poniedziałek, 3 lipca 2017

Dziennik treningowy: Tazi cz. 2

13 komentarzy:

  1. Pół roku później...

    Wiek: 32lata wzrost: 172cm waga ok: 66kg(-5kg) staż: 0,5lat(łącznie 3,5)
    Wymiary: łydka 36,5cm(-0,5) udo: 55cm(-2,5) biodra: 90cm(-2) pas: 75,5(-5,5!) talia: 74,5(-3,5) klatka: 95cm(-4cm) biceps: 33cm(-2) przedramię: 29cm(0) nadgarstek: 16,5(+0,5 - tutaj dziwna sprawa:)

    Praca wciąż fizyczna - na budowie, sprzęt ten sam.
    Problemy z którymi zaczynałem:
    1. Łokieć golfisty(prawy) - Wciąż używam bandaża przy wielu ćwiczeniach, kontuzja daje o sobie znać przy dużych ciężarach i ciężkich seriach w podciąganiu - ogólnie jest lepiej, przedramię znacznie wzmocnione przez co problem pojawia się rzadziej/przy wyższych obciążeniach. Czasem w pracy się odezwie przy dużym przemęczeniu. Wciąż się zastanawiam co mogę zrobić dla tego łokcia... może jakaś akupunktura? :P

    2. Odcinek lędźwiowy kręgosłupa - tutaj oczywiście walka wciąż trwa i długo nie było postępu, od paru tygodni jest całkiem dobrze, odważyłem się mocniej poćwiczyć w MC nareszcie. Pilnowanie postawy i wzmocniony rdzeń przynosi pozytywne skutki, jednak widoczną poprawę zauważyłem zaraz po włączeniu do treningu "Spaceru Farmera" - nie wiem czy to ćwiczenie mi pomaga, czy to tylko zbieg okoliczności. Nie robię również przeprostów od paru tygodni( jakoś przypadkowo przestałem je robić i zauważyłem, że już nie są mi potrzebne)

    3. Lewy bark - kontuzja zaleczona w 100%, jeżeli już coś się dzieje to raczej z prawym :) ale nie ma nic niepokojącego - barki ewoluowały
    4. Biodro - odkąd wyrzuciłem pół mostek biodrowy i poprawiła się sytuacja lędźwi to i biodro odpuściło
    5. Przeskakujące kolano - problem praktycznie zlikwidowany po sesjach z wolnym tempem i podwójnym dnem w siadach.

    Aktualnie kontuzja odcinka szyjnego kręgosłupa - dzisiaj jest już o wiele lepiej, ale nie będę kusił losu i do końca tygodnia pauzuje z jakimkolwiek treningiem (2 dni także było wolne od pracy)

    Wnioski: Waga i obwody spadły bo przestawiłem się na jedyną słuszną dietę ;) Brak węgli sprawił, że zeszła ze mnie woda i fat (podobno 1g ww. wiąże 2g h2o). Co najważniejsze siła rośnie, progres wciąż jest, regeneruje się jakbym był co najmniej 10lat młodszy, niż jestem. Pół roku pracy nad sobą oceniam na 5+ :) A to wszystko oczywiście dzięki Stefanowi! Wielkie pokłony dla Ciebie Sensei. Bardzo doceniam to co dla Nas robisz i mam nadzieję, że będziesz tu z nami jeszcze chociaż z 10lat :)))
    ps: Mam w planach zrobić badanie na zawartość wit. D w organizmie(w przypadku łuszczycy te niedobory mogą być znaczne) - obecnie łykam jakąś tanią wit. D3+K2, jak ją wykończę, to za Twoją radą zakupuję ADEK complex.


    Od Niedzieli startuję z nowym mikrocyklem, może coś poprzestawiam w planie. robiłem 5sx7p, to teraz wchodząc na 5 powtórzeń robić po 7 serii, żeby zachować objętość?
    Po tygodniu przerwy chyba nie muszę robić deload`u? (oczywiście wiosło i ćwiczenia gdzie mocno kark pracuje, trochę odpuszczę)

    POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tą objętością niekoniecznie. Też czasem ma być większa, a czasem mniejsza. Kwestia różnicowania bodźców. Do tego efekt psychologiczny. Jak się jakiś czas jechało na większej objętości, a teraz ją zmniejsza, to zwykle psychika dobrze reaguje. Lepsza motywacja i znowu jest bodziec do wzrostu.

    Po tygodniu przerwy nie trzeba robić lżejszych treningów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli śmiało mogę zostawić 5x5? a w następnym mikro 5x3? - czy tu już lepiej dodać parę serii?

    OdpowiedzUsuń
  4. Może tak być. Dopiero po tym 5x3 znowu zwiększysz objętość i będzie nowy bodziec.

    OdpowiedzUsuń
  5. Coś mi dzisiaj "pykło" w prawym kolanie w ostatniej serii przysiadów, z tym kolanem był problem "przeskakującego ścięgna". Ból znikomy, ale czuję, że coś jest nie tak. Strasznie szkoda by mi było, teraz z tego powodu zostawić połowę ćwiczeń :/ Zastanawiam się, czy bandaż na razie nie wystarczy i dalej robić swoje? Następne przysiady wypadają dopiero na niedzielę, jutro spacer farmera. Ciężka to dla mnie decyzja...

    OdpowiedzUsuń
  6. Na kilka godzin dziennie zakładaj bandaż. Tak samo na treningi. Dorzuć do diet żelatynę, zwiększ trochę ilość MSM. Może to wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki Stefan!
    Od pół roku ćwiczę rotatory 2x w tygodniu i zastanawiam się, czy nadal im potrzebny taki częsty bodziec, niby tylko 2 serie na trening, ale może teraz wystarczy np. 3 serie raz w tygodniu?

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzisiaj miałem zajezdnie w pracy więc robię day off, przy okazji dam dzień wolnego temu kolanu.
    Ps: Masz jakieś sposoby na przemycenie w posiłku żelatyny, pomijając galarety i szejki ?

    OdpowiedzUsuń
  9. Co Ci się nie podoba w galaretkach? Możesz zrobić taką tradycyjną galaretkę mięsną. Bardzo fajna sprawa.
    Może być rotatory raz w tygodniu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię galaretki, ale nie za często ;) a chciałbym tą żelatyne suplementować najlepiej codziennie, kiedyś próbowałem i wychodziło to do momentu, aż nie przestałem robić szejków. Można taką żelatynę np. rozpuścić w zimnej wodzie i wypić? :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Można, choć nie wiem czy dobrze się rozpuści.

    OdpowiedzUsuń
  12. Od jakiegoś czasu spożywam regularnie własnej produkcji chleb z siemienia lnianego i wiórek kokosowych, no i zacząłem się zastanawiać na ile zdrowe jest pieczenie w 180 stopniach kwasów tłuszczowych wielonienasyconych... Tak oto trafiłem na coś takiego: http://vitamania.pl/tagi/siemie-lniane/
    Jak sądzisz? piec czy nie piec?

    OdpowiedzUsuń
  13. Najbardziej na utlenianie podatne są oleje. Dlatego tak często odradzam smażenie na nich. W zasadzie mogę się zgodzić z autorem artykułu i myślę, że nie ma co przesadzać i można taki chleb jak napisałeś robić.

    OdpowiedzUsuń