piątek, 14 czerwca 2013
czwartek, 13 czerwca 2013
czwartek, 6 czerwca 2013
Dyskusja o diecie i treningu
Tutaj można dyskutować niezobowiązująco o diecie i treningach. Myślę, że jeden taki post wystarczy i nie zginie nam po kilku miesiącach.
wtorek, 4 czerwca 2013
czwartek, 30 maja 2013
Metody treningu cz. 9
Kontrowersje wokół wysokich zakresów.
Wydaje
się, że kwestia wysokich zakresów jest dość
kontrowersyjna. Przede wszystkim dlatego, że obawy przed takimi
zakresami są konsekwencją zniechęcenia wobec treningów spod
znaku różowej sztangielki, czyli machania bez celu po
kilkanaście czy kilkadziesiąt razy. Jeśli jeszcze zobaczy się
wiosłowanie, albo to co ma za nie uchodzić, w takim wydaniu to
każdy kto trochę zna się na rzeczy musi uznać to za dość
idiotyczne.
Nic
tedy dziwnego, że ludzie typu Poliquin czy Thibadeau odsuwają rzecz
na indeks krytykując przy okazji wszelkie długie aeroby, cardio
itd. Choć w nieco starszych opracowaniach Thib jeszcze proponował
lekki wysiłek o stałej prędkości, jako dodatek na spalanie
tłuszczu. Zostawmy na razie ten problem, by zbytnio nie zaciemnił
nam całości. Tu skupiamy się na metodach treningu siłowego.
Cóż
więc mamy. Oto z jednej strony uznane sławy trenerskie promują
niskie zakresy, jako jedną słuszną drogę do uzyskania
odpowiedniej formy atletycznej – masy, siły, mocy itd. Z drugiej
mamy przekazy o metodzie Sandowa, czyli to co pokrótce
opisałem powyżej. No i mamy też krawędź medalu, czyli ludzi w
różowych slipkach, którzy pozornie ćwiczą tak, jak
Sandow i nic nie osiągają. Gdzie tkwi haczyk?
Korelacja z częstotliwością i z intensywnością.
Wszystko
bowiem zależy od odpowiedniej korelacji z częstotliwością i
intensywnością. Metoda Sandowa zakłada niską intensywność, ale
bardzo wysoką częstotliwość. To jedna z przyczyn, dla której
nie cieszy się obecnie uznaniem. Większość woli popisywać się
podnoszeniem dużych ciężarów niż skazywać na kpiny, gdy
będą robić serie z kilowymi hantlami. Winę więc ponosi tak nasze
ego, jak i presja społeczna.
Wysoka
częstotliwość zapewnia z czasem efekt kumulacji efektów
treningowych, zaś niska intensywność nie pozwala na nadmierne
przeciążenia CUN. Czym to się różni od tzw. treningu
kobiecego promowanego przez trenerów w różowych
slipkach obawiających się, że panie będą podnosić więcej niż
on? Niemal wszystkim. Podobieństwo jest tu złudne. Trening ma
miejsce dziennie, a nie 2 czy 3 razy w tygodniu. Skala powtórzeń
zmienia się stopniowo od niskiej do coraz wyższej, a nie wałkuje
się non stop zakresów 15 repsów.
Zaś
kluczem jest jeszcze jedno. Perfekcyjna technika i skupienie z
elementami mind muscle, w tych ćwiczeniach, gdzie to możliwe.
No
dobrze, ale co z tą siłą? Przecież, by dźwigać wielkie ciężary
trzeba dźwigać wielkie ciężary... na treningach.
czwartek, 16 maja 2013
poniedziałek, 13 maja 2013
Metody treningu cz. 8
Zupełne przeciwieństwo
Jeśli
chodzi o częstotliwość treningów i ich intensywność to na
zupełnie przeciwnym biegunie leży metoda Sandowa. Jest to
najstarsza opracowana metoda treningu kulturystycznego. Dziś
praktycznie zarzucona, głównie dlatego, iż wymaga wielkiej
cierpliwości i wytrwałości. My zaś żyjemy w świecie reklamy i
marketingu, które usiłują w nas wmówić, że wszystko
możemy mieć już dziś. Nie warto czekać. Nie stać Cię na coś?
Weź kredyt! Słynne hasto z telewizji: „Po co się męczyć...”.
Zamiast regularnie i wytrwale ćwiczyć, poszerzać swoją wiedzę –
kup nasz przyrząd i za miesiąc będziesz wyglądał, jak ludzie na
ekranie. Bzdury! System odchudzania portfeli działa znakomicie.
Żyjemy
w świecie tandety i blichtru. To co trzeba sobie raz na zawsze
uzmysłowić, to fakt, iż rzeczy naprawdę wartościowe wymagają
czasu i wysiłku. Nie można nic wartościowego osiągnąć szybko i
bez wysiłku. Weźmiesz kredyt? Staniesz się niewolnikiem banku na
długie lata! Kapusta rośnie szybko, dąb kilkanaście lat. Czym
wolisz być?
Na czym to polega?
Mógłbym
tak dalej, ale przecież nie oczekujecie tu eseju socjologicznego
tylko kilku informacji na temat metod treningu. Ten wstęp mimo
wszystko musiałem zamieścić, by przestrzec wszystkich, którzy
skłonni są nabierać się na hasła w stylu 13 kg czystej masy
mięśniowej w 3 miesiące. Kolejna bzdura.
Tego
typu twierdzenia są wynikiem wprowadzenia diet wysoko
węglowodanowych, na których faktycznie przybierano tyle, ale
80-90 procent to był tylko tłuszcz i woda. Naturalny trening bez
farmaceutycznego wspomagania nigdy nie da takich wyników.
Wbrew pozorom 13 kg czystej masy mięśniowej to bardzo dużo. Na
wypracowanie tego trzeba znacznie więcej czasu.
Na
czym więc polega metoda Sandowa i czego można się po niej
spodziewać? W tym miejscu nie będę omawiał poszczególnych
ćwiczeń, a zajmę się tylko - zgodnie z założeniem tego cyklu -
samą metodologią. Nadmienię jednak, że dobór ćwiczeń i
ich kolejność nie były najszczęśliwsze i w tym wypadku
należałoby pomyśleć o pewnych zmianach.
W
planie Sandowa ćwiczy się praktycznie codziennie i kluczem jest tu
stopniowa kumulacja wyników oraz powolne przyzwyczajanie
organizmu do coraz większych obciążeń. Ćwicząc w ten sposób
przez czas dłuższy nie da się nikomu zaimponować, bo ciężary są
niewielkie. To kolejny warunek. Zaczynamy z naprawdę lekkim
obciążeniem. Co kilka dni, a najczyściej raz na tydzień w
poszczególnych ćwiczeniach dodaje się po 2-3 powtórzenia.
Zaczyna się dajmy na to od 6 i tak dodaje, aż dojdzie się do
kilkudziesięciu, a nawet 100 repsów. Dopiero wówczas
zwiększamy nieznacznie obciążenie i zaczynamy cały proces od
nowa. Przy czym codziennie każde ćwiczenie jest wykonywane tylko w
jednej serii. Co w praktyce może nam dać takie podejście?
czwartek, 9 maja 2013
niedziela, 5 maja 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)