piątek, 1 lutego 2013

Metody treningu cz. 4


Częstotliwość

Ten parametr budzi chyba najwięcej emocji i nieporozumień. Jest dla wielu kamieniem obrazy. Temat stał się kontrowersyjny od czasów Jonesa i Mentzera. Pisałem już o nich wiele razy. To oni doprowadzili ujęcie częstotliwości treningów do absurdu. Powinno się robić jedną serie danego ćwiczenia raz na tydzień. Nawet nie ćwiczenia! Należy każdy mięsień ćwiczyć tylko jedną serią raz na tydzień! Gdy i to zawodziło – raz na miesiąc! Inaczej... przetrenowanie. Do dziś wielu broni tej koncepcji lub próbuje ją modyfikować. Najbardziej znane postacie to Dorian Yeats, oraz Trudel Dante ze swoim DoggCrapp.
Na drugim krańcu stoją treningi wielosesyjne, czyli wykonywane dwa lub więcej razy na dzień. Przykładem mogą być systemy bułgarskich ciężarowców czy też plany układane przez Charlesa Poliquina.
Wreszcie mamy pseudonaukowe tabelki z podanymi wartościami dotyczącymi czasu regeneracji mięśni. Klatka tyle dni, a bicepsy tyle. Z tych trzech ujęć to wydaje mi się najgłupsze. Jednak spróbujmy przyjrzeć się temu nieco bardziej systematycznie. Musimy zastanowić się czy istnieje rzeczywiście przetrenowanie. Jeśli tak, to co do niego prowadzi? No i o jaką częstotliwość naprawdę chodzi?
Na pewno ważny w tym wszystkim jest związek pomiędzy częstotliwością a intensywnością. Na pierwszy rzut oka związek ten wydaje się oczywisty. Im większa intensywność tym niższa częstotliwość. Do pewnego punktu jest to prawda i można na niej opierać budowanie takich, czy innych planów treningowych. Możemy przy tym pominąć uparte twierdzenia wszystkich argumentujących, że jedynie wysoka intensywność buduje masę i siłę. Znowu – do pewnego punktu jest to prawda, ale nie zawsze i nie u każdego. W sporcie jest niestety tak, że wszystko działa do jakiejś granicy. Myślę, że nim pójdę dalej warto nieco dłużej zatrzymać się na wspomnianych skrajnościach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz