niedziela, 11 listopada 2018

Internetowi "badacze" i "naukowcy", czyli o manowcach zdobywania wiedzy cz. 8


Wpływ reklamy
Chyba większość z nas nawet nie zdaje sobie sprawy z wypaczeń myślenia, do jakiego dochodzi pod wpływem nachalnej i wszechobecnej reklamy. Nim to wyjaśnię, muszę najpierw opisać pewną ważną zależność. Chodzi o to, że to język jest tworzywem myśli, a nie myśl tworzywem języka. Małe dziecko nie zacznie myśleć dopóki nie opanuje jakiegoś minimalnego zasobu słów i pojęć. Często pokutuje przeświadczenie, że najpierw pojawia się myśl, a potem dopiero ubiera się ją w słowa. Tak nie jest. Myślimy w konkretnym języku. Nawet jeśli przyjąć, że np. matematyk zajmując się w swojej pracy myśli pojęciami matematycznymi a nie słowami, to przecież najpierw musiał się tych pojęć nauczyć i zrozumieć co oznaczają. To język - jaki by nie był - kształtuje nasze myślenie. Przed opanowaniem słownictwa są tylko uczucia i impulsy.

niedziela, 4 listopada 2018

Internetowi "badacze" i "naukowcy", czyli o manowcach zdobywania wiedzy cz. 7


Powierzchowna wiedza
Niewątpliwie jesteśmy obecnie zasypywani gradem informacji. Są to informacje o różnym charakterze, ale jednocześnie im jest ich więcej, tym też zwykle spada ich wartość. Kiedyś, by zapoznać się z jakimś tematem trzeba było przeczytać przynajmniej kilka książek. Dziś wystarczy kilka minut wyszukiwania w google lub w wikipedii. Dostaje się szybko dawkę wiedzy, lecz siłą rzeczy jest to dawka powierzchowna. Ta łatwość też sprzyja utrwalaniu się lenistwa umysłowego. Po co zgłębiać wiedzę, skoro mogę się dowiedzieć "wszystkiego" w kilka minut? Tak oto powstaje internetowy ekspert. Człowiek, który zna się na wszystkim. Zwykle bardzo powierzchownie, czyli tak naprawdę nie zna się wcale. Stare powiedzenie mówi, że człowiek, który przeczytał tylko jedną książkę jest bardziej niebezpieczny od tego, który nie czytał nic. Jego dzisiejsza wersja powinna mówić - najbardziej niebezpieczny jest ten kto czyta abstrakty, wyniki googla i wikipedię, a nie przeczytał żadnej książki.

piątek, 26 października 2018

Internetowi "badacze" i "naukowcy", czyli o manowcach zdobywania wiedzy cz. 6


Problem autorytetów, lęku przed ostracyzmem i lenistwa umysłowego
Często obecnie pomstuje się na bark autorytetów. Wg tego powszechnie przyjętego moralizatorskiego poglądu, ludzie - szczególnie młodzi - nie mają żadnych autorytetów i to sprawia, że schodzą na złą drogę lub przynajmniej przejawiają obojętność wobec problemów moralnych i społecznych. W moim odczuciu sprawa jest o wiele bardzie złożona. Zbyt wiele już wykreowano autorytetów, które okazały się niewiele warte. Nie wspominając już o tym, że podobne głosy o upadku autorytetów rozlegały się od zawsze i nie są niczym nowym. Często słyszałem, że nie szanuję żadnych autorytetów, co również nie jest prawdą. Miałem w życiu kilka autorytetów i niestety w większości ludzie ci okazali się mniej warci posłuchu, niż się na początku wydawało. Dość często pozowali na lepszych lub więcej wiedzących niż byli naprawdę. Im bardziej ktoś próbuje pozować na nieomylnego i im bardziej dba o swój autorytet - tym większą ostrożność zalecam w słuchaniu kogoś takiego. Warto niekiedy docenić, gdy człowiek umie się przyznać do niewiedzy w jakiejś dziedzinie.

piątek, 19 października 2018

Internetowi "badacze" i "naukowcy", czyli o manowcach zdobywania wiedzy cz. 5


Publikowanie prac naukowych
Proces publikacji prac naukowych również znacznie odbiega od powszechnych wyobrażeń. Naukowcy nie dostają pieniędzy za publikacje, tak jak autorzy książek. Czasami nawet muszą sami płacić za możliwość publikacji. Robią to albo z własnych pieniędzy, albo - i tak się dzieje najczęściej - z różnych grantów lub pieniędzy swojej uczelni. Płacąc za publikację łatwiej można zamieścić swoją pracę, ale też zwykle oznacza to publikację w czasopiśmie o gorszej renomie. Tam, gdzie płacić nie trzeba - czeka się długo. Od kilku miesięcy nawet do kilku lat. Praca zostaje wysłana do recenzentów, potem wraca do autora z zaleceniem poprawy ewentualnych błędów i dopiero dopuszcza się ją do publikacji.

sobota, 13 października 2018

Internetowi "badacze" i "naukowcy", czyli o manowcach zdobywania wiedzy cz. 4


Dobór danych i interpretacja badań
Teraz dochodzimy do interpretacji wyników, które też nie są wolne od różnych manipulacji. Szczególnie podatna jest na to statystyka. Można również pominąć niewygodne dane uznając je za nieistotne. Już sam dobór badanych osób, czy np. populacji może być bardzo tendencyjny. W badaniu diet nierzadko podaje się wyniki ankiet lub stosuje uogólnienia typu "warzywa i owoce", "tłuszcz" - tylko jaki? Jest ogromna różnica pomiędzy spożywaniem niskowęglowodanowych warzyw, a jedzeniu współczesnych przeładowanych cukrem owoców. Co nikomu jakoś nie przeszkadza twierdzić, że "owoce i warzywa są bardzo zdrowe". W badaniu szkodliwości tłuszczu często wykorzystuje się oleje roślinne i margaryny. Zresztą po bliższej analizie okazuje się, i tak wg zaleceń badaczy w takiej diecie więcej jest węglowodanów niż tłuszczu.

sobota, 6 października 2018

Internetowi "badacze" i "naukowcy", czyli o manowcach zdobywania wiedzy cz. 3


Problem "Biochemii Harpera"
W przypadku tej lektury nie chcę nawet wnikać kto naprawdę ją uważnie przeczytał. Na pewno nie jest to pozycja lekka, łatwa i przyjemna - taka w sam raz do poduszki. Co nie zmienia faktu, że każdy internetowy ekspert się na nią powołuje. Można zaobserwować zjawisko podobne do sporów wokół tekstów biblijnych. "Biochemia" podobnie jak Biblia jest interpretowana na każdy możliwy sposób. Każdy znajduje w niej potwierdzenie swoich poglądów i argumenty przeciw wyznającym poglądy odmienne. Każdy interpretuje ją tak, by pasowała do jego wiary dietetycznej. Porównanie do Biblii nie jest bynajmniej przypadkowe. Współczesna dietetyka, jak i medycyna - to formy religii. Mają swoje kościoły, sekty, odłamy i heretyków. Póki co stosy spalające na popiół innowierców płoną tylko na internetowych forach i miejmy nadzieję, że do tego to się ograniczy.

niedziela, 30 września 2018

Internetowi "badacze" i "naukowcy", czyli o manowcach zdobywania wiedzy cz. 2


Problem YouTube
You Tube ma niewątpliwie jedną poważną zaletę w zdobywania wiedzy o sporcie. Można na filmach zobaczyć ćwiczenia. Można porównać ich wykonanie lub samemu zamieść swoje filmy w celu oceny. Często napotykam na problem przekazania słowami opisu pewnych, szczególnie mniej znanych, form ćwiczeń. Pułapka polega na tym, że niestety sporo tu filmów ze złym i niepoprawnym wykonaniem, co może wprowadzać w błąd.