środa, 3 lipca 2013

Ciąg dalszy dyskusji o diecie i treningu

212 komentarzy:

  1. Jestem ciekaw jak wyglądałby progres zawodnika w treningu siłowym, który ćwiczyłby z zawiązanymi oczami, żeby nie widzieć ile podnosi, a trener nakładałby obciążenia na sztangę. Zadaniem zawodnika byłoby tylko dać z siebie wszystko. Byłby to test w stylu - jak nasza psychika działa na progres i podnoszone ciężary.

    Słyszałem o takim przypadku, gdzie w jakiejś konkurencji rekord świata utrzymywał się bardzo długo, a kiedy jeden zawodnik go pobił, od razu większość poprawiała także ten stary rekord. Nie wiem czy nawet Stefan kiedyś o tym nie wspominał.

    OdpowiedzUsuń
  2. Do pewnego punktu mogłoby to skutkować. Tylko, że nie możemy psychiki traktować jedynie jako ograniczenie na treningu siłowym. Mózg tworzy sobie coś takiego, jak strategia rekrutacji jednostek motorycznych, co również przekłada się na wyniki. Istnieją ciekawe badania Enoki na ten temat. Ostatnio próbuję sprawę rozgryźć od strony praktycznej, ale to jeszcze długa droga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wlasnie, wlasnie. Ten sam temat co w Metodach Treningowych cz.10
      Bardzo ciekawe! Więeeeeeecej! :D I te badania Enoki, sam piszesz, że ciekawe... Może choć kilka slów wstępu do tego tematu? :)

      Usuń
    2. Odpisałem trochę w "Metodach..." :)

      Usuń
  3. Psychika to bardzo ciekawa sprawa. Pamietam jak kiedys ja na treningu sie zamyslilem, po skonczonej serii zaczalem zmieniac ciezar, ale jakos tak poza swiadomoscia cos dodalem po obu stronach, biore sztange, robie 2-3 powtorzenia, i w pewnym momencie nagle blysk i mysl: ile ja mam do cholery na sztandze?! Organizm totalnie mi sie zdezorientowal, byc moze to byla tylko kwestia zaskoczenia go naglym obudzeniem, ale nie wiedzial czy ma wyciskac czy sie meczyc... Dziwne doswiadczenie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja z innej beczki:)Dla tych co poszukują w miarę naturalnej śmietany...Otóż nie dawno tu we Wrocławiu kupiłam śmietanę kremówkę w woreczku z mleczarni w Międzyborzu... ma krótki okres przydatności do spożycia i nie jest taka słodka jak te inne psełdośmietany więc jak jesteście zainteresowani to podaję sklep;Kaufland u zbiegu ulic;Armii Krajowej- Hubska.Pół litrowa koszuje około 5,70zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś ostatnio słyszałem o jakieś podobnej śmietanie, może nawet tej samej, ale jeszcze nie miałem okazji spróbować.

      Usuń
    2. Dzięki za info, akurat mam Kaufland niedaleko pracy na Legnickiej więc chyba się tam przejdę na zakupy, bo akurat kremówki spożywam sporo :)

      Usuń
  5. Jeśli jesteśmy przy psychice to ja mam takie pytanie. Czy każda forma motywacji przedtreningowej jest dobra? Chodzi mi tutaj także o motywację 'negatywną' (nie wiem czy istnieje w ogóle taki termin bo wymyśliłem go teraz na potrzeby tego posta :P). Niektórzy motywują się poprzez oczyszczanie umysłu ze zbędnych myśli i skupiają się tylko na ciężarze i obecnej chwili. Natomiast ja pewnego razu miałem taka sytuację. W drodze na siłownie jakiś wariat prawie mnie zabił autem z jego winy i doszło to między nami do dosyć ostrej wymiany zdań. Tak mi adrenalina skoczyła, że jeszcze na siłowni ręce mi drżały, a w głowie rozmyślałem co mogłem zrobić z tym delikwentem. Agresję wyładowałem na sztangach i ku mojemu zdziwieniu trening był dobry jak nigdy, no i progres na ciężarach większy niż zwykle. Czy taka motywacja, nakręcanie się żeby wyładować agresję na siłowni ma sens Stefanie? Nie obciąża to zbytnio organizmu?

    OdpowiedzUsuń
  6. Czarek, według mnie, po pierwsze samoczynnie nie byłbyś w stanie się pobudzić aż do takiego stanu jak po tym zdarzeniu z samochodem.
    A po drugie adrenalina na pewno ma duży związek z kortyzolem, więc nie warto produkować go w nadmiarze.
    Dodatkowo przez taki wyrzut adrenaliny poczułbyś się "nieśmiertelny" podczas treningu, a wtedy też łatwo o kontuzję.
    Ogólnie sądzę, że takie metody motywacji, które podałeś na początku swej wypowiedzi są lepsze na dłuższą metę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dokładnie tak, kortyzol mocno skacze po adrenalinie, więc na dłuższą metę, nie ma co tej drogi próbować. Natomiast jednorazowo może przynieść świetne rezultaty, najlepiej na zawodach :)
    Nie demonizowałbym tak zresztą tego kortyzolu, bo jeżeli nic się nie stało, a udało się "wyładować" na sztandze i w dodatku ciężary poszły mocno do góry, to psychika może to odebrać jak wygraną walką i testosteron tak skoczy w górę, że kortyzol się schowa :)
    Ważne, żeby się to nie powtarzało, bo na dłuższą metę stres zabija. Zwłaszcza facetów. Ja np. dobrze znoszę jednorazowe, krótkie, mocno stresujące sytuacje, które od razu się rozwiązują. Natomiast fatalnie na mnie wpływa przedłużające się napięcie, z którym nie mogę nic zrobić.
    Poza tym w takim stanie automatycznie pogarsza się Twoja koncentracja, co grozi kontuzją.
    Na marginesie, Puma na MNBBC kiedyś pisał szczegółowo o adrenalinie.

    A tak z innej beczki o adrenalinie. Kiedyś miałem straszne DOMSy i jak szedłem wieczorem ulicą, wyszło nagle zza rogu kilku nabuzowanych kiboli (mecz był akurat). Nic się nie stało, ale adrenalina skoczyła mi jak nie wiem. Po powrocie do domu zorientowałem się, że DOMSy zniknęły jak ręką odjął. Niestety nigdy się to nie powtórzyło i z reguły wszystko boli jak diabli :)

    A na zakończenie pamiętaj, że najwięcej osiągają ludzie spokojni i zrównoważeni. Wystarczy sobie porównać wyprawy Scotha i Amundsena, żeby zrozumieć o co mi chodzi. Ktoś, kto bazuje na jednorazowych "skokach" nastroju na dłuższą metę nic nie osiągnie, bo albo będzie skakał z kwiatka na kwiatek, albo się zabije.

    OdpowiedzUsuń
  8. Panowie - może macie jakies ciekawe pomysly jak sobie radzic z dietą niskoweglowodanowa bedac w delegacji? Kupuje sery dojrzewające, miękkie francuskie jak brie, camember - dużo białka i tłuszczu, wcinam banany i inne owoce które mogę zjeść w aucie przemieszczając się. W hotelu zamawiam jakieś tłuste mięsko z warzywami, mam zamiar kupić sobie lodówkę na wkłady i wcinać też masełko.

    OdpowiedzUsuń
  9. ok drogi Stefanie, to jak to jest z tą dietą Kwaśniewskiego, chętnie poznam Twoje argumenty przeciwko żywieniu optymalnemu, wydawało mi się że jest ona w miarę zgodna z tym co tu polecasz

    OdpowiedzUsuń
  10. Z tą adrenaliną to tylko mogę się podpisać pod tym co napisał Marek. Raz na jakiś czas się zdarzy i jest ok, ale gdyby tak ciągle to można się zajechać. Koszt dla organizmu jest zbyt wysoki.

    Mati - w sumie to sam sobie odpowiedziałeś :) Dodam jeszcze żółty ser, albo jakieś dobre wędliny, ale takie sprawdzone z prawdziwego mięsa.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dieta Kwaśniewskiego - pomijam już nierzetelność tego pana, który sobie pozbierał wyniki pracy innych i przypisał sobie nie podając bibliografii. Do tego twierdzi, że wyleczył iluś tam ludzi, z których niektórzy wyraźnie pisali, że im nie pomógł! Zaś dowodzenie, że każdą chorobą można wyleczyć jego dietą i prądami jest już po prostu chamstwem i brakiem szacunku dla wielu chorych ludzi. To tak tytułem wstępu.

    Teraz rzecz najważniejsza. Zarówno zwolennicy radykalnych diet tłuszczowych, którzy uważają, że człowiekowi do wszystkiego wystarczy tylko tłuste mięso, jak i ich radykalni przeciwnicy, czyli wegetarianie nie biorą pod uwagę faktów. Wolą swoje dogmaty.
    Tymczasem budowa naszego układu trawienia wskazuje na to, że człowiek jest makrofagiem, czyli wszystkożercą. Nasze jelita są za długie na typowego drapieżnika, a za krótkie na roślinożercę.

    OdpowiedzUsuń
  12. To samo z budową szczęk i formą ich pracy. Nasze szczęki poruszają się na trzy sposoby, więc potrafimy gryźć jak drapieżnik i przeżuwać jak roślinożerca.
    Tyle obiektywna anatomia. Więc wszystkie spory z wege, czy zwolennikami Kwaśniewskiego są bezpodstawne.
    Jedyne nad czym możemy rzeczowo debatować to ilość i proporcje oraz jakie rośliny warto dodać, a jakie nie. I czy więcej powinno być pokarmów odzwierzęcych, czy odwrotnie. Tu można jeszcze spekulować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiś czas temu też zacząłem zastanawiać się nad tym czy jesteśmy bardziej mięsożerni czy roślinożerni i jak porusza się szczęka człowieka, w jakie jest zaopatrzona zęby, a było to po tym, jak w moim domu zagościł pies:) Pies nie potrafi przeżuwać i ma krótki przewód pokarmowy - więc jest typowym mięsożercą... Dlaczego o tym piszę? Ponieważ jasny szlak mnie trafia jak czytam składy karm dla psów i kotów, gdzie napakowane jest pszenicy, ryżu, kukurydzy i innego dziadostwa!!! Sorki, że piszę tu o zwierzakach, ale pewnie jest tu wielu właścicieli np. psów... Producenci znaleźli kolejną niszę do upchania miliardów ton zmodyfikowanej pszenicy... Jeszcze ogłupiają ludzi i wypuszczają na rynek karmy dla konkretnej rasy!!!
      Jeszcze raz przepraszam, że tyle o pieskach, ale od kiedy przeszedłem na dietę niskowęglowodanową a potem kupiłem sobie psa, bardzo mnie to zaciekawiło...

      P.S.
      Żeby nie było tak zupełnie nie na temat, to co sądzisz Stefanie o układaniu diety pod grupę krwi? Pewnie napiszesz, że to kolejna bzdura (i ja się z tym zgodzę), ale czy dana grupa krwi nie predysponuje nas do pewnego rodzaju pożywienia? Chciałbym poznać Twoje zdanie na ten temat, bo słyszałem, że np. ludzie o grupie krwi "B" mniej chorują, są bardziej odporni na wirusy itp., więc może coś w tym jest...


      Pozdrawiam.

      Usuń
  13. Rzecz jasna, dla mnie wszelkie obserwacje i rzetelne badania pokazują, że jednak rośliny są tylko uzupełnieniem. Tym niemniej rak jelit u zwolenniki pana K o czyś świadczy, a występuje jakoś nazbyt często.

    OdpowiedzUsuń
  14. Trzeba także brać pod uwagę fakt, że współczesne mięso nie jest już tak dobre jak kiedyś, co tym bardzie skłania do uzupełniania go warzywami.
    Ilość białka 0,8 grama na kg masy ciała wziął sobie bezkrytycznie z zaleceń WHO, gdy tymczasem jest to źle zinterpretowany wynik badań na osobach z chorymi nerkami.
    Zbyt mało białka będzie na dłuższą metę skutkowało ubytkami masy kostnej i mięśniowej. To wychodzi czasem dopiero w późniejszym wieku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co pamiętam zalecane spozycie białka wg kwaśniewskiego na pewno jest większe niż podajesz, na pewno powyżej 1g, a może i nawet 1,2 w przypadku młodych osób, no i pod warunkiem że jest to białko o wysokiej wartości biologicznej czyli jajka, podroby...po za tym tak naprawdę w DO liczy się proporcja a nie same ilości btw na kg masy. Czyli można zjeść nawet i 2g na kg masy pod warunkiem że wzrośnie proporocjonalnie ilość tłuszczu i węgli(byle nie więcej niz 100g). Nadmiar białka w innym wypadku będzie przerabiany przez wątrobę na glukozę a tym samym powodował tycie. Ja sam jak przesadzę z białkiem mam potem problemy skórne a czasami nawet migreny.
      A co do raka to słyszałem o kilku przypadkach ale trudno stwierdzić czy przyczyną jest DO czy może wcześniejsze złe nawyki odżywania ( i nie tylko ) które akurat teraz się odezwały.
      Jeżeli chodzi o wszystkożerność, ok, DO nie zabrania jeść warzyw i owoców, zalecane przez Kwacha dzienne spożycie warzyw i owoców i tak jest większe niż u przeciętnego Kowalskiego.
      Może się mylę w pewnym miejscu albo upraszczam, jak tak to sprostujcie mnie

      Usuń
  15. To jaka powinna być wg Ciebie proporcja BTW i co powinno być głównym źródłem węgli?
    Warzywa i owoce to też w tym momencie niezły syf: pestycydy, metale ciężkie, gmo itd

    OdpowiedzUsuń
  16. B - 2g/kg, T - 2g/kg, a węgle poniżej 100g dziennie. To proporcje na początek. Potem trzeba dopasowywać. Jak widzisz, że regeneracja jest słaba albo jesteś ciągle głodny, to dodajesz. Jakby przybyło fatu obcinasz trochę węgle maksymalnie do 50-60g dziennie. Jak dalej przybywa fatu obcinasz trochę białko.

    Stefan, tak a propos ostatnich pogadanek o liczeniu kalorii i piecach opałowych. Czytam sobie teraz podręcznik akademicki do biologii i w pierwszej części (o metabolizmie) facet chyba z pięć razy dosłownie napisał, że organizm nie jest maszyną cieplną. Jakbyście się cytowali :)
    Nie przeszkodziło mu to w późniejszej części o odżywianiu napisac paru mądrości o bilansie energetycznym :)

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja chciałbym zapytać o naukę przysiadu przedniego. Najpierw filmiki na których się wzoruję:

    - olimpijczyk Dabaya
    http://www.youtube.com/watch?v=XkK9-mnDAy4
    - inny całkiem fajny opis
    http://www.youtube.com/watch?v=z-R-_123Zz8

    Perfekcyjnie oni to robią... Da się jakoś tego nauczyć?
    To z czym ja mam największy kłopot to jak to możliwe żeby zrobić przysiad mając plecy praktycznie pionowo (nawet bez ciężaru), zawsze jak tak robię to środek ciężkości mi się przesuwa do tyłu, a przez to i ja lecę do tyłu i w efekcie końcowym siadam na tyłku (oczywiście taka nauka odbywa się na malutkich ciężarach i cały czas żyję:p).
    Stopy mam dobrze, kolana dobrze, łokcie pilnuję żeby były w górze, plecy też nawet dobrze, bo dbam żeby się nie zginać, ale jednak czegoś brakuje. Przypuszczam, że do utrzymania równowagi kluczowe jest to charakterystyczne wgięcie dolnej części kręgosłupa i wypchanie do tyłu tyłka. Mam rację? Tego ja właśnie nie umiem...
    Poratuj coś Stefanie, bo bardzo podoba mi się przysiad przedni i chciałbym się nauczyć wykonywać go w pełni poprawnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może masz nie odpowiedni chwyt ręce muszą być równoległe do podłoża wtedy łatwo utrzymać równowagę.Popatrz na;www.stumptuous.com/dork-diva-squat#backsquat

      Usuń
    2. Właśnie ja Gabrysia mam dobrze ręce:) Ale fakt, że to jest kluczowe do utrzymania równowagi, gdy tylko łokcie zaczynają iść w dół to wtedy całe ciało się nachyla do przodu i jest po ćwiczeniu.
      Btw. link dałaś do tylnego przysiadu:p W każdym razie w opisie przedniego autorzy niestety kończą na chwycie sztangi i patrzeniu prosto przed siebie, już o zejściu w dół nie ma... A na podstawie filmików jestem już prawie pewien że jest to kwestia wysunięcie tyłka podczas schodzenia w dół, które mi nie wychodzi.

      Usuń
    3. Wg mnie jednak ten drugi link "reebokowy" wcale taki perfect nie jest, bo pokazuja, ze tylko do rownoleglosci nalezy zjezdzac. Za to ten Debaya - super!

      Usuń
  18. Drizzt a może właśnie gdybyś założył większy ciężar to łatwiej byłoby Ci wykonać ten przysiad, bo bardziej dociążyłbyś przód ciała i wtedy nie leciałbyś tak do tyłu, więc plecy mogłyby być bardziej pionowo.
    Mi osobiście łatwiej robi się przysiady mając coś cięższego na plecach. Dużo łatwiej mi wtedy utrzymać równowagę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mam, nie wiem na ile to poprawne, że gorzej mi się siada z mniejszym ciężarem ale zauważyłem taką prawidłowość. Chodzi mi o naprawdę małe ciężary typu od samego gryfu do 50kg.

      Usuń
    2. Czyli widze, że nie tylko ja tak mam:)
      Bo mam identycznie jak wy, bez ciężaru to zupełnie nie umiem ciała utrzymać pionowo podczas schodzenia w dół (dlatego to co robi ten gość w drugim filmie z samym kijkiem to dla mnie abstrakcja). Z kolei z gryfem już jest nieco lepiej, a z ciężarem na 10-15 powtórzeń już znacznie lepiej. Na tyle dobrze, że jestem spokojny, iż wykonuję je bezpiecznie. Natomiast wciąż nie jest to tak jak zrobił to Dabaya:)
      A chciałbym mieć coraz lepszą technikę...

      Wydaje mi się, że dwa elementy sa tu kluczowe, jeden to ten co pisała Gabrysia o łokciach wysoko, a drugi to wygięcie tyłka do tyłu oraz pozostawienie ciała pionowo trochę przed nim. Idealnie to widać na drugim filmiku.

      Może istnieją jakieś ćwiczenia wspomagające i poprawiające ten ruch?

      Usuń
  19. Informacje o diecie Kwaśniewskiego podałem za jego książkami plus publikacjami co niektórych wielbicieli :)
    Nie twierdzę, że jest całkiem zła, ale zastrzeżenia podałem wyżej i do tego za bardzo przerodziło się to jakąś sektę.
    Co do jakości warzyw i owoców, to masz rację. Tyle tylko, że niewiele można z tym zrobić. Najlepiej mieć dostęp do takich z małych gospodarstw, tam są nieco lepsze.
    To samo można napisać o mięsie, ale coś jeść trzeba!

    OdpowiedzUsuń
  20. Grupy krwi mają na coś tam wpływ, ale raczej nie na dietę, a przynajmniej nie tak, jak to próbują twierdzić zwolennicy tej diety.
    Mam grupę A i powinienem niby jeść głównie roślinki. Tymczasem jestem bardziej drapieżnikiem. Kilka dni bez mięsa i chodzę po ścianach. Dosłownie zaczynam wariować! Znam kilka innych przypadków ludzi z grupą A mających dokładnie to samo.
    Dlatego jest to moim zdaniem wyssane z palca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stefan, a co będziemy jeść gdy już w pelni zostanie uruchomiona Agenda 21? Bo,że to jest realne to chyba nie ma już wątpliwości. Gdy mięsko będzie tylko na urodziny?
      http://seeker401.wordpress.com/2013/07/09/vigilant-citizen-u-s-government-plans-to-push-americans-out-of-suburbs-into-cities/

      Ciekawe czy damy radę wybronić swojego prawa do wyboru czy też rozmaiste wege-hipisiarskie artykuly propagandowe zrobią wodę z mózgu wszystkim i jeszcze się będzie ludzkość cieszyla, ze jest tak etyczna, że już nie je mięsa ze zwierząt tylko je sztuczne. A może to sztuczne będzie lepsze? Hmm?

      Usuń
    2. Wtedy zjemy wegetarian? :)

      Usuń
    3. Już się bałem że ze mną jest coś nie tak ale na szczęście nie tylko ja jestem uzależniony od mięsa :)
      W Galileo pokazywali mięso dla wegetarian z soi i glutenu :)

      Usuń
  21. Przysiad przedni wymaga przede wszystkim większej siły rdzenia i czworogłowych ud.
    W tylnym mocniej wspomagają dwugłowe i plecy. Dlatego jest łatwiej.
    Najlepiej na początku zacząć od wersji box. Stawiać za sobą coraz niższe skrzynie czy krzesła i schodzić tylko do punktu aż zaczynasz się pochylać. Oczywiście z małym obciążeniem. Czyli taka sama nauka, jak w normalnym przysiadzie tyle, że teraz z dbałością o to, by się nie pochylać.
    Do tego jakieś planki na brzuch można dodać.

    OdpowiedzUsuń
  22. Też mam grupę krwi A i na mięsie wydaje mi się najlepiej funkcjonuje :) Ponoć grupa A to delikatny układ nerwowy i absolutnie powinni się trzymać z daleka od ciężarów i intensywnych wysiłków, pozostaje Nam tai chi i joga oraz medytacje :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Odnośnie diety Jana Kwaśniewskiego i jego poglądów - do dziś się zastanawiam jaki magiczny sens mają proporcje ustalone w jego diecie. Swego czasu mocnym jego krytykiem był Ś.P. Włodzimierz Ponomarenko, który właśnie w jednej z publikacji pisał, że Kwaśniewski posługuje się danymi, które zaskakująco można było znaleźć u innych autorów XIX i XX wieku. Za ojca diety niskowęglowodanowej oficjalnie uznawany jest William Banting, któremu lekarz zalecił ograniczenie produktów mącznych i słodkich, po zastosowaniu schudł mocno, poprawił zdrowie i wydał Listy o otyłości. Pewne wstawki już o ograniczeniu produktów wysokowęglowodanowych można było już znaleźć u Savarina w XVIII wieku. To dieta która ma historię :) Nie jest wyssana z palca, czy stworzona przez dra Kwaśniewskiego w niewiadomych warunkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za tropy! Poczytam sobie!

      Usuń
  24. Jakie to ma znaczenie czy Kwaśniewski sam doszedł do tych racji czy za sprawą innych? Liczy się efekt, a sama proporcja ma podstawy biochemiczne zapewne, na pewno nie jest wyssana z palca, trzeba tylko poszperać w publikacjach Kwacha seniora i juniora żeby się upewnić. Na stronie optymalnach czy forum mens health w odpowiednim temacie też jest od groma informacji naukowych na ten temat.
    Zmieniając nieco temat, ostatnio zastanawiałem się czy nie ograniczyć mięso na rzecz jajek i po części jakiegoś dobrego żółtego sera, jak Stefan zauważył, za dużo w mięsie chemii, a takie jajka z wolnego wybiegu raczej nie powinny zawierać jakiegoś syfu. Z tego co wiem sam Wodyn opiera swoją dietę głównie na jajkach. Problem w tym, że czasami mam już problem ze zjedzeniem jajecznicy na śniadanie, chyba muszę zmienić przepis bo już mi się objadła i zacząć więcej kombinować. A mięso/podroby jeść sporadycznie, dwa-trzy razy w miesiącu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zrób sobie omlet; do ubitych jajek trzepaczką lub widelcem dodaj parę deko startego żółtego sera i usmaż na sklarowanym maśle a do tego jakieś warzywko np, gotowany brokuł polany masełkim..pychota:)

      Usuń
    2. No tak omlet to jest jakaś opcja, czasami sobie robię ze szpinakiem i pleśniakiem, jak mało czasu albo muszę śniadanie zjeść w pracy to jeszcze jajka na miękko. Ale gdyby tak zastąpić jajkami mięso, trzeba byłoby jeść je więcej niż dwa razy dziennie, a wtedy omlet z jajecznicą na zmianę to słaba opcja ;) znacie jakieś inne potrawy z użyciem jaj?

      Usuń
    3. A jaka chemia Smogu jest w surowym boczku? Możesz wymienić te sztuczne skladniki? Bo mnie się wydaje, że to nie za Stefanem powtarzasz, a za propagandowymi wege broszurkami i oficjalną sponsorowaną przez producentów pszenicy i leków prasą. ;)

      Usuń
  25. Mati, z dietą niskowęglową to nigdy nie była tajemnica :)
    Tylko kiedyś nikt nie myślał o odżywianiu w takich kategoriach. Po prostu jeszcze kilkadziesiąt lat temu (a na wsiach, przynajmniej tych dalszych do dzisiaj) wszyscy wiedzieli, że tyje się od nadmiaru mąki, ziemniaków itp. Tym się tuczyło trzodę chlewną itd. Inna sprawa, że w czasach, kiedy klęska głodu nie była czymś tak odległym jak dzisiaj, nikt się tłuszczem na brzuchu nie przejmował, a wręcz przeciwnie - był wyznacznikiem statusu społecznego :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Stefan ,wiesz jakie jest zapotrzebowanie osobnicze na białko referencyjne? Już nie zalecasz 3g białka na kg- z hormonwzrostu? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba warto uznać 2g za taką wartość, z którą należy zacząć zabawę w ostateczne ustalanie indywidualnej wartości, myślę, że tylko nieliczni dojdą do 3g, z których mogą odnosić jakieś wymierne korzyści a będą i tacy, którzy się zadowolą 1,5g

      Usuń
    2. Dokładnie.Okazało się w praktyce, że dla większości te 3 gramy to za dużo.

      Usuń
    3. Co to jest "bialko referencyjne" ?

      Usuń
  27. jeszcze mam takie inne pytanie, pracując na budowie fizycznie, spożywając przy tym ok 2,3 gr białka na kg wagi można liczyć na jakieś przyrosty?

    OdpowiedzUsuń
  28. Zależy co tam robisz. Jeżeli cały czas to samo, to tak jakbyś cały czas ćwiczył na jednym planie. Przez pierwsze dwa miesiące coś tam może urośnie, ale raczej i tak niewiele bo to nie ten typ pracy. Jeżeli ciągle co innego to trochę lepiej, ale też nie liczyłbym na nic specjalnego. Zwłaszcza na dłuższą metę i jeśli chodzi o masę, bo na pewno może wzrosnąć ogólna sprawność i wytrzymałość.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja trochę przepracowałem na budowie i generalnie nie mogłem liczyć na zbyt duże przyrosty, fakt, że dieta wtedy kompletnie leżała i opierała się na kanapkach, słodkich bułkach i ogólnie tego typu rarytasach budowlanych, praca ciężka od 7 rano do 18-19 dopiero ok. 20 normalny posiłek w domu potem jeszcze albo szedłem na trening boksu albo spać. Takim sposobem na pewno masy nie zbudujemy, przetestowane :) Jednak mam też wątpliwość czy nawet trzymając białko na poziomie 3g przy takim trybie życia jesteśmy zbudować cokolwiek poza dłońmi nie do zdarcia.

    OdpowiedzUsuń
  30. Mateusz pytałeś o to samo w Twoim dzienniku. Chodzi Ci o efekt samej pracy na budowie, czy o utrudnienie tą budową efektów treningu na siłowni?

    OdpowiedzUsuń
  31. Smogu. Nie jedz na okrągło jajek, bo się dorobisz uczulenia pokarmowego. Nie każdy jest Wodynem!

    Uważasz, że to czy naukowiec jest uczciwy czy nie - nie ma znaczenia? Ciekawe podejście.
    Kwaśniewski i MH jako autorytety od biochemii. Daj spokój. W necie modne jest rzucanie hasłami o biochemii, tak jakby wszyscy byli ekspertami. Tymczasem wiele spraw tak naprawdę ciągle nie jest wyjaśnionych ani zrozumiałych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stefan, dla mnie liczy się efekt końcowy, mnie akurat najmniej interesuje to w jaki sposób do tego doszedł, ani też to czy uleczył dietą tysiące osób ( co innego sprawa żywienia optymalnego, a co innego dieta optymalna )
      Świat nauki niestety tak wygląda, jeden drugiemu podbiera wyniki badań, podpisuje się pod czyjeś, cytuje niekoniecznie uczciwie, nic na to nie poradzisz. Trzeba byłoby połowę dorobku nauki tym sposobem odrzucić.
      Kwaśniewski akurat jako lek. medycyny na pewno lepiej ogarnia biochemie niż ktokolwiek stąd, więc nie można mu umniejszać wiedzy, na MH też jest kilka osób które ogarniają ten temat, wystarczy poczytać ich posty czy odnośniki do badań które podają, to nie są same hasełka. Fakt że w świecie nauki nie wszystko jest jasne, ale w naukach ścisłych takich jak biochemia, wiele rzeczy jest już jasnych, chyba że chcesz podważać podstawowe cykle biochemiczne zachodzące w naszym organizmie.
      Nie odbierz mojego postu negatywnie Stefanie, nie chcę się kłócić, po prostu liczyłem na bardziej konkretne kontrargumenty dotyczące tej diety, wybacz, mam trochę jednak wrażenie po tym co napisałeś, że chyba nie poznałeś tematu zbyt dokładnie.
      Z resztą powoli zbliżasz się do proporcji optymalnej ;) kiedyś doradzałeś 3g białka, teraz juz 2g, kto wie, może niedługo dojdziesz do wniosku, że jednak i to jest za dużo i wystarczy spokojnie 1,5g a do tego przynajmniej dwa razy tyle tłuszczu i połowę porcji węglowodanów np z warzyw.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. "Kwaśniewski akurat jako lek. medycyny na pewno lepiej ogarnia biochemie niż ktokolwiek stąd"

      Nie chodzi mi o Kwasniewskiego, ale o argument, że jak lekarz to "bardziej ogarnia". Naprawdę w to wierzysz? Smogu, lekarzy nie uczy się myślenia. "Wątpie więc myślę, myślę, więc jestem." Lekarze nie myślą tylko wstawiają Cię w tabelkę. I co politykom też wierzysz i wszystkim innym "autorytetom"?

      Wiadomo,że lekarze są różni, ale wiedza nie przynależy do profesji ani nawet do wyksztalcenia. Bądz bardziej czujny! ;)

      Usuń
    3. akurat porównywanie Kwaśniewskiego do pozostałych lekarzy jest trochę nietrafione, przecież wiadomo, że jego poglądy nie są mile widziane w środowisku lekarskim właśnie przez propagowanie diety wysokotłuszczowej i łamaniu mitów o szkodliwości cholesterolu...widać Reda, że chyba nie czytałeś żadnej jego książki
      po za tym nie rozumiem nagonki na Kwacha, skoro sami stosujecie diete wysokotłuszczową, z tą różnicą, że z większą podażą białka

      Usuń
    4. Hmm, ale to są Twoje slowa "Kwaśniewski akurat jako lek. medycyny"

      to są Twoje slowa nie moje.Zauważyleś? Przewiń stronę do góry i sam przeczytaj co napisales.Sam porownujesz i następnego dnia dyskutujesz sam ze sobą ("akurat porównywanie Kwaśniewskiego do pozostałych lekarzy jest trochę nietrafione,"). Ciekawe.
      Jesli, z mojej strony, pojawila się jakakolwiek "nagonka" (chociaz tego nie zauwazam), to raczej na bezrefleksyjne myslenie, ze jesli ktos jest lekarzem to się zna na biochemii, wie więcej itd. ;) Mnie Kwaśniewskiego tezy nie przeszkadzają i ciesze się, że jest ktoś taki kto promuje myślenie alternatywne do gazetkowego-wege-hippie-agenda21 paradygmatu. :)

      Usuń
  32. Stefan w sumie o jedno i o drugie praca + trening siłowy.

    OdpowiedzUsuń
  33. Smogu - zarzucasz mi brak wiedzy. Widzisz, być może. Ja się cały czas uczę i chcę się uczyć. Co niekoniecznie cechuje Ciebie. Opierasz się na sloganach, wierzysz oszustowi i nie jest dla Ciebie ważne, że to oszust, więc lubisz być oszukiwany. Przyjmujesz pewne rzeczy bezkrytycznie, a co najważniejsze popełniłeś tu klasyczny błąd logiczny petitio principii. Oraz drugi polegający na wewnętrznej sprzeczności wywodu.
    Więc może mnie oświeć:
    Na jakich podstawach biochemicznych, na jakich dany bazuje się przy obliczaniu proporcji makroskładników?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stefan, bez spiny, nie zarzucam Ci braku wiedzy, tylko niezbyt dokładne zapoznanie się z teorią ŻO którą krytykujesz, co byłoby dla mnie jeszcze logiczne gdybyś sam propagował sposób żywienia odmienny od tego który cechuje ŻO. A jest on przecież bardzo podobny. Równie dobrze ja mogę zapytać, na jakich podstawach biochemicznych obliczasz swoje proporcje makroskładników.
      I podaj konkretnie te oszustwa, bo dalej nie wiem o co chodzi. W którym miejscu Kwachu kłamie jeżeli chodzi o zasadność swojej diety. W czym szczególnie się myli, wprowadza ludzi w błąd. Bo to że opierał się po części na badaniach innych naprawdę mnie nie interesuje, interesują mnie logiczne fakty.
      I nie oceniaj mnie tak powierzchownie, nie opieram się na paru wypowiedziach z internetu ani nie przyjmuje niczego bezkrytycznie. Prawdę mówiąc nie uznaje autorytetów i nawet Kwachu dla mnie nim nie jest, nie należę do sekty Optymalnych.

      Usuń
    2. Ale z tego zapienienia akurat wynika co innego:) ja tu odczuwam jednak jakiś wpływ sekty :) taka sama reakcja jak u np, wegetarian czy optymalnych;tylko jedna prawda jest słuszna :) tak ja to odbieram i pewnie większość...nikt tu nikomu diety nie narzuca każdy może jeść co chce, ale...

      Usuń
    3. Smogu, naprawdę nie ma dla Ciebie znaczenia, że facet kłamie? Fakty zostały już podane. Cudze badania, niewyleczeni wyleczeni itd.
      Tu nie chodzi zresztą o prawdziwość faktów, tylko o to, że słuchanie kogoś, kto je nagina zawsze jest nie tylko niebezpieczne, ale i głupie. Stajesz się w ten sposób ślepą owieczką, wiedzioną za cudzym autorytetem. Dla kogoś, kto chce się rozwijać istnieją dwie drogi. Albo sam zacznie wszystko zbierać i analizować, albo wykorzysta pracę innych. Zwłaszcza tą popularyzatorską. W tym drugim przypadku uczciwość odgrywa olbrzymią rolę. Wyobraź sobie Kopernika, który ot tak by sobie twierdził, że ziemia się kręci dookoła słońca i z wielkim zapałem przekonywał o tym innych. Do tego zmyśliłby parę dowodów. Fakty faktami, ale coś by tu było mocno nie tak.

      Usuń
  34. Stefan, jaką książkę polecasz z biomechaniki? Taką, żeby poznać podstawy (raczej nie tylko dla studentów czy profesorów).

    OdpowiedzUsuń
  35. Stefan, co sądzisz o wspinaniu po linie? Czy można tym wspomagac podciąganie?

    OdpowiedzUsuń
  36. Pozwole sobie wrocic do temetu dzialania psychiki i podziele sie moim doswiadczeniem z czasow gdy bylem poczatkujacym amatorem wyciskania na klate, mianowicie mialem 60kg na stojaku, zrobilem seta, wstalem z lawki, pogadalem, polozylem sie znowu zrobilem seta, co prawda czulem ze mi ciezej idzie ale pomyslalem sobie ze to tylko 60kg wiec cisnalem do konca, wstalem obejzalem sztange i okazalo sie ze jest 80kg, w tym czasie jak ja gadalem, ktos zmienil ciezar. Wtedy dopiero zaczynalem przygode z silka, wazylem ok 70kg i 80kg na klate bylo dla mnie sporo.

    OdpowiedzUsuń
  37. Smogu - tak się nie da dyskutować. Napisałem Ci o jakie oszustwa chodzi. Ty dalej to samo. Zadałem Ci pytanie, a Ty odbijasz piłeczkę. Ja nie twierdziłem, że coś obliczam na podstawie biochemii tylko Ty, więc mi wyjaśnij jak.
    Teraz znowu sam sobie zaprzeczasz. Myślę, ze w tym miejscu kończę temat, bo nie mam ochoty kręcić się w kółko.

    OdpowiedzUsuń
  38. Wspinanie po linie ma sporo wspólnego z podciąganiem, więc jedno będzie do pewnego stopnia wspierać drugie. Zależy jeszcze sporo od techniki, na ile sobie pomagasz nogami itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy można je traktować jako cwiczenie siłowe i tak uzywac? Z dowieszaniem obciążenia itd. Zamiast ilości powtórzeń w serii byłaby ilośc ruchów rękami. No i jeśli chodzi o technikę wchodzenia, to chyba najlepiej samymi rękami :)

      Usuń
    2. Tylko do pewnego momentu. Wprawdzie możesz potem wspinać się z plecakiem itp., ale będzie to coraz trudniejsze. No i kwestia zajechania sobie dłoni. To też trzeba brać pod uwagę.

      Usuń
  39. Jakie są odpowiednie przerwy między seriami w rampie? Czy w rampie przerwa to tylko dołożenie ciężaru?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie to zależy od wersji, celów, założeń i ilości powtórzeń. Przerwy w neutralnej wersji powinny być takie żebyś odpowiednio wypoczął przed kolejną serią, początkowe serie można robić tak jak piszesz, czyli dokładasz ciężar i jedziesz z tematem bo leci bardzo łatwo, potem im bliżej końca rampy przerwy stają się dłuższe jednak raczej nie należy przekraczać 3 minut, Stefan coś tutaj wspominał o aktywności neurologicznej jesli dobrze pamiętam. Przy niskich zakresach u mnie przerwy były dłuższe niż przy średnich/wyższych, im ciężar bliższy CM tym muszę dłużej odpoczywać.

      Usuń
  40. Dokładnie tak, jak napisał Kuba. Na początku tylko na zmianę ciężaru, im bliżej końca tym dłuższe, ale nigdy nie powinny przekraczać 3 minut.

    OdpowiedzUsuń
  41. Pioterek M. - nie wiem czy istnieje prosta książka. Wszyscy głównie bazują na:
    T.Bober, J. Zawadzki – Biomechanika układu ruchu człowieka

    Od tego należałoby zacząć. Wszystkie inne są już tylko trudniejsze niestety :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za namiar. Wiem, że jak na tym blogu jest coś polecane (szczególnie przez Ciebie), to będzie to dobry zakup.

      Usuń
    2. Jak już jesteśmy w temacie książek; Szukam wszystkich książek na temat diety paleo, ale tej prawdziwej paleo... Bo jak wiemy wyszło kilka książek o pseudo paleo diecie...
      "Życie bez pieczywa"... co jeszcze znacie?

      Usuń
    3. ,,Dlaczego tyjemy i jak sobie z tym poradzić'' Gary Taubes...autor w dostępny sposób wyjaśnia temat i daje cenne wskazówki może to nic odkrywczego dla nas ,ale dla tych którzy jeszcze błądzą cenna publikacja:)

      Usuń
    4. Super! Dzięki! Właśnie tego szukałem:) Jeszcze jedna pozycja jest, która mi umknęła ani za cholerę przypomnieć sobie nie mogę.

      Usuń
    5. Chce się po prostu trochę dokształcić jeszcze;)

      Usuń
  42. Co sadzicie o takim sniadaniu?

    http://www.youtube.com/watch?v=ZrqpfMlnIUc

    Oczywiscie mam swiadomosc, ze jest on raz, ze zbozowy, a dwa weglowodanowy, ale jednak poleca go mistrz polski w kulturystyce i ludzie po nim rosna... Ja nie lubie nikogo bez dowodow oskarzac, ale nawet jak on koksi to przeciez nie wszyscy jego adepci.
    Gdy czytalem o dietach w kontekscie naturalnie zyjacych plemion to tez sa takie, ktore odzywiaja sie weglowodanowo, a sa zdrowe. Takze sednem moze byc 'dieta cywilizacyjna' a nie same wegle. Ale to juz takie moje ogolne refleksje.

    Co sadzicie o skladnikach z potrawy na filmie? O ich polaczeniu?

    OdpowiedzUsuń
  43. Osobiście nie wierze w zdrowe diety zbożowe:)od kąt wyrzuciłam ziarna skończyły się moje problemy z bólami stawów:) a ponoć miałam gościec tkanki miękkiej:)Ponoć ludzie po tej diecie z linka rosną? zobaczmy ich jak będą w moim wieku:)

    OdpowiedzUsuń
  44. Ja najbardziej zauważam wpływ paleo na układ trawienny... Zero problemów żołądkowo-jelitowych. Żadnych bóli, kolek jelitowych. Kwestia wyboru... Chesz być zdrowy czy duży? A może duży i zdrowy? :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Witam. Chodzi mi o metody rozwoju "siły szybkościowej". Chyba tak to się nazywa. Chcę poprawić głównie szybkość/przyśpieszenie ruchu bez obciążenia. Wiem że to blog głównie o kulturystyce i odżywianiu a ja chcę poruszyć nieco inny lecz pokrewny temat. Może ktoś się jednak zna i udzieli kilku wskazówek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temat jest obszerny, więc krótka odpowiedź niewiele Ci da. Na pewno sprinty i dynamiczne ćwiczenia, ale prawda jest taka, że bez dodatkowego obciążenia niewiele uzyskasz na dłuższą metę. Sprinterzy też robią przysiady z dużymi ciężarami, by szybciej biegać. Robią dynamiczne wyciskania z dużymi ciężarami, by poprawić pracę góry ciała itd.

      Usuń
  46. Paul89 - Dieta bez pszenicy ; Dieta bez zbóż

    OdpowiedzUsuń
  47. Drizzt, dla mnie takie śniadanie to kpina. Płatki owsiane? Nie wchodzą mu? Może najwyższa pora się zastanowić dlaczego. Mój pies też za nimi nie przepada :)
    A w ogóle robienie sobie szejka na normalny posiłek to jakieś nieporozumienie. Odżywki białkowe są potrzebne wtedy, kiedy nie jest się w stanie zjeść wystarczająco dużo białka w normalnym pożywieniu. Przy podaży 2-3g/kg taki problem nie występuje. Lepiej, taniej i zdrowiej jest zjeść parę jajek. A jeśli chodzi o prędkość wykonania to kilka jajek sparzonych wrzątkiem i zmieszanych ze śmietaną nie jest chyba aż tak czasochłonne :)
    Jakakolwiek potrawa z jajek nie zajmuje w przygotowanu więcej niż maksymalnie 10 minut i to przy założeniu, że zaczynamy od umycia patelni :) Zresztą jajka to tylko przykład. Jest mnóstwo rzeczy, które można zjeść na szybko.

    No ale nie o ten aspekt pytałeś :) Lowcarb lowcarbem, ale twierdzenie, że na innym modelu odżywiania się nie urośnie byłoby kłamstwem. Wystarczy poczytać propozycje z MNBBC, żeby się przekonać, że nie wszystkie diety węglowodanowe w kulturystyce opierają się na białym ryżu i makaronie.
    Prawdę mówiąc wydaje mi się, że to właśnie wyeliminowanie tego typu pokarmów jest kluczowe, a nie proporcje. Ryż, pszenica, kukurydza, cukier, już nawet nie wspominam o całej chemii zawartej we wszelakich gotowych produktach. Jeżeli to wszystko skasujemy z diety i zapewnimy organizmowi wystarczającą podaż białka zwierzęcego i do tego choć trochę tłuszczów, to powinno to wystarczyć, żeby rosnąc i być w miarę zdrowym. Ale to nie znaczy, że takie żywienie jest optymalne. Więcej tłuszczu - więcej testosteronu, mniej węgli - mniejsze skoki insuliny. Krótko mówiąc, o niebo lepsza gospodarka hormonalna i tym samym lepsze wyniki na siłowni.
    Na dietach opartych o węglowodany, nawet jeżeli zachowamy te wszystkie reguły, i tak skazujemy się na ciągłe przeplatanie masy i redukcji. Na lowcarb redukcja i masa to prawie to samo. Już nie mówiąc o braku ryzyka zachorowania na cukrzycę. Przy dietach wysokowęglowych to kwestia jeśli nie czasu to szczęścia, czy się na nią zapadnie. Zwłaszcza tych opartych na ryżu i mące.

    OdpowiedzUsuń
  48. Pablo65 - widać dysproporcję. Tyle można stwierdzić wstępnie na podstawie zdjęcia. Na początek to trochę mało. Napisz mi, jak wychodzą Ci ćwiczenia typu trap. Na pewno warto dodać odpowiednie ćw. rehabilitacyjne niż faszerować się lekami. Daj znać, czy jesteś zainteresowany.

    OdpowiedzUsuń
  49. Stefan, jak znajdujesz śledzie? Tłuste, relatywnie dużo kreatyny. Sporo o3. Mam właśnie do dyspozycji wiaderko 4kg solonych.

    OdpowiedzUsuń
  50. Ta duża ilość o3 to wcale nie do końca zaleta. Śledzie można jeść, ale pamiętaj, że mięsa nie zastąpią. Nie polecam ich zbyt dużo.

    OdpowiedzUsuń
  51. Witam. Chciałbym poznać opinię o gumach treningowych, tubingach czy jak tam to zwał. Zastanawiam się, czy by opłacało się zainwestować w coś takiego jako dodatek do sztangi, hantli i drążka. Używałbym tego głównie jako zamiennik wyciągu górnego (mocując do drążka), którego nie mam jak i gdzie zamontować. Myślę bardziej o ćwiczeniach typu face pulls, czy coś na triceps, czy jakieś rehabilitacyjne. Korzysta ktoś z tego? jaki to daje w ogóle opór. Czy takie coś byłoby dobre? http://www.tb-polska.pl/sklep/produkt/22/tasmy-tubingi-thera-band-loopy-thera-band-tubingi-thera-band.html

    OdpowiedzUsuń
  52. Takie gumy jak najbardziej się przydadzą w niektórych wypadkach. Rzecz jasna zamiast zastępować wyciąg lepiej po prostu się podciągać na drążku :)
    W rehabilitacji, w dopracowaniu detalu, jako pomoc gdy podciąganie i dipsy idą ciężko - to podstawowe zastosowania.
    Opór zależy od koloru. W necie łatwo znaleźć tabele z podanymi wartościami dla każdego koloru.

    OdpowiedzUsuń
  53. Zaczynając trochę nietypowo. Dzień dobry, wszystkim zebranym.

    Słowem wstępu, od dawna nie czytałem tak zajmującego bloga/ciągu tekstu, żebym czytał go, aż do poduszki.
    Nie wiedziałem w którym temacie napisać, a ten wydawał mi się najbardziej oblegany.

    Mam na imię Wiktor, lat 21. Do 18-ego roku życia moim głównym zainteresowaniem (poza piłką nożną, którą zacząłem w wieku 15-16 lat i to dość biednie) było siedzenie i nic nie robienie. Zapuściłem się tak do 92kg przy 178cm. Latem 2010 postanowiłem zacząć jeździć na rowerze i wkręciłem się dość poważnie. Jeden dzień bez roweru wydawał się stracony. W ciągu tego roku schudłem jakieś 20kg jeżdżąc na rowerze i częściowo głodząc siebie, bo zależało mi na tym, żeby stracić tłuszcz. Jakże naiwne okazały się moje działania gdy w październiku 2011 dorzucając ćwiczenia (pompki i ćwiczenia na brzuch) zrujnowałem sobie organizm dochodząc do wagi 61kg. W ciągu dwóch miesięcy wrzesień-październik wyniszczyłem swój organizm bardziej niż kiedykolwiek mogłem w życiu. Potem przez pół roku albo nawet dłużej regulowałem gospodarkę hormonalną oraz psychiczną.

    Dietę jaką pamiętam z tamtego czasu, to skrajny wysiłek połączony ze skrajnym niedożywieniem - fajne combo, co?
    Żeby było śmieszniej uzależniłem się od tego stanu i przez jakieś pół roku nie mogłem z tego wyjść. Efekty tego stanu czuję do dziś - uwielbiam skrajny wysiłek i stanowi on pewnego rodzaju motor mojego życia. Równolegle we wrześniu 2011 zacząłem trenować Karate Kyokushin. Przez pierwsze 4 miesiące było to 2x1h tygodniowo Jakoś od stycznia 2012 zacząłem zostawać na treningach dla zaawansowanych, dodatkową godzinę. Efekty w wytrzymałości ogólnej były znakomite. W ciągu roku zrobiłem postępy większe niż w całym życiu.

    Rok temu zacząłem przygodę z siłownią. Na początek były to same maszyny i izolacje, potem doszły wolne ciężary, 3-4 dniowe plany "na masę". Dziś widzę, że więcej dały mi złego niż dobrego.

    Obecnie trenuję Karate Kyokushin, a równolegle staram się poprawić wizualny wygląd mojej sylwetki.
    Jestem po różnych przejściach dietetycznych, doświadczałem siebie na wiele sposobów, stosowałem wielu modeli żywienia. Od nisko-węglowodanowych do wysoko-węglowodanowych. Jednakże przy tych pierwszych z wyraźnymi niedoborami kwasów tłuszczowych.

    Do sierpnia zeszłego roku ważyłem ok. 66kg i bałem się węglowodanów jak ognia i stosowałem je wyłącznie w skrajnych przypadkach. Chcąc podążyć ogólnymi trendami 'dzisiejszej' kulturystyki 'wypaczonej' zacząłem pochłaniać większe ilości węglowodanów. W ciągu roku przybyłem jakieś 10kg, z czego może 50% to mięśnie.

    Obecnie moje 'rekordy', to:
    WL: 55kgx2
    przysiad: 90kgx1
    MC: kiedyś zrobiłem 90kg, ale wątpię aby było porpawnie technicznie, od tamtego czasu nie schodzę poza zakres 8-12

    Jakie są moje cele? Chciałbym poprawić wygląd sylwetki, nie zaniedbując przy tym treningów sztuk walki. W czasach kiedy wiele osób narzeka na przetrenowanie (od samych SW), ja idę dalej i staram się wyznaczać nowe granice swojego organizmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacząłem wakacje i swoje ulubione zajęcie zamęczania swojego ciała do granic możliwości, tym razem przy innej diecie.

      Obecnie stosuję system IF i jestem zadowolony, treningi przychodzą mi lżej i widzę postępy, lepsze niż za czasów gdy trenowałem po posiłku.

      W tej chwili staram się 'naprawić' to co zepsułem przez swoje nieudolne próby walki z tłuszczem. Przez 6dni w tygodniu jestem królikiem, a w jeden dzień odpoczynku - sobota lub niedziela, zamieniam się w prawdziwego drapieżcę.

      W dni królicze pochłaniam 280g węglowodanów złożonych (z różnego źródła), 175g białka (z czego jakieś 140g zwierzęcego) i około 50g tłuszczy. To bilans na którym czuję się obecnie dobrze, mam zachowaną aktywność hormonalną, częstotliwość wypróżnień i jestem gotowy przenosić góry. Nadmierne podnoszenie białka zwierzęcego powyżej 140g u mnie powoduje ociężałość, niechęć do pracy i lenistwo, a także zwiększoną aktywność o ile się nie mylę aldosteronu skutkującą lataniem do toalety w celu oddania moczu - sposób obrony organizmu przed nadmiarem białka - odwadnianie - po czym następuje przyrost pragnienia - konieczność wypicia sporej ilości płynów. Magazynowanie wody także się pogarsza co sprawia że wydolność jest o wiele mniejsza.

      W dni drapieżcy konsumuję około 140g białka, 140g tłuszczu i 30g węglowodanów (jednakże w dniu wczorajszym po podliczeniu wyszło mi 200g tłuszczu).

      Jeśli chodzi o IF (17h postu - 7h okno) to nie czuję się jakoś mocno głodny, nie bardziej niż na innych dietach. Mój organizm zdaje się zaadaptował to takiego systemu żywienia, mimo zwiększonej aktywności nadnerczy dość dobrze to znosi - przynajmniej na razie.


      No dobrze, ale po co ja to wszystko piszę, bo przecież nie po to żeby się pochwalić (a widać przecież że nie ma czym - chyba że głupotą)...

      Chciałbym się zapytać jaki trening byłby użyteczny dla osoby trenującej sporty walki, chcącej zachować sprawność i wytrzymałość siłową i polepszyć swój wygląd.

      Czy byłby to trening codziennie złożony z podstawowych ćwiczeń - przysiad, mc, podciąganie, wiosłowanie, dipsy (o ile się nie mylę)?

      Nie znalazłem (wybaczcie jeśli słabo szukałem) natomiast nic odnośnie proporcji składników odżywczych które należałoby przyjąć. Znalazłem tylko 2-3g B/kg mc i 50g węglowodanów. Natomiast ilość tłuszczu jest rozumiem sprawą indywidualną, zależną od tego ile jesteśmy w stanie przyswoić?


      Ostatnia kwestia to "pulsacja węglowodanami". Stefan wspominał o niej na poprzednim blogu - hormonwzrostu
      Na czym polega i jak ma się do zaserwowanego przeze mnie zestawu aktywności tygodniowej: siłownia 4xtyg(może być częściej), plus 3x sztuki walki.

      Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.

      Usuń
  54. Wpakowałeś się w kolejną dietę, która na dłuższą metę zrujnuje Ci zdrowie. Ani IF ani przejadanie się węglowodanami dobrze się nie skończą.
    Czemu miałeś problemy po większej ilości białka? Ano dlatego, że zapewne w pożywieniu było za mało tłuszczu. Tym co jest Ci potrzebne to tłuszcze pochodzenia zwierzęcego. Tłuszczu zawsze musi być więcej niż białka. Inaczej są kłopoty.
    Jak dla Ciebie na początek proponowałbym proporcje 1,5 grama Białka i Tłuszczu na każdy kg masy ciała. Do tego jakieś 50-70 gram ww. Oczywiście pozostaje kwestia źródeł tych węglowodanów. Nie każde się nadają.

    OdpowiedzUsuń
  55. Co do treningu to możesz zacząć od rampy 4 głównych ćwiczeń ze 3 razy w tygodniu. Należałoby sprawdzić technikę. Za czas jakiś można dodać kolejne.

    OdpowiedzUsuń
  56. Rozumiem, że dobrym źródłem w-w będą ziemniaki (z tego co wyczytałem), natomiast białka tłuste mięso?
    Przed treningiem i po wyłącznie masło/śmietana własnego wyrobu z mleka wiejskiego?

    Jeśli dobrze zrozumiałem, rampa to dokładanie ciężaru podczas założonej liczby powtórzeń, zaczynając od połowy ciężaru estymowango? Czy powinna być to zawsze ta sama ilość czy może być większa?

    Jeśli chodzi o dipsy - mam możliwość robienia ich na maszynie zmniejszającej ciężar ciała, nie jestem w stanie na razie ich zrobić bez asekuracji. Podczas ruchu czuję pracę klatki, barków i klatki piersiowej (głównie słabiej rozwiniętej górnej części, więc to chyba dobrze).
    Analogicznie z podciąganiem (na początek podchwytem?). Ruch podciągania powinien być powolny z pełnego zwisu i angażować jak najwięcej grup mięśniowych pleców.


    Rozumiem, że te 4-y ćwiczenia wykonywać podczas jednej sesji treningowej?

    W takim razie postaram się doprowadzić technikę do ładu i poproszę kogoś o nagranie filmiku z wykonania. Nie jestem w stanie w tej chwili zacząć wykonywania przysiadów ze względu na naciągnięty mięsień - przywodziciel krótki uda. Zabiorę się za to, gdy poczuję się pewniej na nogach. Swoją drogą przysiad to jedno z moich ulubionych ćwiczeń, jednakże nie jestem pewny jego wykonania. Przez swoją głupotę doprowadziłem do zaniku pewnych mięśni brzucha i nierównomiernego ich rozwoju co skutkowało dodatkowymi wadami postawy. Aktualnie staram się naprawić ten błąd.


    Jeżeli chodzi o przysiad, to czuję pracę pleców silniej niż nóg (ostatnie próby na 90kg skończyły się następnego dnia tak jakbym robił nieudane ćwiczenia na plecy).

    Z martwym ciągiem było podobnie - próbowałem robić kiedyś 90kg, ale jak dziś patrzę na technikę 70kg to mnie krew zalewa i macham 50, żeby było bezpieczniej.

    Uff, na razie to tyle. Jak zacznę konkretnie to się odezwę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Węgle masz przede wszystkim w warzywach, owocach, orzechach i ziemniakach. Do tego takie rzeczy jak miód, mleko itp. Generalnie chodzi o to, żeby te węgle były naturalne i nieprzetworzone. No i żeby nie były zbożem i ryżen :) Wodyn polecał Arkowi jakieś słodkie ziemniaki. Poszukaj bodajże w 2 części jego dziennika.
      A co do mięsa, to praktycznie każde jest dobre. Ważne, żeby w ogólnym rozrachunku w dziennej podaży było ciut więcej tłuszczu niż białka, ewentualnie pół na pół.

      Masło przed i po treningu wtedy, kiedy zależy Ci na ograniczeniu BF%.

      Z rampą dobrze zrozumiałeś. Zaczynasz od 30% RM dla danej liczby powtórzeń i co serię dokładasz ciężaru. Czyli jak robisz rampę 10 przysiadu, a RM10 masz 100kg, to zaczynasz od 10 powtórzeń z 30kg, potem 50, 60, 70, 80, 85, 90, 95, 100, 102.5, 105 itd. Na początku skoki ciężaru duże, z biegiem serii coraz mniejsze. Kiedy nie wykonasz założonej liczby powtórzeń kończysz.

      A jeśli chodzi o przysiad, z mojego doświadczenia wynika, że jak zaczynam czuc plecy to oznacza, że czas przerwac. Za prostą sylwetkę odpowiadają w przysiadzie przede wszystkim mięśnie brzucha. Kiedy one padają plecy muszą pracować o wiele mocniej, a to nigdy dobrze się nie kończy.
      Jeżeli mówisz, że masz tak osłabiony brzuch, to przysiady zadziałają niczym cudowne lekarstwo, ale warunek jest taki, żebyś się nauczył prawidłowo napinać mięśnie brzucha. Nie wciągać, tylko napinać. To trochę tak, jakbyś chciał maksymalnie je ścisnąć.

      Usuń
    2. no i przeczytaj sobie caly poprzedni blog Stefana www.hormonwzrostu.edu.pl Milej lektury! Powodzenia!

      Usuń
  57. Dzis rehabilitant polecil mi ksiazke pt 'od lekarza do grabarza' . Jest na chomiku.
    Nie paietam dokladnie co tam jest zawarte, o czym mowil, ale chyba warto przeczytac. Dodam ze rehabilitant ma identyczne zdanie co do odzywiania jak tutaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też osobiście znam rehabilitantów, którzy mocno wierzą w koncepcję paleo;) Przekazują tę wiedzę swoim pacjentom. Fajna sprawa, miejmy nadzieje, że coraz więcej ludzi będzie przechodziło na paleo.

      Usuń
  58. Adamis - Marek już w zasadzie odpowiedział na wszystko.
    Dodam, że jeśli nie ćwiczysz w domu to póki co nie ma sensu dzielić tych 4 ćwiczeń. Rób je 2 -3 razy w tygodniu. Co kilka tygodni zmieniaj zakres rampy. Możesz póki co robić na przeciwwadze. Chwyt na drążku taki, jaki będzie Ci najwygodniejszy. Byle nie za szeroko.

    OdpowiedzUsuń
  59. rado - dzięki. Książkę poczytam, jak tylko przebrnę przez inne :)

    OdpowiedzUsuń
  60. W takim razie ostatnie pytanie: chcąc zwiększać aktywność fizyczną - sporty wytrzymałościowo/kondycyjne czego powinienem dołożyć w diecie? Tłuszczu? Czy po prostu słuchać siebie, na zasadzie - głodny = posiłek białko+tłuszcz; przy czym raz dziennie posiłek b+t+w?

    OdpowiedzUsuń
  61. Nie. To słuchanie siebie to typowa pułapka, której wielu ludzi ulega. Organizm można przyzwyczaić zarówno do przejadania się, jak i do niedożywienia. Można przyzwyczaić do pór posiłków itd. Nie ma to nic wspólnego z rzeczywistym zapotrzebowaniem.
    Nie ma też tak naprawdę wielkiej różnicy, jeśli chodzi o żywienie, gdy chodzi o rodzaj sportu. Rzecz jasna w sportach siłowych wzrasta zapotrzebowanie na białko i tłuszcz, ale poza tym proporcje są podobne. W zasadzie w sportach wytrzymałościowych wzrasta głównie zapotrzebowanie na wodę.
    Natomiast tradycyjny trening wytrzymałościowy to też już przeżytek. Można, ale są inne drogi, by uzyskać szybciej i więcej. Dużo zależy od ogólnych celów. Musisz sobie na wstępie odpowiedzieć na pytanie czego dokładnie chcesz. Co chcesz osiągnąć.

    OdpowiedzUsuń
  62. Nie powiem tego przecież trenerowi na sztukach walki :P Często uczymy się techniki, ale czasami jest też praca wytrzymałościowa. Zobaczymy jak będzie. Dziś jak na razie 200g wątróbki, 2 jajka, trochę salami pepperoni, masła smalcu itd. Do tego 100g truskawek i 200g ziemniaków. Wyszło tego na razie około 70g białka, 110g tłuszczu i 39g węglowodanów. Samopoczucie jak na razie ok. Będę powoli wychodził z IF i wdrażał ten zestaw ćwiczeń.

    Swoją drogą przyzwyczaiłem się do ciężkich wysiłków aerobowych i jak widzę piękną pogodę to ciężko się powstrzymać przed wyjściem na HIIT w wersji biegowej / rowerowej ;)

    OdpowiedzUsuń
  63. To przyzwyczaisz sie tez do treningow silowych hehe :) Wiecej tluszczow nasyconych man!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam treningi siłowe, problem polega na tym, że od roku uległem wpływom wypaczonej kulturystyki i robiłem je głównie na ryżu i kurczaku. Coś mi w nich nie pasowało a teraz już wiem co, brak zwierzęcych tłuszczy ;P

      Usuń
    2. Na dziś wyszło więcej tłuszczu niż białka o połowę; mam się tym nie przejmować? Max koło 50g węgli dałem...
      Mam nadzieję, że się nie roztyję na tym systemie żywienia :P

      Samopoczucie jak na razie ok, jak na fakt że max 20-30g T nasyconych dawałem ostatnimi czasami :)

      Usuń
  64. Słuchajcie, wypatrzyłem ostatnio w sklepie czosnek w oleju i w occie jabłkowym.. Strasznie mi to zasmakowało... Pytanie tylko czy ten czosnek ma zachowane wartości czy całkowicie w nim jest ich brak?

    OdpowiedzUsuń
  65. Istnieje w ogole cos takiego jak "olej jablkowy"?, bo nie rozumiem jakiego oleju uzywasz? No i co robisz z tym octem? Z ciekawosci pytam, bo sam nie używam i nic o occie nie wiem :)

    OdpowiedzUsuń
  66. Na razie tylko wypatrzyłem to w sklepie i kupiłem w formie gotowe. Czosnek marynowany w oleju roślinny i czosnek w occie jabłowym:)
    Ale chyba spróbuję zrobić samemu, bo to jest na serio świetne w smaku! A znamy przecież właściwości czosnku... Nie pamiętam dokładnych właściwości octu jabłkowego ale słyszałem, że ma właściwości lecznicze... Wiecie coś więcej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owocnego eksperymentu życzę:) Mnie z olejami roślinnymi nie jest raczej po drodze :)

      Usuń
  67. Witam, nie wiem czy byl juz poruszany temat octu jabłkowego ale raz po raz przewijaja sie wiadomosci o jego zbawiennym działaniu.Prawda to czy nie ??

    OdpowiedzUsuń
  68. Dzisiaj jadłem wg apetytu. Wieczorem miałem trening Karate Kyokushin, więc po 2h wysiłku apetyt wzrósł. Po powrocie zjadłem 150g bobu, 100g sera pełnotłustego typu camembert, jajko, trochę wołowiny i wątróbki. Popiłem mlekiem kokosowym i wrzuciłem kawałek awokado. Czy takie zestawienie jest ok?

    Na dzień dzisiejszy wyszło ok. 160B 170T 56W - taka proporcja jest chyba ok, co?

    W sobotę szykuje mi się wyjazd na trening za miastem 2h (cięższy) + 2h (lżejszy). Rano oczywiście załaduję 3 jajka na maśle/smalcu z dodatkami. Co powinienem zabrać ze sobą, żeby ewentualnie popić między posiłkami? Śmietanę 30? Bo masła chyba na razie nie dam rady zjeść na żywca ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wez ze soba smażony boczek, żebyś mial co zjesc po treningu i zanim wrocisz do domu. Ja wole się pomeczyc i miec zarcie ze soba, zeby nie byc zdanym na niczyja laske. Z zarciem 99% to dziala zeby jednak miec nawyk, aby liczyc na siebie.

      A przy okazji widzę, że temat octu jablkowego pojawil się jak jakiś "mem dnia" ;)

      Usuń
  69. Tak, takie proporcje są ok. Raczej unikaj roślin strączkowych, więc ten bób niespecjalnie. Białka pochodzenia roślinnego w ogóle nie licz.
    Możesz wziąć śmietanę, byle jaką porządną.

    OdpowiedzUsuń
  70. Paul - rzecz najważniejsza to pytanie jaki to olej. Octem bym się specjalnie nie przejmował w małych ilościach, ale rzecz jasna w jakieś cudowne właściwości jabłkowego też nie ma sensu wierzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skład; "olej roślinny" :) trzeba będzie samemu coś spróbować zrobić;)

      Usuń
  71. Uff, ledwo dojechałem do domu na rowerze, po tym treningu. Co do przysiadu - spiąłem brzuch i starałem się zaczynać ruch biodrem, nie mniej jednak plecy też trochę czuję.

    Dziękuję za ten wspaniały trening i za porady :)
    Czy mógłbym poprosić o założenie dziennika :>?

    Z całym tr. zamknąłem się w 50 minut - to chyba nie najgorzej...?

    OdpowiedzUsuń
  72. Witam, dawno nie pisałem. W MC doszedłem już do 90kg w rampie, z czego jestem bardzo dumny (zaczynałem z 40kg). Od samego początku zauważałem pewien problem, teraz stał on się bardzo uciążliwy. Mianowicie chyba mam za krótkie ręce ;P To nie żart, kiedy schodzę na dół, aby utrzymać proste plecy, muszę sztangą aż ocierać o kolana i piszczele. Teraz kiedy trochę ta sztanga już waży mam całe posiniaczone nogi. Moja dziewczyna ma 160 cm wzrostu, ja 179, i gdyby nie to że mam duże dłonie to nasze ręce miałyby taką samą długość (różnica to tylko około 2-3cm). Da się coś z tym zrobić ?

    OdpowiedzUsuń
  73. W Średniowieczu mieli na to metody, konkretnie potrafili człowieka rozciągnąć, całego.

    OdpowiedzUsuń
  74. 13 - gryf ma iść po nogach. Rozstaw sobie nieco szerzej nogi. No i najlepiej ćwiczyć w jakichś solidnych spodniach, by nie mieć nóg poobijanych.

    OdpowiedzUsuń
  75. Ja mam poździeraną skórę nogach bo cały czas po nich prowadzę gryf. Grube spornie albo owiń czymś gryf.

    OdpowiedzUsuń
  76. z onetu
    http://www.medonet.pl/zdrowie-na-co-dzien,artykul,1686015,1,kwasy-omega-3-zwiekszaja-ryzyko-raka,index.html

    OdpowiedzUsuń
  77. Na pewno nadmiar zwiększa ryzyko wylewu.

    OdpowiedzUsuń
  78. http://www.tester.brita-polska.pl/krakowska-woda-z-kranu-sprawdzona,artykul,50

    Jednak nie wygląda to aż tak źle :)

    OdpowiedzUsuń
  79. Swego czasu pisałem tutaj o swojej walce z trądzikiem. Otóż chyba już znam przyczynę - nabiał (rozumiany jako produkty pochodzenia krowiego, nie jajka które nie wiem czemu też się nazywa nabiałem). Co ciekawe zauważyłem, że powodem nie jest ani cukier czy białko z mleka, a po prostu sam nabiał (co zauważyłem gdy odstawiłem wszystko poza masłem, problemy nie zniknęły). Nie wiem, może to jakieś hormony czy inne substancje zawarte w nabiale. Tak czy inaczej na razie cały czas to testuję i jestem bez nabiału, co znacznie utrudnia ułożenie jadłospisu... Szczególnie w kwestii tłuszczu, bo teraz już odpadły mi sery oraz masło.

    Stefanie, wiele razy na tym portalu pojawiały się pytania o tłuszcze, i z reguły wtedy jako odpowiedź padają jajka i masło jako główne ich źródło. Czy mógłbyś wymienić co mogłoby być takim codziennym źródłem tłuszczu (poza jajkami) dla osoby uczulonej na nabiał? Czy mógłbyś również możliwie najdokładniej wymienić jakie Ty uznajesz źródła tłuszczu za wartościowe? Albo może nawet artykuł napisać żeby raz na zawsze zamknąć ten temat...
    Dopóki jadłem nabiał to szło jakoś utrzymać proporcje makroskładników, jednak teraz przyznam, że mam duże kłopoty z tłuszczem.

    Z góry dziękuje i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  80. Aha, dodam, że oczywiście boczku czy ryb również jestem świadom:) Ale wierzcie mi, można zwariować będąc na samych jajkach, boczku i rybach jako tłuszczach.
    Także chyba naprawdę dużo różnych źródeł będę musiał poszukać zeby to nadrobić...

    OdpowiedzUsuń
  81. Jest sporo bardzo tłustych mięs. Głównie różne części wieprzowiny. Karczek, łata, podgardle. Do tego smalec rzecz jasna. Jak się go porządnie wytopi ze słoniny ze skwarkami i odpowiednio przyprawi, to można dosłownie nałożyć sobie do miseczki, zanurzać palec i zlizywać. O wiele łatwiej wchodzi niż masło.
    Na marginesie, czy próbowałeś klarować masło? Bo problem najprawdopodobniej wynika z jakichś białek zawartych w nabiale. Klarowanie usuwa tę niewielką ilośc białka, jaka jest w maśle. Próbowałeś nabiału innego niż krowi? Np. koziego mleka?

    OdpowiedzUsuń
  82. Zauważyłem u siebie ciekawe zjawisko najprawdopodobniej związane z dietą. Kiedyś mogłem spokojnie wypić 3-4 piwa i specjalnie nic się ze mną nie działo. Dopiero po tej ilości robiłem się lekko pijany.
    Stopniowo odkąd zmieniłem dietę ta ilość malała. Teraz wystarczy, że wypiję małe piwo 0,3 litra i automatycznie robię się bardzo senny. Nie pijany ale senny. Kilka razy zawaliłem przez to różne sprawy, bo wydawało mi się, że jedno piwo np. po obiedzie mi nie zaszkodzi. Potem przesypiałem całe popołudnie.
    Co najlepsze nie zaobserwowałem nic podobnego po winie ani po wódce. Co może tak oddziaływać? Węglowodany zawarte w piwie? Dodam, że piwa piję tylko sporadycznie i zawsze te wysokie jakościowo, więc chemia raczej odpada.

    OdpowiedzUsuń
  83. Spróbuję coś stworzyć o tłuszczach. Do tego co Marek napisał, dodam golonka - choć to też tłuste mięso w zasadzie :) Generalnie jedząc tłuste mięsa nie trzeba już szukać dodatkowych tłuszczów. Może też być olej kokosowy.

    Na diecie low carb z zasady alkohol działa szybciej, bo w organizmie jest zgromadzone mniej wody. Co do tego piwa, to jeśli organizm nie jest przyzwyczajony do węglowodanów, to w połączeniu z alkoholem faktycznie mogą działać usypiająco.

    OdpowiedzUsuń
  84. Marku, nie próbowałem klarować masła, białka w maśle jest 1%, a masła znowuż dziennie się nie je tak wiele, więc wydaje mi się, że to nie kwestia białka (na ile wygooglałem temat to kluczem są zawarte w mleku hormony). Już od jakiegoś czasu nie jadłem nabiału (liczyłem, że masło się nie liczy bo ma mało białka...), teraz w końcu odłożyłem masło i jest olbrzymia poprawa, co prawda równolegle stosuję jeszcze coś innego także póki co nie mam całkowitej pewności co do nabiału, także pozostaję bez niego dalej, obserwuję efekty, a później ew. na chwilę wrócę do niego żeby ostatecznie potwierdzić jego wpływ lub brak.

    Innego nabiału niż krowi nie próbowałem.

    Na smalcu smażone rzeczy są pyszne, ale nie wyobrażam sobie go ot tak po prostu zjeść łyżeczką, na samą myśl o tym mam już zawartość żołądka w gardle... Z kolei samo masło spokojnie mogłem jeść:)

    Myślisz Stefanie, że z samych tłustych mięs by wystarczyło tłuszczu? W obecnych czasach mięsa są bardzo chude, nawet te tłuste to tłuszczu wizualnie mają może z 15% w stosunku do mięsa, czy to wystarczy? Chyba że u Ciebie są inne mięsa:)

    Obejrzałem w necie olej kokosowy i patrząc tak organoleptycznie to jest to coś jak zwykły olej, a nie coś co można wziąć i wypić, tak?:)
    A propos kokosa to on ma rewelacyjny skład i myślałem żeby jego na stałe włączyć do diety. Póki co dużo kłopotu mi sprawiło otwarcie go i wydobycie tej białej substancji (a na filmach instruktażowych w necie ludziom idzie tak łatwo...), ale gdybym nabrał w tym wprawy to mógłbym go codziennie jeść/pić?
    Albo ew. czy takie gotowe mleczko kokosowe jakie można kupić myślisz, że też może być dobre?

    Dziękuję wszystkim za odpowiedzi!
    A za artykuł będę Stefanie wdzięczny, i chyba nie tylko ja:)

    OdpowiedzUsuń
  85. A jeszcze co do piwa to na mnie ono również działa usypiająco, co prawda 0,3 wiele nie zrobi, ale widać, że wraz z coraz większą wypitą ilością jestem coraz bardziej senny. Zawsze tak miałem, nawet w czasie gdy jeszcze nic o dietach nie wiedziałem i byłem typowym węglowodanowcem. Zresztą wiele innych osób też tak ma więc wygląda, że to taka cecha piwa. Natomiast co jest przyczyną tego to w sumie nie wiem...

    Po wódce to absolutnie człowiek nie myśli o spaniu:)

    OdpowiedzUsuń
  86. Mnie usypiają już najmniejsze ilości i wcale nie ma to związku ze słabą głową :)

    Co do smalcu, to nie wiem czy dobrze się rozumiemy. Mi chodzi o taki wytopiony ze słoniny ze skwarkami i przyprawami. To zupełnie co innego niż taki zwykły biały ze sklepu.

    A jeśli chodzi o masło to nie jestem do końca pewny, ale chyba większość hormonów to właśnie białka? Czy poprzez klarowanie nie można ich z masła usunąć?

    OdpowiedzUsuń
  87. Stefan co myslisz o aspartamie? W sumie głupio pytam bo odpowiedz raczej jest jasna.
    Dziś na forum kfd napisałem zdanie "aspartam na dłuższą metę jest szkodliwy, nie wiadomo co się z nami stanie po jego zażywaniu w wieku np 50 lat". Zostałem wyzwany od chorych umysłowo (sic!). Nie wiem co się dzieje, ale ten system IF robi ludziom już po prostu sieczkę z mózgu.

    OdpowiedzUsuń
  88. Mnie też kiedyś usypiał alkohol, zwłaszcza jak nie mogłem usnąć. Pamiętam, że od jednego kieliszka spałem jak bóbr całą noc...
    Ale to było rok temu, od tamtego czasu nic nie piłem, nawet piwa :P

    OdpowiedzUsuń
  89. Ja piję tylko bardzo sporadycznie, a piwo zupełnie już ograniczyłem. Jak wypiję je w środku dnia, to mam ten dzień z głowy, a na noc pic nie chcę ze względu na węgle. Okazyjnie tylko wieczorami, kiedy mam już wszystko załatwione, a spac jeszcze nie idę :)

    Co do aspartamu, to już chyba powszechnie jest wiadome, że to straszny syf. Ja raczej jestem ciekawy, jak się sprawy mają z innymi słodzikami, których ostatnio przybyło dużo na rynku, a reklamowane są jako naturalne. Np. słynna stewia?

    OdpowiedzUsuń
  90. Aspratam dodaje się obecnie do wielu supli, więc panowie na forach będą bronić go do upadłego :) Oczywiście, że to świństwo.
    Trudno nadążyć za nowymi cudami dodawanymi do jedzenia. Akurat stewia raczej jest niegroźna, o ile faktycznie naturalna.

    OdpowiedzUsuń
  91. Drizzt - zależy, jakie mięso kupujesz. Ja biorę te tłuste, którego większość nie chce. Golonka, flaczki, bardziej tłuste kawałki łopatki, żeberka, boczek, podgardle itp. Tam tłuszczu jest więcej.

    Olej kokosowy jeśli będziesz dobrze tolerował możesz używać codziennie.

    OdpowiedzUsuń
  92. A mleczko kokosowe? Bo oleju to za bardzo nie pojem:p

    OdpowiedzUsuń
  93. Chyba jest bardziej przetworzone. Na rynku jest wiele dostępnych i z tego co widziałem blue dragon wydaje się ok - nie widziałem tam zbyt wielu dodatków, no ale kosztuję 9zł za 400ml.

    A olej kokosowy jest zarąbisty do smażenia. Dziś podsmażałem sobie na nim brukselki ;D

    OdpowiedzUsuń
  94. Raz, że przetworzone, a dwa, że tłuszczu tam znacznie mniej.

    OdpowiedzUsuń
  95. Ja uzywam oleju kokosowego tloczonego na zimno. W temp do 25 stopni zachowuje stan staly. Olej taki nie jest pozbawiony naturalnego zapachu i smakuje bardzo dobrze. Mozna go kupic w sklepach ze zdrowa zywnoscia.

    OdpowiedzUsuń
  96. O to ciekawe Wojtek, i mowisz ze smakuje na tyle dobrze, ze mozesz go jesc samego?
    Moglbys podac nazwe?

    Blue Dragon widze, że ma taki skład:
    http://www.bluedragon.pl/products/mleczko-kokosowe-400-ml
    W sumie nie tak źle, choć diglicerydy i karboksymetyloceluloza trochę zniechęcają, ale z drugiej strony znaleźć coś takiego całkowicie bez dodatków to chyba ciężko będzie...

    OdpowiedzUsuń
  97. Drizzt jak dla mnie ten olej nadaje sie do jedzenia. Ja zjadam ok 3-4 lyzeczek dziennie.

    http://www.olvita.pl/dieta-dr-budwig/97-olej-kokosowy-tloczony-na-zimno-nieoczyszczony

    lub

    http://www.biona.co.uk/product-194-4.html

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  98. Greenpeace jest green, bo lubi zielone dolary:
    http://www.bezjarzmowie.info.ke/test/?p=3855

    OdpowiedzUsuń
  99. Witam
    Ostatnio kupilem pierwszy raz mleko od krowy ;)
    Dzisiaj zsiadlo i robie twarog juz widze ze bedzie calkiem inny niz ze sklepu.
    Pytanie co zrobic z tym plynem ktory zostaje? To chyba serwatka tak?
    Wypic, wylac czy moze cos innego? Warto?
    Pozdrawiam Janek

    OdpowiedzUsuń
  100. Z tego co zostaje raczej już nic nie zrobisz :)

    OdpowiedzUsuń
  101. Wypić:
    http://en.m.wikipedia.org/wiki/Whey
    http://pl.m.wikipedia.org/wiki/Serwatka
    Albo zrobić zupę:
    http://forum.gazeta.pl/forum/w,77,140713260,,co_zrobic_z_serwatka_.html?v=2

    OdpowiedzUsuń
  102. Potrzebuje waszej porady moi drodzy!!

    Szykuje mi się wyjazd na tydzień nad morze. Problem polega na tym,że nie będę miał kuchni do dyspozycji, tylko mikrofala... Pytanie, jak i co jeść! Nie chcę zapychać się bułami, rybami w panierce i fast foodami:/ druga sprawa koszty... Rybka w panierce 30-40zł, a jajecznica tyle co nic! :)
    Pomóżcie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Turystyczna kuchenka gazowa na jeden palnik no i patelnia rzecz jasna a jak już patelnia to jakiś mały garnek i można zrobić w zasadzie wszystko :)

      Usuń
    2. http://allegro.pl/kuchenka-elektryczna-1-plytowa-emalia-1000w-1231-i3355186489.html

      Coś takiego wypatrzyłem ;) mniej miejsca zajmuje. Ciekawe jak długo będzie się robiła jajecznica;)

      Usuń
  103. Witam wszystkich!
    Poruszona wyżej była kwestia rodzajów tłustego mięsa. Dzisiaj, jedząc schab, nagle olśniło mnie (tak, wiem rychło w czas), że to jest praktycznie nie-tłuste!

    Wobec tego poproszę o praktyczne wskazówki jak liczyć sobie spożyte jedzenie. Ja mam swój arkusz, wartości przyjąłem w większości z niam.pl (myślę, że lepiej oddają polskie rodzaje mięsa niż nutritiondata). No taką szynkę/łopatkę/karkówkę mam w okolicach 20g tłuszczu (16-18 białka). Wydaje mi się, że tego tłuszczu jest tam jednak zdecydowanie mniej!
    Tak więc tu rodzi się pytanie, jak Ty Stefanie i Wy szanowni Koleżanki i Koledzy rozwiązujecie ten niedający spać problem?! Uśredniacie mięcho na 20/20?

    Druga sprawa wiąże się z boczkiem. Skopiowałem sobie kiedyś (bodajże z niam.pl) dane i wg nich boczek ma ok. 50 g tłuszczu. Ja jadę obecnie na 200g tłuszczu na dzień i łatwo policzyć, że za dużo boczku na dzień mi nie przysługuje :D Czy zatem te założenia są złe, czy faktycznie trzeba tak się kontrolować (uwielbiam smażony boczek :) ) To samo z podgardlem. (tu przyjąłem 63g tłuszczu).


    Trzecia rzecz: przeliczniki. Lubię ugotować dużo i na dłużej. Wartości podawane są dla surowizny, więc empirycznie wyznaczyłem sobie przeliczniki wagowe surowe-gotowane. Czasem kontrolnie sprawdzam czy moje 'przeliczniki' faktycznie dają radę i bywa, że wahania są spore. Od 1,2x do 1,7x.
    Jak Wy sobie z tym problemem radzicie? Przecież nie będę gotował oddzielnie każdego posiłku ani nie będę każdorazowo układał proporcji: aha, kupiłem 400g, po ugotowaniu mam 250..żeby zjeść 180 g surowego muszę zjeść....].

    A może to mieć niemałe znaczenie. Na przykładzie mojego dzisiejszego dnia:
    480g ugotowanej łopatki (czyli wg przelicznika(1,5) 720 surowej) to 115b, 144t [czy aby na pewno? patrz pkt 1]
    Jeśliby jednak zmniejszyć przelicznik na 1,2 - mamy 92b, 116t...


    Myślę, że takie wyłożenie co i jak naprawdę wielu z nas tutaj mogłoby pomóc!
    Pozdrawiam!


    OdpowiedzUsuń
  104. Najlepiej bierz wartości surowego miesa bo wiadomo,że podane obróbce zawsze się kurczy a przecież białko czy tłuszcz nie znika. J nie można przesadzac z tym liczeniem składników by nie popaść w jakąś obsesje:)Do chudego mięsa mozna dodać więcej tłuszczu np, smalcu i bedzie okej:)

    OdpowiedzUsuń
  105. Tak, ja zwykle uśredniam. Przykładowo taki boczek niejedno ma imię :) Widziałem już bardzo różne. Jedne są bardziej tłuste, a inne mniej. Nawet w jednym sklepie sprzedawano osobno boczek i... bakon! Czym się różniły? Ano zdaje się ilością tłuszczu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bekon od boczku teoretycznie różni się tym, że bekon wycina się razem z kawałkiem schabu. Ale to teoria, bo w sklepach na to nie zwracają uwagi i z reguły bekon to po prostu naszpikowana świństwami wersja boczku, czyli tzw. wędlinka.

      A co do ilości B i T w mięsie, to wydaje mi się, że nie ma to aż takiego znaczenia, jak możnaby przypuszczać. Pod warunkiem, że zaopatrujemy się w nie stale u jednego źródła. Wtedy, nawet nie wiedząc ile dokładnie jest tych makroskładników, jesteśmy w stanie dobrać odpowiednią ilość mięsa. Warunek jest jednak taki, że ten skład nie może podlegać wahaniom, ale to już inna sprawa.
      Ja najczęściej jem po prostu na wyczucie. Jeżeli tłuste mięso średnio zawiera 20/20 BT to łatwo obliczyć, że osoba ważąca 80kg powinna go jeść ok. 0,8kg. Teoretycznie nawet mniej, bo powinno się odjąć BF%. Ale z drugiej strony trzeba brać poprawkę na to, że często te ilości BT w mięsie mogą być zaniżone.
      Reasumując, uważam że duży, dorosły facet powinien po prostu zjadać ok. kilograma tłustego mięsa dziennie. Albo odpowiednik tego w postaci jajek, chudego mięsa uzupełnionego masłem i smalcem, nabiału, orzechów itd.

      Usuń
  106. Becoming a Supple Leopard - podobno dobra książka o poprawnej postawie podczas ćwiczeń i wgl.

    OdpowiedzUsuń
  107. Witam,
    mam takie osobliwe pytanie co do zastosowania diety tłuszczowej przy zespole jelita drażliwego.Sam niestety posiadam tą przypadłość i próbuje znią walczyc roznymi sposobami.Od jakiegos czasu jestem na diecie low carb i zauwazylem poprawe ale czy na pewno na dluższą mete jest to dla mnie zdrowe ? W Literaturze medycznej napisane jest aby stosować dietę niskotłuszczową lekkostrawna a tłuste mięso raczej sie do tej kategori nie zalicza??

    OdpowiedzUsuń
  108. Dieta niskowęglowodanowa leczy wiele chorób.Ja bym się nie przejmowała zaleceniami lekarzy:)Przeczytaj książkę Lutza; ,,Życie bez pieczywa''w jednym z rozdziałów opisuje on wpływ takiej diety na choroby jelit...Książka jest dostępna na;Chomikuj.pl i warto ją przeczytać całą bo wiele wyjaśnia.

    OdpowiedzUsuń
  109. Ta naprawðe nazwa zespół jelita wrażliwego jest pojęciem, które niczego nie wyjaśnia. Oznacza, że lekarze posługują się pseudonaukowymi terminami na określenie swojej ignorancji. Istnieje obecnie kilka takich "chorób".
    Najbardziej lekkostrawna dieta to właśnie mięso i warzywa. Te drugie raczej gotowane.
    To co obecnie poleca się jako lekkostrawne, typu ryż czy soja, to najbardziej obciążające organizm świństwa. Ograbiają z witamin, ograniczają przyswajalność mikroelementów itd. Rozwalają gospodarkę hormonalną.
    Lutza też polecam. Już nawet w Lancecie ukazują się czasami artykuły krytyczne na temat współznacznych kłamstw medycznych, korupcji i ignorancji w tym środowisku. Rzecz jasna nie dotyczy to wszystkich lekarzy, ale jest wystarczająco nagminne by budzić niepokój. Wielu też w dobrej wierze powtarza kłamstwa oparte na sfałszowanych wynikach badań, bo myśli, że tym sposobem ratuje zdrowie pacjentów.

    OdpowiedzUsuń
  110. Krzyś - jeśli masz problemy jelitowe, to na razie ograniczyć ilość jedzenia, ale mimo wszystko posiłki powinny składać się z mięsa i warzyw.
    Wyeliminuj zboża i soję. Unikaj wędlin. Jak rozpiszesz dokładniej co jesz to będzie można stwierdzić coś więcej.

    OdpowiedzUsuń
  111. Hmm, teraz mi przyszło do głowy - jak zapatrujesz się na kukurydzę i mąkę kukurydzianą? W sumie nie są to zboża, a z tego co wiem nie należy też ona do strączkowych...

    OdpowiedzUsuń
  112. W jaki sposób ryż brązowy,biały (niepolerowany,niełuskany) ograbia organizm z witamin, ograniczania przyswajanie minerałów?

    OdpowiedzUsuń
  113. Człowieku:) kukurydza to najgorszy syf...modyfikowana genetycznie zawiera masę węglowodanów a jeszcze ten syrop kukurydziany ...pisali nawet w Neewsweku,że jest odpowiedzialny za opidemię otyłości w Stanach i nie tylko więc lepiej od kukurydzy z dala:)

    OdpowiedzUsuń
  114. @Anonimowy:

    było wiele razy na blogu, spróbuj użyć googli wpisując site:dziedzictwosandowa.blogspot.com _____ (słowo kluczowe)

    Ja robię tak bardzo często i dzięki temu oszczędzam Stefanowi kłopotów, a sam mam szybciej info.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będziesz tak dobry oraz życzliwy :) i odnajdziesz mi mechanizm (z literaturą naukową) o ograbianiu z witamin, ograniczeniu przyswajania pierwiastków przez ryż opisany przez Stefana?

      Z góry dzięki. :D

      Usuń
    2. Jak Ci się wydaje? W jaki sposób organizm ma strawić biały ryż, czyli praktycznie same węglowodany plus trochę białka? Potrzebuje do tego witamin i minerałów, które musi "pożyczyć" z innych źródeł. Im większy udział ryżu w diecie tym więcej takich pożyczek, aż dochodzi do zaburzeń. Przykładem jest choroba beri-beri.

      Z ryżem brązowym jest pozornie lepiej. Tu masz sporo witamin, głównie z grupy B, ale masz też sporo toksyn, które rośliny wytwarzają w procesie obronnym, by zniechęcić zwierzęta do ich zjadania. Dotyczy to szczególnie właśnie otoczki wszelkich zbóż. Niektóre zwierzęta wykształciły sobie mechanizmy utylizacji tego. Człowiek nie. Tak naprawdę zboża nadające się do spożycia, w tym także ryż, to takie, które podda się fermentacji. Dlatego np. dawny chleb robiony na zakwasie był znacznie zdrowszy niż współczesne ciasta drożdżowe.
      Wystarczy?

      Usuń
    3. "Jak Ci się wydaje? W jaki sposób organizm ma strawić biały ryż, czyli praktycznie same węglowodany plus trochę białka? Potrzebuje do tego witamin i minerałów, które musi "pożyczyć" z innych źródeł."

      Rozumiem,że z olejem kokosowym,oliwą,olejem lnianym oraz smalcem jest podobnie? Prócz energii nie dostarczają nic,do tego nie są zemulgowane, co utrudnia trawienie. Organizm musi wyprodukować odpowiednie enzymy trawienne,aby można było uzyskać z nich energię.

      Ryż zawiera
      http://blogdietetyka.pl/ryz-bialy-vs-ryz-brazowy/

      , a Ty stawiasz ryż niżej od cukierków (słodyczy) czy owoców, szok.:D Zgodzisz się,że zalatuje lekkim fanatyzmem anty ryżowym? :)

      Ziemniaki posiadają podobny mechanizm obronny (są trujące na surowo, niejadalne-solanina),posiadają mało białka ~2% a tym samym witamin i minerałów?

      Czy do ziemniaków również trzeba dokładać witamin i minerałów? Czy w takim razie ziemniaki ograbiają organizm?

      Wolałbym,abyś jednak podał jakieś weryfikowalne, naukowe źródła informacji o ograbianiu organizmu z związków odżywczych. Inaczej to co piszesz, to osławione opowieści o mchu i paproci.Dlaczego? Azjaci już dawno temu poradzili sobie z chorobą beri-beri pomimo, iż dalej wciągają biały ryż. Czyli jednak można zdrowo funkcjonować na białym lekko strawnym ryży. :)

      Usuń
    4. O witaminach zawartych choćby w takim smalcu pewnie nie słyszałeś? O różnicach w metabolizmie tłuszczów i węglowodanów też nie?
      Jak rozumiem podany link ma być takim źródłem naukowym?
      Badania naukowe to obecnie problem związany ze sponsoringiem. Więc nim ktoś się zapyta o wyniki należy się zapytać kto badania zlecił.
      O powszechnym fałszowaniu wyników też pewnie nie słyszałeś?
      Czy ja pisałem coś gdzieś o słodyczach?
      Owoce to całkiem inna bajka. W całym owocu masz zwykle pakiet witamin i minerałów. Więc porównanie ma się nijak do rzeczywistości. Ludzkość zaczęła jeść owoce na dziesiątki tysięcy lat przed zbożami!
      Linki do badań naukowych? Niby jakie? Porządne teksty są w płatnych bazach, to co jest w necie to tylko abstrakty, a wyciąganie wniosków z abstraktów świadczy o zupełnym niezrozumieniu o co chodzi.
      I spuść trochę z tonu, bo przerzucanie się argumentami o fanatyzmie dobrze o Tobie nie świadczy.

      Usuń
    5. Kazano szukać o ryżu na stronie,więc znalazłem "Np. kukurydza, ryż czy soja to są rzeczy, których raczej na pewno nie tknę. Wbrew pozorom gorszy syf niż słodycze.Wprawdzie w słodyczach ze sklepu też jest lecytyna sojowa, ale są to bardzo małe ilości więc czasem można sobie pozwolić."

      Podany link dotyczył Wartość odżywcza wybranych produktów spożywczych i typowych potraw - H. Kunachowicz 2007 mniejsza z tym. :) przecież biały i brązowy ryż nie zawiera w ogóle witamin i minerałów w stosunku do słodyczy,owoców czy warzyw (np. żelazo z warzyw przyswaja się w 5-8%). :)

      To podaj jakie witaminy z grupy B + inne są w smalcu (bez skwarków),ok?Słyszałem o witaminach i minerałach,ale w słoninie. he he :D
      Podaj również jak wiesz, jak wygląda metabolizm tłuszczy zemulgowanych i niezemulgowany (jakich witamin i minerałów potrzeba,aby wytworzyć z nich energię).
      I na czym polega to ograniczenie przyswajana minerałów "dzięki" ryżowi. :)
      Nadmiar białka również sprzyja ograbianiu organizmu z witamin (grupa By) i minerałów ("zasadowych")-cykl mocznikowy nerki ,trzustka,wątroba etc. Dostarczasz i tracisz, jak przy ryżu....? :P

      Bez stresu i fanatyzmu Stefanie :D
      cyt ewoluują :) " Jeśli je się węglowodanowy w małych ilościach to nie trzeba od razu popadać w jakiś fanatyzm, że np. ryż nie itd. Choć akurat ryż do najzdrowszych nie należy. Lepiej już brązowy niż biały. Osobiście wolę ziemniaki, choć też się naczytałem o ich szkodliwości."-starszy wpis,bardziej "normalny" i coraz więcej nieścisłości....

      Choć nie rozumiem diety paleo opartej na maśle,śmietanie,ziemniakach,podgardlu,boczku ,czyli wymysłów bardziej z ery neolitu niż paleolitu.
      Zdrowia życzę i nie przeszkadzam więcej. :)

      Usuń
  115. Stefan, podałbyś jakie przyjmujesz sobie te średnie wartości B/T dla poszczególnych mięch? Mi się naprawdę wydaje, że obecnie mięsa są chudsze niż wynikałoby to z tabel.

    OdpowiedzUsuń
  116. Czyli że tak powiem moje wrażliwe jelita mogą spac spkojnie odżywiając sie wysoko tłuszczowo tak ? :)
    Moja dieta opiera sie w glownej mierze na założeniach jakie propagujesz Stefan, bo to od twojego portalu zaczela sie u mnie przemiana zywieniowa.
    Generalnie zaczynam dzien od jajek smazonych na masle z dodatkiem warzyw lub jajek w jakiejkolwiek postaci.Potem przychodzi czas na obiad, kolacje i pokolacje które to składaja sie z mięsa róznego rodzaju, przewazenie tlustego, z porządną łychą masła oraz warzyw przewaznie surowych.Raz po raz w ciagu dnia zjem jakis owoc.Ponadto do dodatków jakie sobie serwuje w ciągu dnia mozna zaliczyc w drobnych dawkcha wędline, ser, orzechy,kawa z masłem, herbata, 1 kanapka tez gdzies sie czasem przewinie.
    W kazda sobote tygodnia troche sobie folguje ze słodyczami i innymi przysmakami typu lody czekolada pizza w umiarkowanych dawkach.
    Stefanie jeżeli masz jakies sugestie co do mojego menu to prosze napisz.

    OdpowiedzUsuń
  117. Kukurydza nawet przed modyfikacjami była odpowiedzialna za epidemie pelagry w południowych stanach wśród biednej ludności. To jeden z tych pokarmów, który jest odpowiedzialny za obecne problemy zdrowotne Amerykanów. O ile można to nazwać pokarmem.

    OdpowiedzUsuń
  118. Ten bacon, o którym pisałem to raczej nie była wędlina. Raczej bardziej tłusta wersja boczku. No, ale dużo zależy od producenta i fantazji nazewniczej sprzedawcy :)

    OdpowiedzUsuń
  119. Krzyś - skoro dieta Ci pomaga to dobrze. Chodzi o to, że popularna obecnie nazwa drażliwość jelita niczego nie wyjaśnia.
    Większość warzyw jednak lepiej gotować. Szczególnie obecnie.

    Musisz obserwować swój organizm. Jak będzie lepiej to nie musisz nic zmieniać. Jeśli będą dalej problemy trzeba jeszcze poszukać i posprawdzać, czego powinieneś unikać.

    OdpowiedzUsuń
  120. Agenda 21 tuptuptup :)

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,13606741,Resort_zdrowia_oficjalnie__Dieta_wegetarianska_moze.html

    "(...) Badania Instytutu 'Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka' wskazują na to, że rozwój fizyczny u dzieci wegetariańskich przebiega harmonijnie i mieści się w granicach normy, choć generalnie są one szczuplejsze niż rówieśnicy, a[???r!] ozwój intelektualny nieco tę normę przekracza.<---[???!] WHAT? (...) Wegetarianizm praktykowany w prawidłowy sposób jest zdrowy na wszystkich etapach życia oraz w połączeniu z aktywnym trybem życia dieta wegetariańska może być stosowana u dzieci, pod warunkiem prawidłowego jej zbilansowania, suplementacji witaminą B12 oraz dokonywania okresowej oceny rozwoju i wzrastania. (...) (...)"
    Dyskusja pod artem na szczęśćie niejednostronna :)

    OdpowiedzUsuń
  121. Nigdy nie mogłem tego zrozumieć. Co to za dieta, którą trzeba sztucznie uzupełniać? Jak ktokolwiek może twierdzic, że coś co z definicji wymaga chemicznego uzupełniania, jest w jakikolwiek sposób naturalne?

    OdpowiedzUsuń
  122. Co do oleju kokoswego, to rozumiem, że lepszy jest ten tłoczony na zimno? Czy ma to większe znaczenie - bo różnica cen jest znacząca :P

    OdpowiedzUsuń
  123. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  124. Ten olej kokosowy to może i dobry ale nie lepiej sięgnąć po produkty dostępne i tańsze na naszym rynku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olej kokosowy lepiej tłoczony na zimno, choć z racji tego, że głównie zawiera tłuszcze nasycone, mniejsze ryzyko utlenienia.

      Jak ktoś musi urozmaicać to można czasem sięgnąć po ten olej.

      Usuń
  125. A jak wygląda sprawa jedzenia ciepłych posiłków, czy ma to wpływ dla zdrowia czy jemy ciepłe czy zimne posiłki ?

    OdpowiedzUsuń
  126. Stefanie, ciekawiłaby mnie Twoja opinia na temat wyników zaprezentowanych w tym artykule:
    http://www.mnbbc.com/content.php/224-Eksperyment-II

    Jak lubię czytać to co pisze Puma tak tutaj to wszystko już brzmi dla mnie jak fantasy...
    W 15 tygodni ludzie odnotowali kosmiczne przyrosty siły i masy.
    Wg Ciebie jest to możliwe czy jednak mocno ubarwione?
    W szczególności jakbyś mógł się odnieść do takich wybranych przeze mnie perełek...

    "Uczestnicy ten test psychiki zdali wyśmienicie. A jest z czym walczyć. Osoba, której udało się wykonać martwy ciąg z ciężarem 150 kg [z kocim grzbietem, górnym garbem itd] gdy po zrewidowaniu techniki ledwo podnosi poprawnie 50 kg przeżywa dość spory kryzys wewnętrzny."
    Jakim cudem? Jak ktoś nie ma techniki to równie dobrze można powiedziec, że jego rekord to 0kg, bo po prostu nie umie ćwiczenia poprawnie wykonać, ale o 100kg zmniejszyć rekord?!

    "Dla przykładu obwodu ramienia: Osoba, która do tej pory ze względu na błędną technikę ćwiczenia miała nikłe przyrosty, po solidnej pracy uzyskała ponad 6 cm obwodu"
    6cm?! WTF?!

    I jeszcze wyniki siłowe:

    PRZYSIAD TYLNI ZE SZTANGĄ: 75kg / 165kg / + 90 kg
    PRZYSIAD TYLNI ZE SZTANGĄ: 100 / 205 / +105 kg
    PRZYSIAD TYLNI ZE SZTANGĄ: 70 / 155 / + 85 kg
    PRZYSIAD TYLNI ZE SZTANGĄ: 120 / 200 / + 80 kg

    Ja nie wiem jak to możliwe... Chyba że oni każdemu na starcie zmniejszyli rekord o 100kg a potem mają takie przyrosty...

    OdpowiedzUsuń
  127. Ciepłe posiłki są ważniejsze zimą niż latem z oczywistych przyczyn. Istnieje obecnie nurt jedzenia wszystkiego na surowo, ale wydaje mi się to pewną skrajnością. Zresztą nie wszystko na surowo przyswaja się lepiej.
    Sam zwykle jem jeden ciepły posiłek, a resztę na zimno.

    OdpowiedzUsuń
  128. Wyniki są trochę zawyżone, bo doszło do kilku przeinterpretowań:
    1. Jak ktoś dźwiga 150kg w MC ze złą techniką, to po poprawie techniki może zejść na 50kg, ale szybko wróci przynajmniej do 120 albo i więcej, więc różnice nie będą naprawdę tak duże.
    2. 6 cm w ramieniu przy diecie na wysokich ww oznacza tak naprawdę przyrost 3-4 cm czystego mięśnia, więc w 4 miesiące na pewnym etapie jest to jeszcze możliwe, choć nie u wszystkich.

    Takie jest mniej więcej moje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poważnie sądzisz, że 4cm czystego mięśnia w ramieniu w 4 miesiące jest możliwe? Przyznam, że ja mam wątpliwości, i to nawet gdyby to był ktoś całkowicie początkujący...

      A na diecie, którą Ty proponujesz czysty mięsień wedle Twojej wiedzy może iść podobnie?

      Mi te węgle od razu się rzuciły w oczy, zresztą po zdjęciach to najlepiej widać. Te przyrosty dla mnie wyglądają na mieszankę mięśni z tłuszczem, i to wcale nie jestem taki pewny, który z tych dwóch elementów przeważa...

      Usuń
    2. Wiesz to jest tak, że może. Na dobrym planie i przy silnej motywacji. Rzecz jasna nie u każdego. Jest to znowu wyeksponowanie tych, którzy są uprzywilejowani z natury - mają na starcie dobre predyspozycje.
      Przeciętny facet 2-3cm.

      Czy na diecie bez dużej ilość ww tego czystego mięśnia będzie więcej? Trudno to jednoznacznie ocenić. Myślę, że po wstępnej adaptacji jest to możliwe, choć różnice nie będą duże. Pewnych rzeczy w naturze nie da się przeskoczyć. Tym niemniej niski BF daje lepszą gospodarkę hormonalną i mniejszą podatność na zatrucia toksynami, bo najwięcej gromadzi się ich właśnie w tkance tłuszczowej. Mniejszy BF to mniej estradiolu, więc więcej testosteronu itd.

      Usuń
    3. Dziękuję za odpowiedź.

      Usuń
    4. Wiesz Drizzt, jak przeglądałem zdjęcia tych ludzi, to poza paroma przypadkami (głównie tych początkujących) to zdecydowanie lepiej wyglądali moim zdaniem przed niż po :)
      Zwłaszcza ten najbardziej zaawansowany. Na zdjęciach "po" wygląda jak ludek z opon Michaellina :)
      Jasne, że teraz jak wejdzie na redukcję i ją skończy, to ostatecznie będzie wyglądać lepiej. Ale współczuję dziewczyno takich, kiedy są na masie :)

      Usuń
  129. Stefan, to prawda że przyswajalność białka z nabiału waha się wokół 50% ?
    A także jak to jest z retencją wody i powstawaniu śluzu od nabiału

    OdpowiedzUsuń
  130. Przyswajalność białka z poszczególnych źródeł to przede wszystkim kwestia aktywności enzymów. Tu mamy sporo indywidualnych różnic. Z reguły - choć nie zawsze - nabiał bardziej służy kobietom niż mężczyznom.

    OdpowiedzUsuń
  131. Retencja wody to też różnie bywa. Po pierwsze przy złej jakości nabiału, czyli głównie docukrzanych twarogach zwiększa się podaż ww, a każdy 1 gram węglowodanów to retencja ok. 2,7 grama wody. Po drugie niektórzy są bardziej podatni i nabiał ma wpływ na wydzielanie prolaktyny co łańcuchowo zmienia cały profil hormonalny, w tym poziom wydzielania hormonów diuretycznych.

    OdpowiedzUsuń
  132. Stefanie, a czy na treningach na siłowni polecasz wchodzić w beztlenowość?

    OdpowiedzUsuń
  133. Co przez to rozumiesz?
    Większość ćwiczeń na siłowni to wysiłek beztlenowy czyli anarobowy. Chyba, że robisz długie serie małymi ciężarami. O to chodzi?

    OdpowiedzUsuń
  134. Ma sens suplementacja argininą i beta alaniną ? Jak tak to kiedy i w jakich dawkach? prosze o odp

    OdpowiedzUsuń
  135. Sen ma, ale...
    Coraz częściej producenci dodają do aminokwasów tonę syfu. Warto przed zakupem zapoznać się dokładnie z etykietą. Można się zdziwić. Nawet na stronach sklepów internetowych nie wyszczególnia się tego.
    Beta-alanina dość dobrze podnosi wydolność organizmu. Należy brać na 20-30 minut przed treningiem. Ok. 3 gram.
    Arginina - zależy od potrzeb. Zwiększa poziom tlenku azotu.

    Takimi rzeczami można zainteresować się przynajmniej po 2-3 latach regularnych i porządnych treningów. Wcześniej szkoda pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń
  136. Stefan, co sądzisz o diecie dla maratończyków ? Jak powinna wyglądać ?

    OdpowiedzUsuń
  137. Stefanie, chyba odwrotnie, czy siłownia to nie jest przede wszystkim tlenowość? Beztlenowość jest wtedy gdy właśnie solidnie ciśniemy organizm czymś intensywnym, mocno nam rośnie tętno, organizm nie nadąża dostarczać tlenu i organizm ratuje się zdobywaniem energii beztlenowo.

    OdpowiedzUsuń
  138. Dieta dla maratończyków nie różni się niczym od tej dla wszystkich innych sportowców. Głównie tłuszcz i białko, choć w mniejszych ilościach, warzywa i więcej wody. Dbałość o mikroelementy.

    OdpowiedzUsuń
  139. Drizzt - mylisz pojęcia. Zawsze na początku organizm sięga po źródła spalania beztlenowego, im dłużej trwa wysiłek tym większe zapotrzebowanie na tlen. Tu chodzi o rodzaj przemian biochemicznych, a nie to czy jesteś zasapany, czy nie.
    Poczytaj sobie o progu tlenowym.
    Jeśli chodzi o masę i siłę buduje się ją w oparciu o wysiłek beztlenowy!

    OdpowiedzUsuń