poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Małe barki - duży problem cz. 2


Budowa mięśnia

Jeśli mamy poważne potraktować temat budowy barków i ich rozwoju to musimy zapomnieć o popularnym podziale na trzy aktony. Jeśli nawet nie zapomnieć to na pewno przynajmniej mocno go zmodyfikować. Jak już wspomniałem - nie jest to żadna nowinka, ale rzecz znana przynajmniej od ponad 100 lat. Podział na siedem części możemy znaleźć już u Ficka w 1911 roku. Obecnie wraca się do tego podziału (ktoś znowu dostał grant na odkrycie czegoś co już dawno zostało odkryte), choć czasami wymienia się nieco inną liczbę segmentów. To może sugerować, że być może pewne drobne odstępstwa są zróżnicowane osobniczo. Jako przykład może posłużyć biceps brachi - u większości osób, jak sugeruje sama nazwa mięsień ten ma dwie głowy, ale są ludzie u których wyodrębniają się aż cztery!

piątek, 28 lipca 2017

Małe barki - duży problem cz. 1


Dezinformacja - specjalność gazetkowej kulturystyki

Na temat mięśni naramiennych napisano całe morze artykułów i książek. Niestety nawet wszelkie atlasy anatomii czy pozycje tak powszechnie polecane, jak Bochenek, ujmują rzecz bardzo pobieżnie lub zgoła błędnie. Zwykle mamy do czynienia z kopiowaniem informacji na temat trzech aktonów mięśnia naramiennego i trudno znaleźć coś konkretnego na ten temat. Nawet u tych autorów, którzy coś tam słyszeli, że barki to nie 3 aktony, raczej można tylko przeczytać swoiste spekulacje - często równie błędne. Jeśli chodzi o artykuły i rady bezpośrednio z branży kulturystycznej, to zwykle piszą je ludzie, którzy nigdy nie mieli kłopotów z rozwojem tej partii. Dlatego tak naprawdę takie porady niewiele pomogą tym, którzy z barkami mają od zawsze problemy.

sobota, 22 lipca 2017

Dieta - próba odpowiedzi na niektóre niejasności i wątpliwości cz. 19


Jedz ryby, będziesz termometrem

Dziwi mnie niepomiernie, jak nawet ci autorzy, których poglądy na żywienie są w miarę zbieżne z moimi, z uporem zalecają duże spożycie ryb. Zachowują się jakby nie zauważyli, że żyjemy w zupełnie innych czasach niż te, gdy takie zalecenie miało jeszcze jakiś sens. Zamiast długo i zawile wyjaśniać, proponuję Wam obejrzenie tego filmu. Wtedy będzie wiadomo czemu odradzam spożycie ryb w większych ilościach.

czwartek, 20 lipca 2017

Dieta - próba odpowiedzi na niektóre niejasności i wątpliwości cz. 18


Oczyszczanie organizmu i głodówki

W zasadzie trzeba zacząć ten punkt od nieco innej strony. Mianowicie od ilości posiłków na dobę. Jeśli tego dobrze nie zrozumiemy, to nie ma sensu zagłębiać się w problematykę głodówek. Pisałem już o przesadzie, jaka zapanowała w tej kwestii kilkadziesiąt lat temu i promowaniu posiłków co dwie godziny. Moda na głodówki jest w dużej mierze odbiciem w odwrotnym skrajnym kierunku. Podałem też kilka możliwości rozsądnego rozłożenia posiłków w ciągu doby, tak aby pozostać kilkanaście godzin bez jedzenia. Taki przedział czasowy pozwala uzyskać wszelkie korzyści zdrowotne związane z głodówką czy jak kto woli - czasowym postem - a jednocześnie nie powoduje żadnych negatywnych skutków związanych z długotrwałym głodzeniem się. Równie modne obecnie diety IF też stanowią pewną niepotrzebną skrajność - szczególnie, że często zakłada się w nich, że można jeść wszystko i w każdej ilości, byle okno żywieniowe wynosiło tylko 8 godzin. Na początku wydaje się to atrakcyjnym rozwiązaniem, ale:

środa, 12 lipca 2017

Dieta - próba odpowiedzi na niektóre niejasności i wątpliwości cz. 17


Ketoza cz. 2

W pewnym stopniu należy ketony traktować nie tylko jako substancje energetyczne. Całą sytuację zaciemnia fakt, że do pewnego stopnia działają praktycznie tak jak hormony. Jest to o tyle ciekawe, że bardzo dobrze zabezpieczają mięśnie przed katabolizmem. Wg Ellisa działają wręcz anabolicznie na mięśnie. Z ketonów korzysta także nasze serce - o czym pośrednio wspominał już Lutz - dlatego to właśnie brak tłuszczu w diecie jest zabójczy dla serca i powoduje jego złe funkcjonowanie.

poniedziałek, 10 lipca 2017

Dieta - próba odpowiedzi na niektóre niejasności i wątpliwości cz. 16


Ładowanie węglowodanowe, carbcykling

Wiele osób chwali sobie diety tłuszczowe w połączeniu z weekendowym ładowaniem węglowodanami. Nie jestem zwolennikiem takiego podejścia. O ile jeden incydent z większą podażą węglowodanów nie jest problemem, o ile ich umiarkowane spożycie na co dzień też nie, o tyle wielkie obżarstwo powtarzające się regularnie przez 2 z każdym 7 dni, to proszenie się o problemy. Jako zaletę tego rozwiązania podaje się odnowienie zapasów glikogenu. Cóż! Tak naprawdę glikogen i tak się odnawia w swoim rytmie i nie trzeba go popędzać. Tym bardziej, że z czasem, gdy organizm przestawi się na lepsze wykorzystanie tłuszczu na szlaku beta-oksydacji, nie jest aż tak potrzebny.