sobota, 10 czerwca 2017

Letnia dyskusja


188 komentarzy:

  1. Erytrytol - tak jak inne słodziki. Opisywałem problem już wiele razy. Pod wpływem słodkiego smaku i tak wydziela się insulina, a organizm nic nie dostaje do trawienia. Skutek jest taki, że jeszcze łatwiej nabawić się cukrzycy niż jedząc zwykły cukier.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda nie używam, ale ostatnio czytałem o ksylitolu i Wiki rzecze, że ksylitol nie powoduje znaczącego wyrzutu insuliny: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ksylitol
      Czyli jest ok?

      Usuń
    2. http://pinkcake.blox.pl/2015/02/Ksylitol-bialy-oczyszczony-nienaturalny.html

      Usuń
  2. Mam pytanie odnośnie tego kiedy stosowań kozieradkę, korzeń pokrzywy, ashwagandhę. Domyślam się, że głupim pomysłem jest branie wszystkiego na raz? Ma to jakieś znaczenie jak rozbiję przyjmowanie tych kapsułek z ekstraktami? Rano po śniadaniu biorę ADEK i kozieradkę, nie wiem co z resztą. Do tego monohydrat kreatyny, optymalnie będzie 5 g po treningu do posiłku? Bo źródła jedne podają, że najlepiej rano na czczo a inne, że bioprzyswajalność jest największa po treningu właśnie z jedzeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry wpływ na testosteron, może mieć także maca, muira puama, chrysin i nawet imbir. Zrobiłbym z tego wszystkiego szejka i pił 6x dziennie :)
      A tak na poważnie, zamierzasz się suplementować jednocześnie kozieradką, pokrzywą, ashwagandhą i kreatyną?
      Może jednak zdrowiej wyjdzie wbijanie teścia w zadek :)
      Czasem lepszy wpływ na podbicie testosteronu, może mieć zwyczajnie redukcja stresu, a tu poleciłbym także zwykły chwast jakim jest konopia i zawarte w niej THC - serio(oczywiście nikogo nie zachęcam do palenia marihuany!)
      Wybacz Kamil tą nutę sarkazmu :)

      "Lekarstwo może być trucizną a trucizna lekarstwem" - wszystko zależy od dawki

      pozdrawiam

      Usuń
    2. Tazi, teścia też wbijam ale popijam po zastrzyku witaminę C więc jest chyba zdrowo, no nie?
      Nie uważam, że jest tego za dużo. W dobie picia białka i gainera zamiast posiłku, brania przedtreningówki, potreningówki, spalaczów tłuszczu i innych, dziwnych substancji, kilka ekstraktów z ziół miałoby zaszkodzić? Przecież nie jem tego garściami i nie popijam wódką. Była promocja na pokrzywę to też wziąłem :D
      Mam tylko problem jak rozłożyć dawkowanie - rano nie, żeby nie zbiło porannego kortyzolu. Ktoś polecał brać ashwagandhę na noc i po treningu, o ile na noc ok, tak po treningu chyba to samo co witamina C - niepotrzebne zbicie kortyzolu + znalazłem badanie, że przeciwutleniacze po treningu hamują wzrost masy mięśniowej.
      Więc wychodzi, że najlepiej wszystko byłoby wziąć na noc, ale to nonsens. Musiałbym brać coś po południu, ale w odstępie od treningu. Tylko co?

      Nie powinieneś się śmiać, bo dokładnie tak samo ktoś mógłby zareagować słysząc, że zamiast zalecanych 90 mg witaminy C spożywasz jej dziennie przynajmniej 1000 mg :-)
      Poza tym, u Ambroziaka na forum brali jakieś kapsy z mieszanką różnych ekstraktów i chwalili sobie. Ale jakoś z autopsji nie wierzę w mixy, wolę brać to oddzielnie.

      Usuń
    3. Różne zioła mogą różnie działać na dane osoby. Nie są obojętne dla zdrowia. Czasem coś co jednemu nie szkodzi u innego wywoła uczulenie. Jak się bierze wszystko na raz to nie wiadomo potem co dało dobry efekt, jak i nie wiadomo co dało zły.
      Dlatego najlepiej próbować po kolei Miesiąc jedno, potem miesiąc albo dwa przerwy i kolejna próba. Jak się weźmie za dużo i za długo, to się tylko zapcha receptory testosteronu. Na mnie osobiście najlepiej działa korzeń pokrzywy, choć nie sięgam po to zbyt często.

      Tazi - proszę o niepropagowanie pewnych środków, żeby nam google strony nie zamknęło. Osobiście mogę być bardziej otwarty na dyskusję o trawie, ale regulamin jest jaki jest i skoro korzystamy z darmowej możliwości pisania tu, musimy go przestrzegać.

      Usuń
    4. Wzmianka o konopi była wyłącznie po to, aby ukazać, że zwykłe ziele/chwast może mieć na nas ogromny wpływ zarówno pozytywny jak i negatywny i należy zachować umiar i zdrowe podejście do każdej rośliny. Cytując Kamila "kilka ekstraktów z ziół miałoby zaszkodzić?" - owszem! może szkodzić jak i pomagać, ale ładowanie tego wszystkiego w siebie nie jest na pewno ani zdrowe, ani naturalne, zresztą już to Stefan wyjaśniłeś :)

      Na przyszłość powstrzymam się od takich dobitnych komentarzy :) Co nie zmienia faktu, że konopie już nie są Tabu, nie są zakazane, sam spożywam nasiona konopi na przemian z chia. Konopie mają naprawdę genialne właściwości i warto się nimi zainteresować bardziej i podkreślam po raz drugi, że NIE w celu odurzania się!
      pozdrawiam

      Usuń
    5. Inna rzecz, że konopie konopiom nierówne. Czym innym są konopie indyjskie a czym innym siewne, czego jakoś politycy nie dostrzegają :) Wiem, że to już nie tabu, ale cóż - taki regulamin.

      Usuń
    6. Przyjmowanie ziół lepiej skonsultować z osobą kompetentną w tym zakresie. Często z ziół robione są leki dla tego dobrze znać zależności;) np dziurawiec niszczy wątrobe.

      Usuń
  3. Drogi Stefanie, co o tym myślisz: https://web.facebook.com/nowyouseetv/videos/1118510328185653/
    Dziennikarka mówi wprost o tym jak działa astroturf marketning, wikipedia, propaganda, PR. Wiadomo, że głupcy zawsze byli sterowani i nawet nie powinni myśleć samodzielnie, ale w kontekście tzw. demokracji i praw, które ostatecznie będa, w jakimś stopniu, dotyczyły mnie, to czy jest cokolwiek co można zrobić?
    Np. nie rozmawiać z większością ludzi? Zostać pustelnikiem? Nie wypowiadać się na żadne istotne tematy? Nie dyskutować? Ukrywać swoje zdanie? Wiesz o czym myślę, kiedy rozmawiasz z kimś i słyszysz, że ta osoba jest ofiarą takiego astroturfingu, czyli sprytnego marketingu i propagandy oraz, przede wszystkim brakiem krytycznego myślenia.
    Co wtedy robić? Rozmawiać tylko o pogodzie? Nie rozmawiać? Albo akceptować głupotę i wracać do książek, lub kontemplować naturę? :)

    Wiem, że ten film niczego nowego nie odkrywa, ale przydałaby mi się Twoją mądra porada (jeśli taka istnieje).
    A może po prostu przymykać oko na głupotę, kłamstwa i naiwność innych ludzi i wyalienować się na tyle na ile to możliwe? Pomysły? Medytować? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Film mi się nie chce włączać. Może dlatego, że nie mam konta na FB. Na pewno na pierwszym miejscu postawiłbym tezę, że należy się wypisać z FB i postawić na normalne relacje z ludźmi, które ten portal świetnie niszczy. :)
    Nie ma dobrej odpowiedzi na Twoje pytanie. Niebezpieczeństwo polega właśnie na tym, że próbuje się szukać kilku odgórnych reguł, które mają wyznaczać zasady relacji z innymi ludźmi. Tymczasem te relacje mają bardzo różny charakter. Inaczej rozmawia się z partnerką, inaczej z przyjacielem, a jeszcze inaczej z kolegą z pracy czy z panią w sklepie. W każdej z tych relacji trzeba też drugiej osobie dać pewną przestrzeń wolności i możliwość wyrażenia swoich poglądów. Trzeba umieć słuchać, nawet jak się nie zgadzamy i nie zakładać z góry, że opowiada bzdury. To jest bardzo trudne i sam często mam z tym problem. Jakby nie było trzeba hamować wszelkie próby agresywnego lansowania własnych przekonań. To czy czasem mówić o nich a czasem nie, to już kwestia wyczucia chwili. Niekiedy nie warto, a niekiedy jest tak, że komuś się uratuje zdrowie tym co się powie. Różnie z tym bywa i wszystko właśnie sprowadza się do tego, by wyczuć daną chwilę i formę wypowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. https://youtu.be/-bYAQ-ZZtEU ten ted talk na youtubie.
      wg tego prawda nie ma żadnych szans :)

      Usuń
    2. I gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości: https://m.youtube.com/watch?t=3s&v=n8Dd5aVXLCc

      Usuń
    3. Ciężko jest mi się zgodzić odnoścnie Facebooka. Może jeśli ktoś obraca się w kręgu znajomych, którzy nie mają na nim kont jest to możliwe, ale w moim przypadku zaskutkowałoby to między innymi tym, że nie miałbym pojęcia o 90% rzeczy, które dzieją się w mojej grupie na studiach. Nie lubię tego, ale tak jest. Po prostu w takie miejsca przenosi się duża część komunikacji w niektórych środowiskach. Później, kiedy spotykamy się na zajęciach są to już normalne relacje, ale, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie organizacyjne, w czasie pomiędzy jest to jednak głównie FB.
      Sam od długiego czasu bardzo rzadko publikuję cokolwiek na moim koncie. Najchętniej pozbyłbym się go, podobnie jak komórki, ale to jest po prostu jak skazanie się na odcięcie od informacji.
      Poza tym, FB może być w niektórych aspektach ciekawym narzędziem. Przykładowo, zablokowałem u siebie wszystkie głupoty, które mi udostępniano i zostawiłem sobie tylko powiadomienia z niektórych gazet i witryn internetowych, które lubię czytać, plus kilku znajomych, którzy nie udostępniają co drugi dzień jakichś przygłupawych filmików. W tym sensie naprawdę można to dobrze wykorzystać, a jeśli chodzi o kwestię prywatności,to można spokojnie obejść się bez publikowania swoich zdjęć itp.

      Usuń
  5. Stefan, pisałeś kiedyś, ze słodziki są gorsze od cukru. Czy chodzi o wszystkie słodziki? Jak jest np. ze stewią lub inuliną? Można nimi słodzić, czy raczej unikać?
    Jeszcze mam pytanie o kakao. Podobno jest szkodliwe, bo zawiera m.in. teobrominę. Czy to prawda? Czy to znaczy, że nie można pić kawy, herbaty, kakao itp.? To co w takim razie pić? Yerba- to wiem, woda z solą himalajską, woda z siarką MSM i wit.C itd. Co Stefan myślisz?

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak naprawdę dużo też zależy od tego ile tych słodzików się bierze, choć w moim odczuciu oszukiwanie organizmu zawsze ostatecznie się mści. Jeśli ktoś potrzebuje trochę słodkiego to lepiej sięgnąć po miód czy owoce, ale samemu zrobić sobie zapas powideł i używać z rozsądkiem i umiarem.

    Teobrominy bym nie demonizował. Jest toksyczna dla ludzi, ale w dużych dawkach. Gdybyśmy mieli tak do tego podchodzić to nie można by ani jeść ani pić niczego, bo każde pożywienie ma jakiś mankament. Chodzi o to, by raczej wybierać te, które mają tych mankamentów mniej.
    Oczywiście dochodzą tu indywidualne uczulenia np. na kofeinę i wtedy lepiej kawy nie pić, ale w normalnych warunkach picie z umiarem czy kawy czy herbaty to nie problem. Podobnie kakao. Każdy z tych napojów ma swoje zalety prócz wad i zawiera sporo pozytywnych substancji. Z tego najbardziej szkodliwa jest herbata - tak czarna jak i zielona. Jednak jak ktoś lubi, picie z umiarem nie powinno stwarzać problemów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na farmakologii uczono nas że np kawa zbożowa powoduje wrzody żołądka i ze kilka filiżanek zielonej herbaty zawiera terapeutyczną ilość tokoferolu, który ma szerokie zastosowanie terapeutyczne.

      Usuń
    2. Na farmakologii uczono nas że np kawa zbożowa powoduje wrzody żołądka i ze kilka filiżanek zielonej herbaty zawiera terapeutyczną ilość tokoferolu, który ma szerokie zastosowanie terapeutyczne.

      Usuń
  7. Padło wyżej pytanie o inulinę. Moja żona się ciekawi tematem i chciałaby kupić sobie kawę z cykorii (prawdziwą 100% sama cykoria, nie zbożową z dodatkiem cykorii) i parzyć w kawiarce jak normalną kawę. Chciałaby to używać jako źródło inuliny, pokarmu dla bakterii jelitowych. Co o tym myślicie?

    Dodatkowo a propos pokarmu dla bakterii: skrobia oporna -https://paleosmak.pl/skrobia-oporna/ i niezłe jej źródło (smaczne i sycące, szczególnie na zimno): https://paleosmak.pl/hiszpanski-omlet/

    OdpowiedzUsuń
  8. Z tą kawą możecie spróbować. Zawsze w takiej sytuacji najlepiej kupić na początek małe opakowanie i zobaczyć jak organizm będzie reagował. No i czy będzie smakowało, bo jak nie to nie ma co się męczyć.

    Co do tego tzw. omletu to ok, choć pozostaję sceptyczny co do tych badań jakoby na oliwie można smażyć. W Hiszpanii wszystko pływa w oliwie i skądinąd wiem, że to się dobrze dla zdrowia nie kończy w dłuższej perspektywie. Zresztą dla nas jednak bliższe zawsze będą masło czy smalec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja robię na maśle oczywiście, całkowicie ugotowanych ziemniakach i z cebulką. Podsmażam cebulę na maśle, wrzucam pokrojone w plastry ziemniaki, 5 jajek i mam jedzenie na cały dzień w biurze ;) super sprawa.

      Usuń
  9. W poszukiwaniu informacji o procesie produkcyjnym kwasu l-askorbinowego natrafiłem na taki wpis:

    http://michaltombak.pl/blog/79-fantazje-o-lewoskretnej-witaminie-c.html

    Ktoś może się do tego odnieść? Jak to w końcu jest? Trochę mikrobiologii miałem na studiach i wydało mi się dziwne to, że bakterie są zdolne do syntezy witaminy c, tutaj udział drobnoustrojów został nieco dokładniej wyjaśniony i wygląda to sensownie. A pomijając już to czy witamina c jest syntetyczna czy też nie to dochodzi ta skrętność, z którą też już w końcu nie wiem jak jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę mi się całości czytać, odniosę się do twoich pytań o Ziębę. Trochę tak trochę nie, tzn. był fragment w tekście, że nagina i upraszcza chemię czy medycynę - zgodzę się, ale dokładnie to samo robią sami lekarze, nie mówiąc o wszelkiej maści światku kulturystycznym i dietetycznym. Dzisiaj wracając z pracy reklamowali w radiu produkt Calominal, który ogranicza przyswajanie tłuszczu a co za tym idzie kalorii a co za tym idzie będziemy szczupli! Wyrzuciłem radio do Wisły jak to usłyszałem a szkoda, dobre było, ale mi już żyłka pękła od takiego bullshitu.
      Więc wydaje mi się to krzywdzące względem Zięby, bo jak dietetycy zalecają kurczaka, ryż i brokuły to wszyscy siedzą cicho, a jak pojawił się taki Zięba, który zachęca do zadbania o fundamenty naszego zdrowia a dopiero potem konwencjonalne leczenie to wszyscy dostają tzw. bólu dupy.
      Co do skrętności witaminy to i tu i Zięba już dawno wiadomo, że jest prawoskrętna, co wynika z budowy wiązania, czy jakoś tak. I nie ma to nic do rzeczy, problemu upatruję raczej w zalecanych dawkach, tzn. 90 mg to śmiech na sali.
      Bardzo polecam tego faceta jeśli chodzi o chemię: https://www.youtube.com/watch?v=mWkUWHU5Uns

      Usuń
    2. Osobiście uważam, że Zięba sam jest sobie winny, że ściąga na siebie tyle gromów. Zupełnie niepotrzebnie, a moim zdaniem w dużej mierze marketingowo, stawia się w jednym szeregu z tzw. medycyną alternatywną, homeopatią itp.
      Od dawna uważam, że powinno się zadbać o to, żeby odwulgaryzować pojęcie "medycyny naturalnej" czy "holistycznej". To są zupełnie racjonalne obszary, ale przez radosną twórczość co poniektórych blogerów, od razu kojarzą się z wróżkami i cudownymi uzdrowicielami, a to sprawia, że przeciętny, w miarę racjonalnie myślący człowiek, będzie się trzymał z daleka.

      Usuń
  10. Bynajmniej Jerzy Zięba nie jest nieomylny. Sam bym się czasem do niektórych rzeczy przyczepił. Jednak to, że potrafi się przyznać do błędu raczej przemawia na jego korzyść. No i niestety przymawiał kocioł garnkowi. Dawno temu była tu dyskusja o książkach Tombaka. Tam dopiero można znaleźć fantazje i niczym nie poparte ciekawostki.
    Po drugie - skoro witamina C w tabletkach z apteki to to samo co proszek ze Stannlabu to czemu te pierwsze brane przeze mnie w większych dawkach nie dały nic? Natomiast prosze dokonał nagle cudów i wyleczył mnie z chorób, z którymi zmagałem się od kilkunastu lat? Z chorób, o których lekarze po kilku operacjach i tonach antybiotyków stwierdzili, że "tak już będzie"? Czemu wielu moich znajomych stwierdza to samo? Że zdrowie im się nagle poprawiło, rzadziej albo wcale się nie przeziębiają? Czemu nikt z tych mądrali nie powiedział mi tego kilkanaście lat temu oszczędzając szpitali i nieprzespanych nocy oraz wielu innych problemów osobistych? Dawno temu już czytałem książki Tombaka i czemu tam nic nie napisał o witaminie C tylko podawał durne terapie zaczerpnięte z rosyjskich podań ludowych?

    OdpowiedzUsuń
  11. Stefan, jak myślisz- jest jakaś bezpieczna dawka testosteronu, którą można (że tak powiem) zapodać sobie z zewnątrz? Ktoś już kiedyś o tym pisał na DS, że w dzisiejszych czasach, przy obecnym trybie życia, wszechobecnych toksynach i truciznach, jedzeniu pozbawionym składników odżywczych, my mężczyźni praktycznie jesteśmy wykastrowani z testosteronu. Absolutnie jestem przeciwny zażywaniu sterydów i nie chcę ich propagować, szczególnie tutaj, lecz uważam, że jakaś rozsądna dawka byłaby wskazana, jako suplementacja, aby podnieść teścia do takiego poziomu, jaki powinien normalnie mieć zdrowy, trenujący mężczyzna. Co sądzicie na ten temat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest dobry tok myślenia. Jeśli wyregulujesz sobie całą gospodarkę hormonalną, poprawisz żywienie, dostarczysz mikroelementów - to i testosteron będzie ok. Podawanie go z zewnątrz nawet w niewielkich dawkach zawsze będzie w takim wypadku jakoś zaburzało równowagę z innymi hormonami. Wszyscy uparli się na testosteron, a tymczasem jest to tylko jedno ogniowo skomplikowanego łańcucha.
      Podawanie testosteronu ma sens tylko u osób naprawdę chorych, z zaburzeniami funkcjonowania jąder, czy różnymi zanikami mięśni. To dla takich ludzi to zostało wyprodukowane.

      Usuń
  12. Cześć, chciałam się Ciebie, przede wszystkim, Stefanie zapytać, czy istnieją jakieś naturalne metody na złagodzenie ponadprzeciętnego bólu przy miesiączkowaniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj. Niestety problem jest trudny. Wiem co nieco od niektórych kobiet. Jeśli jest to wynik tyłozgięcia szyjki macicy to niewiele może pomóc. Jeśli jest problem z jajnikami to czasem pomaga większa podaż wszelkich minerałów i witamin, a szczególnie może pomóc suplementacja jodem. Jednak co do tego ostatniego należy dobrze rozważyć co i jak, bo sprawa jest złożona. Pisałem o tym kilka dni temu, chyba pod koniec poprzedniej dyskusji. Nim się podejmie decyzję warto poczytać książki Zięby - rozdział o jodzie i książkę "Jod. Niechciana prawda". Zdaje się, że autor to Roman Nowak. W każdym razie nie chcę wyrokować czy jest to bezpieczne i czy warto. Sprawę dopiero sprawdzam. Jednak generalnie kobiety potrzebują więcej jodu i często jego niedobory powodują sporo problemów.
      Natomiast opowieści o żurawinie,jakie można znaleźć w necie to już bajki.
      Warto też zrobić badania ginekologiczne, czy nie ma jakieś cysty. Usunięcie jej też zwykle pomaga, przynajmniej w jakimś stopniu.

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam.
    Dużo zmian na lepsze w moim życiu w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy i nie udzielam się ostatnio z powodu braku czasu, ale dalej w wolnych chwilach staram się czytać i korzystać z Twojej mądrości Stefanie i doświadczeń innych użytkowników. Stefanie jeszcze raz wielkie dzięki za uratowanie mojego zdrowia przede wszystkim kręgosłupa. Mam takie szybkie pytanie. Dostałem ostatnio z Polski płatki drożdżowe niestety na etykiecie jest informacja że mogą zawierać śladowe ilości glutenu, soi itd, czyli zakładam że zawierają. Jako że wybieram się niedługo do ojczyzny, czy możecie mi podać jakieś konkretne marki bezglutenowe i bezsojowe? Z góry dzięki. Pozdrawiam wszystkich czytelników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie nie powinien zawierać, ale z uwagi na składowanie takich rzeczy w przez magazyn coś takiego może przypadkowo się zdarzyć, według mnie to taka asekuracja na wypadek takiej sytuacji. Tak więc zakładam, że jednak nie zawiera. "Produkt może zawierać śladowe ilości glutenu, orzechów ziemnych i innych orzechów, sezamu, soi oraz mleka, ze względu na konfekcjonowanie w zakładzie, gdzie pakowane są produkty zawierające wspomniane alergeny."

      Usuń
    2. Drożdże w takich płatkach mogą być produkowane np. z gęstwy drożdżowej, która jest odpadem w procesie produkcji piwa. Jak wiadomo piwo warzone jest głównie z udziałem słodów jęczmiennych, czyli takich, które zawierają gluten. Kwestia czy w związku z tym drożdże pozyskane w ten sposób i przeznaczone do suszenia i produkcji płatków drożdżowych mogą zawierać w swoich komórkach cząsteczki glutenu? Może bezglutenowość danych płatków drożdżowych wynika właśnie z tego, że są przykładowo wytwarzane z drożdży namnażanych na surowcach bezglutenowych a nie dajmy na to na ekstraktach słodowych bądź w ogóle pozyskanych z browaru?

      Usuń
    3. Jeżeli coś choćby jechało tą samą ciężarówką, co produkty z pszenicy albo innych zbóż, może zawierać śladowe ilości. Z punktu widzenia zdrowej osoby to zupełnie nieistotne, ale chorzy na celiakie mogliby po tym ucierpieć.

      Usuń
    4. Chodzi o to w jaki sposób są pozyskiwane drożdże do produkcji takich płatków. Jeśli są namnażane na przykładowo ekstraktach słodowych to gluten będzie, jeśli na np. melasie to go nie będzie, ewentualnie "będzie" z powodu, o którym piszesz.

      Usuń
    5. Zgadza się, ja nie zaprzeczam niczemu, co napisałeś :)
      Chodzi mi tylko o to, że sporo osób na paleo wpada w lekką panikę widząc informacje, że coś może zawierać gluten. Tymczasem zdrowy człowiek powinien go unikać tylko, że tak powiem, ogólnie, a nie tak jak celiaktycy - zawsze i wszędzie.

      Usuń
    6. Oczywiście co innego, kiedy gluten jest na liście składników, najczęściej jako tzw. "ulepszacz" do poprawy konsystencji. Wtedy trzeba to obchodzić takim samym szerokim łukiem, jak pieczywo, a może nawet jeszcze szerszym.

      Usuń
    7. Panowie, z ręką na sercu - nie pijecie nigdy piwka? Na grillu czy wyjściu z kumplami? Raz na jakiś czas pewnie tak i tragedii nikt z tego nie robi. A wódka produkowana na życie czy pszenicy? Tak ,wiem że są wódki też na ziemniakach :) ale jak idziecie do kogoś na alko i postawi butelkę żytniej to pewnie nie odmawiacie, bo tam jest gluten :) Więc jeśli to są drożdże piwowarskie i mają ciutkę glutenu to nie ma co panikować - chyba, że jest się chorym na celiakię. Jeśli do produktu dodawany jest gluten, jak to napisał Marek, to rzeczywiście lepiej tego nie jeść. Jeśli "może zawierać" gluten, to ja bym nie panikował.

      Usuń
    8. Ja kupiłem te, na opakowaniu jest deklaracja, że są bezglutenowe. Cena też dobra. Zapas niezły sobie zrobiłem :)
      http://allegro.pl/platki-drozdzowe-drozdze-nieaktywne-250g-bezgluten-i6687775458.html

      Usuń
  15. Wyrzuciłem opakowanie, więc nie pamiętam jakie mam. Najlepiej popytać w sklepach eko.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dokładnie tak jak napisał Azbest. Zwykle chodzi o asekurację, bo wszystko jest robione na tych samych maszynach i coś tam może się zawieruszyć.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak, kiedy i ile spożywacie płatkow drożdżowe?

    OdpowiedzUsuń
  18. Tutaj nie ma jakichś wielkich ograniczeń. Zwykle sypię kilka łyżeczek na ziemniaki do obiadu. Jem tak kilka razy w tygodniu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Dzięki za odpowiedzi. Stefan mam jeszcze jedno pytanie. Czy w przypadku menopauzy u kobiet powinny one jakoś zmodyfikować swoja dietę. Wspomniałeś w cyklu ostatnich artykułów o spożywaniu roślin strączkowych w czasie menopauzy, czego my generalnie unikamy. Wiem, że każdy przypadek jest inny, ale czy są jakieś ogólne zalecenia na które trzeba zwrócić uwagę?itd?

    OdpowiedzUsuń
  20. Tak, jak pisałem. U facetów im mniej strączkowych tym lepiej. U kobiet z niedoborem estrogenów warto dodać strączkowe, to samo jakby nie było dotyczy pań po menopauzie, bo z definicji spada poziom estro. To ile komu to już trzeba zbadać na sobie. Najłatwiej chyba strawna jest soczewica, ale może też być fasola czy groch. Z 2-3 razy w tygodniu dodać sobie do jakiegoś posiłku niewielką ilość i sprawdzić. Jak się samopoczucie poprawi to jest ok, jak nie to można spróbować dodać więcej.
    Czasem może być potrzebna podaż większej ilości witamin. Często u starszych osób spada poziom witamin, co przekłada się na różne choroby. Dużo zależy ile taka osoba przebywa na powietrzu i na słońcu, a ile się rusza, a ile spędza na siedząco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Stefan,
      Mam pytanie trochę z innej beczki, a mianowicie, czy organizm ludzki jest w stanie sam zwalczyć infekcję bakteryjną? Chodzi mi tu o częstą i uciążliwą przypadłość jaką jest bakteryjne zapalenie stercza i najądrza. Czy sama suplementacja witaminami i prawidłowa dieta są w stanie pobudzić układ odpornościowy do produkcji przeciwciał i pozbyciu się bakterii? Sam jestem dowodem na to, że antybiotykoterapia działa na krótko a dolegliwości wracają ze zdwojoną siłą. Jak radzili sobie lekarze z podobnymi problemami w dobie w której nie było antybiotyków a infekcje były takie same jak mamy dziś? Pozdrawiam

      Usuń
    2. Gwarancji nikt Ci nie da. Może, ale czasem się nie udaje. Na pewno warto spróbować. Dość duże dawki witaminy C podzielone na kilka małych w ciągu dnia. Do tego cynk, może być w postaci np. większej ilości pestek z dyni. Witamina E, ale ogólnie inne rozpuszczalne w tłuszczach też się przydają.
      Dawniej radzono sobie głównie ziołami :) Możesz spróbować też z ekstraktem z korzenia pokrzywy, czy z wierzbownicą.

      Usuń
    3. Dziękuję Ci za odpowiedź i sugestie.

      Usuń
  21. Odpowiedź dla Karoliny

    Zrób sobie taką miksturę, sprawdzona, działa wybitnie rozkurczowo i przeciwbólowo przy takich problemach:

    Olejek miętowy* – 1 ml + Glicerol (płynna gliceryna) – 5ml

    Nalewka z dziurawca (sok, intrakt) – 30 ml

    Nalewka z kozłka (krople walerianowe) – 5 ml

    Azulan (nalewka z rumianku) – 1 ml

    Nalewka nagietkowa – 15 ml

    *Olejek miętowy musi być całkowicie naturalny, spełniać wymogi IFRA, można go z powodzeniem zastąpić nalewką miętową z apteki.

    Przechowywać w ciemnym miejscu (szafka).

    Dr Różański, który jest autorem tej mieszanki zaleca stosowanie powyższej mikstury w przypadku bólów brzucha (kolek) oraz bolesnych miesiączek 1-3 razy dziennie po 1-2 łyżeczkimikstury w kieliszku wody.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. https://www.youtube.com/watch?v=82Xdnc5aC68
    kolejny weganin trenujący na siłowni, ciekawie mówi o odżywkach białkowych, w tym o szkodliwości soji ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Stefanie, zapewne część tych zagadnień poruszysz w dalszym cyklu artykułów o diecie, ale jedna rzecz nie daje mi spokoju, dotycząca ketozy. Czytałem artykuł w którym stwierdzono, że na ketozie nie zdobędzie się tyle masy mięśniowej co na diecie węglowodanowej z racji niskiego poziomu leptyny, która to daje sygnał organizmowi, że jest okres głodu i nie ma co budować mięśni, tylko przetrwać. Czy to prawda? Nie znam żadnego kulturysty na ketozie, więc nie mam pojęcia czy taka dieta będzie efektywna.

    Właściwie mam jeszcze jedno pytanie, co się dzieje w momencie, kiedy będąc od kilku miesięcy na ketozie raz w tygodniu zjem większą ilość węglowodanów, sięgającą nawet i 150 g na dobę? Czy organizm nagle "wyjdzie" z ketozy? Często wspominasz o okresie przestawienia się na nową dietę, szczególnie ketozę. Jak to wygląda w odwrotnej sytuacji, kiedy nagle podaż węglowodanów wzrośnie?

    OdpowiedzUsuń
  24. Ketoza to temat złożony i wywołujący sporo nieporozumień. Bez dokładnych badań tak naprawdę nie wiesz czy jesteś w ketozie, bo nie zawsze wystarczy taka czy inna dieta. Niezależnie od tego, jeden epizod z większą ilością węglowodanów raczej z ketozy nie wybije.
    Zobacz sobie sylwetki Dobropolskiego albo dr Elisa i sam oceń czy można zbudować dużą masę :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Dziękuję za odpowiedź. Nie rozumiem jednej rzeczy powtarzanej przez Dobropolskiego, że ketoza to wcale nie <30 g węglowodanów dziennie, on sam je czekoladę czy owoce, więc pewnie podaż węglowodanów jest większa. Dodatkowo kładzie nacisk na dobór pożywienia względem geograficznego położenia. I coś w tym w sumie jest, nasi przodkowie idąc na polowanie raczej nie myśleli o tym, aby nie podnieść porannego poziomu insuliny mając np. po drodze poziomki czy jagody do zjedzenia, jeszcze przed ubiciem zwierza. Zgaduję, że jedli co było pod ręką i nie truło. Chociaż zapewne przed rewolucją neolityczną ciężko było choćby z samych owoców, warzyw czy bulw dostarczyć więcej niż 100 g węglowodanów dziennie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Właśnie dlatego spróbuję opisać sprawę w miarę wyczerpująco, choć zagadnienie jest trudne. U różnych autorów znajdziesz różne dane, bo tak naprawdę nie ma jednej granicy do przejścia w ketozę dla wszystkich. Sam Ellis, który żywi się praktycznie samym mięsem, na pytanie czy jest w ketozie odpowiedział, że nie wie. I tak to często jest.
    Tutaj masz jeszcze kilka puzzli do układanki http://potreningu.pl/articles/1496/ciala-ketonowe-kilka-ciekawostek

    OdpowiedzUsuń
  27. Dzięki Stefanie za artykuł, od razu kolejna rzecz mnie zaciekawiła, związana z komentarzami pod artykułem - często czytam, że na ketozie wydziela się nieprzyjemny zapach z ust, a nawet ciała. U siebie czegoś takiego nie zaobserwowałem. Czym to jest spowodowane? Czy u każdego musi wystąpić? Może po prostu nie czuję go od siebie? Chociaż nikt z bliskich mi uwagi nie zwrócił, że coś jest nie tak.

    OdpowiedzUsuń
  28. Taki zapach świadczy o błędnym podejściu do ketozy. Będę jeszcze pisał o tym, ale póki przeczytaj to co ostatnio w artykule napisałem - co się dzieje, gdy w diecie jest za mało białka. To jest właśnie powód, a nie ketoza jako taka.

    OdpowiedzUsuń
  29. 260kg, 72 lata, waga 83kg
    https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=1366726976673126&id=157648504247652

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam faceta, wygląda na przynajmniej o 20 lat młodszego, ale technika jego martwego to jakiś żart - z tej perspektywy wygląda, jakby ciągnął to zaokrąglonym grzbietem, no i ten przechwyt...

      Usuń
  30. Tutaj filmik sprzed 7 lat i 25kg więcej, z lepszej perspektywy
    https://www.youtube.com/watch?v=8sDFsuwgQJ8

    OdpowiedzUsuń
  31. Stefan masz zdanie na temat Karobu - chleba świętojańskiego?

    OdpowiedzUsuń
  32. Przyznam, że się nigdy karobem nie interesowałem. Musiałabym zbadać sprawę bliżej, bo w necie głównie wszyscy tylko się zachwycają. Generalnie, to co mi się rzuca w oczy:
    - trzeba sprawdzić, czy nie uczula, bo to nie dla każdego
    - połowa składu to cukier
    - zachwalany za witaminę A, bez tłuszczu i tak się nie przyswoi
    - największa zaleta to chyba spora ilość potasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zastępstwie za kakao, jako napój, chyba nie trzeba się tym cukrem przejmować zbytnio? :)

      Usuń
    2. To już zależy. Jeśli nie masz problemów metabolicznych i jeśli wliczysz ten cukier do puli węglowodanów, to może być.

      Usuń
  33. Pytanie z tych o technice ćwiczeń. Jak pomagacie sobie przy ćwiczeniu półmostek biodrowy? Mianowicie jak nasówacie sztangę z ciężarem na swoje miejsce gdy krążki są niskie i już sporo kg na sztandze a także co podkładacie na ciało, bo mnie np mega boli gdy ona jest na swoim miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. możesz wypróbować otulinę do rur - przeciąć wzdłuż i nałożyć na sztangę. trochę to niweluje dyskomfort w tym ćwiczeniu :)

      Usuń
  34. Przy małych talerzach można dać na jakichś podkładkach albo niskich krzesełkach. Gryf należy owijać albo grubym kocem, albo ręcznikiem, albo karimatą czy inną gąbką.

    OdpowiedzUsuń
  35. Też mam pytanie z natury tych o technice ćwiczeń. Rozstaw barków (środek mniej więcej) mam na ok 45 centymetrów. Normalnie ćwiczyłem na poręczach o rozstawie ok 50 cm. Jeśli teraz ćwiczę dipsy na poręczach o rozstawie ok 60 cm, czy mogę sobie coś (czyli bark) uszkodzić? Na pewno plus jest taki, że mocniej pracę klatki czuję i jest ciężej. Bólu nie odczuwam żadnego.

    OdpowiedzUsuń
  36. Raczej nie. Szerokość barków w tym wypadku jest terminem technicznym. Nie oznacza stricte szerokości mierzonej metrem, ale raczej odległość między dłońmi, gdy stoisz z opuszczonymi luźno ramionami. W miarę rozrostu mięśni obłych ten rozstaw się nieco powiększa.

    OdpowiedzUsuń
  37. Bardzo zrównoważone podejście. Myślę, że warto sobie poczytać:
    http://darialukowska.pl/2017/06/18/czym-nie-jest-ketoza-i-dieta-ketogenna-rozmowa-z-dawidem-dobropolskim/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam książkę Dawida i muszę przyznać, że bardzo podoba mi się podejście, jakie w niej prezentuje i wiedza.

      Usuń
  38. Cześć wszystkim, śledząc bloga widzę często powtarzający się wątek dotyczący kalorii, dlatego chciałem zadać dość przewrotne pytanie. Otóż tutaj w większości jesteście zdania, że kalorie "nie działają", tymczasem jestem świadkiem jak wielu moich znajomych z siłowni kiedy dodaje kalorii do tego wyliczonego punktu zero to rosną, a jak odejmują - redukują, więc jak to jest? Kiedy z nimi pogadam to pukają się w głowę i sugerują nie wierzyć co ktoś mówi skoro kalorie działają. I trochę nie wiem co o tym myśleć bo rzeczywiście w ich przypadku wydaje się to przynosić efekty a niektórzy z nich potrafią zjeść i powyżej 500 g węglowodanów.

    OdpowiedzUsuń
  39. Wiktor, poczytaj wpierw więcej o tym, o co pytasz. Stefan pisał o tym wielokrotnie, również w artykułach (np cykl "od genialnych fizyków do mniej rozgarniętych dietetyków" i w obecnym cyklu artykułów). Sprawdź sobie inne blogi (np edo ergo sum i wiele innych) gdzie też o tym piszą. Niech Twoi koledzy z siłowni (tak w ogóle już wielu było takich co słuchali kolegów z siłowni i "daleko" na tym zaszli...) albo Ty, zróbcie taki eksperyment - pulę kalorii, którą bierzecie z węglowodanów, bierzcie tylko z coca-coli, a nie ryżu czy ziemniaków. Przecież to takie same kalorie (jeśli "teoria" o kcal działa). Na pewno fajnie się na tym zredukujecie mimo bycia na "deficycie kalorycznym". Ewentualnie pij 4 litry coli dziennie i rób masę. Powodzenia - tylko nie zapomnij opisać efektów.

    Jeśli dobrze zrozumiałem, to w jednym miejscu piszesz o redukcji kalorii a w drugim o zmianie podaży makroskładnika - węgli. Jeśli "pulę" kalorii z tłuszczu i białka nie zmieniasz, a zmieniasz "pulę" kalorii z węgli to tak naprawdę zmieniasz podaż jednego z makroskładników, więc jakieś oddziaływanie na ciało to ma, bo musi mieć. Pytanie tylko czy masa, którą robisz to coś innego niż sam tłuszcz i czy po redukcji nie jesteś w tym samym miejscu. Ja się kiedyś tak kręciłem w kółko, dopiero jak odrzuciłem te głupoty (czyli "wiedzę" kolegów z siłowni) to coś zaczęło się dziać - a przede wszystkim zdrowie się poprawiło i to jest de facto najważniejsze.

    Same kalorie w dietetyce nie mają sensu (bo w fizyce jak najbardziej mają) jako takie, bo człowiek to nie piec (jak to Stefan wielokrotnie pisał) i jedzenie oprócz funkcji energetycznej spełnia wiele innych funkcji w organizmie (o tym również Stefan pisał). W sumie ten ostatni akapit mógłby za odpowiedź wystarczyć. Dużo już o tym było i nie wydaje mi się, żeby była potrzeba pisać o tym więcej. Po prostu poczytaj to co już jest dostępne bo wiedzy jest dużo i nie tylko na tym blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Usik, rzecz w tym, że dokładnie przeczytałem ostatnie jak i poprzednie artykuły, po prostu mówię to, co widzę - jeden z moich znajomych ćwiczy nieprzerwanie ponad cztery lata i kiedy wchodzi na "masę" dodaje węglowodanów, a kiedy przed latem chce zredukować - ujmuje węglowodanów, schodząc do bardzo niskich wartości. Zapytałem się go czy nie uważa, że na niskich węglowodanach również byłby w stanie zrobić masę to skwitował, że na deficycie kalorycznym się nie da a w jego przypadku liczenie kalorii sprawdza się najlepiej. Jest to dla mnie dość kłopotliwe, bo z jednej strony teoria i badania, a z drugiej przykład faceta (dam sobie rękę uciąć, że naturalnie to osiągnął, bo trenuje długo, ciężko i bez przerw a nie jest jakiś "nabity", tylko dobrze rozbudowany), który licząc kalorie (albo inaczej, makroskładniki z naciskiem na węglowodany) swoje osiągnął.

      Usuń
    2. Czyli liczy makro przeliczając je na kalorie. De facto rotuje makroskładnikami. Wielu ludzi na High Carb robi formę, ale większość się tylko otłuszcza. Pytanie czy nie nabawi się insulinoodpornosci za 10-20 lat. Tylko tym pewnie się nie przejmuje, yolo itd...

      Usuń
    3. Niby tak, ale on wchodzi na wyższą podaż węglowodanów stopniowo, a potem stopniowo z niej schodzi - nie ma gwałtownych wahań, nie je cukrów prostych, ogólnie to fan ryżu. Ciekawi mnie dlaczego na high carb robi formę a jednocześnie mocno się nie otłuszcza, ot, maksymalnie może do 18% BF dochodzi. Co ciekawe, po redukcji faktycznie ta masa zostaje, bo w przeciągu tych 4-5 lat gdzie startował jakoś tak od 70 kg teraz waży po redukcji 98 kg.
      Czy takie jednostki, którym służy high carb to wyjątki, czy każdy może spróbować bez konsekwencji podnieść węglowodany np. od 70 g do 200 g stopniowo, a potem z powrotem obniżyć? Czy w jakiś sposób przełoży się to na siłę i masę mięśniową?

      Usuń
    4. Są dwie opcje:
      a) Twój kolega to genetyczny mutant, jeden na miliard, normalnie nikt w 4-5 lat nie robi 30kg czystej masy mięśniowej
      b) Właśnie ucięli Ci rękę

      Bez względu na to, którą opcję wybierzesz, to nie warto iść w jego ślady, jednym na miliard nie jesteś skoro w ogóle tu zaglądasz :)

      Usuń
    5. Wiktor, nie wiem ile ważysz, ale jak stopniowo podniesiesz swoje węgle od 70 do około 200 gram to myślę, że nic Ci się nie stanie, a przekonasz się czy jest sens. Jakbyś chciał grubo powyżej 200, np. 300 - 400 to już by było gorzej.

      Usuń
    6. Tazi, nie jestem przekonany co do tego, że to mutant, bo zaczynał wyglądając jak ja - taki typowy oderwany sprzed komputera skinny-fat. Potem miał okresy gdzie dość mocno zalewał się tłuszczem, ale po każdej wycince wyglądał dobrze. Teraz tak agresywnie już nie "masuje", ale nadal utrzymuje wysoko węglowodany i co mnie dość zaskoczyło, nisko tłuszcze. Nasuwa się na myśl koks, ale porównując go do kolesi którzy ewidentnie go biorą można być przekonanym, że to natural. Poza tym jest bardzo silny, chociaż jak sam wspominał, na początku go sztanga gniotła.

      Usuń
    7. Wiktor nie rozumiesz pewnych spraw. Teoria kaloryczna mówi, że redukujesz kalorie i chudniesz, dodajesz to tyjesz, a to nie prawda. Możesz jeść 1500 kcal tylko z cukru i będziesz otyły oraz jednocześnie niedożywiony (poczytaj sobie o dzieciach w meksyku). Możesz jeść 3000 kcal z tłuszczu i białka i będziesz szczupły. Źródło tejże energii jest ważne, nie ilość kcal, dlatego ta teoria jest do bani. Ona jest dobra jedynie dla koncernów - trafiła mi się kiedyś ulotka coca-coli, gdzie pisali, że nie tyje się od cukru tylko od dodatniego bilansu kalorycznego, więc można pic ich napój i liczyć kcal i będzie się szczupłym! Albo calominal, który ogranicza wchłanianie tłuszczu, a więc ilość przyswajalnych kalorii... Wszystko ściemy oparte na nieprawdziwej teorii. Rozumiesz teraz?

      U Twojego kolegi działa (z resztą niezły byczek musi z niego być, skoro waży 98 po redukcji. Na scenę mógłby iść. Mój szwagier waży 98 kg na masie i ma 42 cm w ramieniu, bierze 200kg w MC, a na redukcji do ok 85 kg schodzi), bo rotuje makro a nie kcal. Zmienia jednie ilość węgli. U nas tutaj Kamil Dylewski próbuje diety z wyższymi węglami. Jestem ciekaw jak mu idzie, liczę że za jakiś czas pochwali się efektami/wnioskami. Jeśli Ty wierzysz bardziej kumplowi z siłki niż Stefanowi, to próbuj jego diety z wysokimi węglami i za rok/dwa pochwal się tutaj sylwetką. Większość z nas próbowała diet HC i źle na tym wyszła. Dopiero na "zdrowej" diecie, promowanej tutaj, się odnaleźliśmy. Dlatego tu jesteśmy. Ale i tak każdy na własnych błędach i doświadczeniach się musi nauczyć.

      Usuń
    8. Dam znać co i jak, bo dopiero co podbiłem węglę - miałem to zrobić wcześniej, ale te wszystkie salami i kiełbasy spowodowały, że zapomniałem :-(

      Ja mam pytanie z innej beczki - czy jest jakiś sposób wzmocnienia mięśni odpowiedzialnych za ściąganie łopatek do tyłu? Cały czas moje barki mają tendencję do rozjeżdżania się do przodu - klatka w wiecznym przykurczu, nieładna postawa.
      I chyba kiedyś Stefan wspominał, że na rozciąganie klatki warto przez jakiś czas po wyciskaniu sztangielek trzymać te sztangielki jak najniżej właśnie w sposób rozciągający klatkę?

      Usuń
    9. Dla mnie to bardziej ruch wiosłowania tu byłby wskazany - spinanie łopatek. W sumie po prostu pilnowanie zawsze i wszędzie postawy. Pamiętam jak kupowałem garnitur to sprzedawca się mnie pytał, czy stoję naturalnie i się dziwił, że taki wyprostowany jestem, bo nikt tak nie chodzi :) Postawa plażowa! :)

      Usuń
    10. Wiosła tak, jeśli nie rozwiązują problemu to ewentualnie szrugsy w opadzie, jako ćw. rehabilitacyjne.

      Usuń
    11. OK, włączę szrugsy, pokombinuję z tempem, dzięki.

      Usuń
  40. Ja osobiście próbowałem diety takiej jak poleca się tutaj ale ani razu nie udało mi się osiągnąć proporcji białka do tłuszczy 1 do 1.
    Jakoś mi to nie wychodzi więc osobiście to was podziwiam:)

    OdpowiedzUsuń
  41. Generalnie w tym że nie lubię bardzo tłustego mięsa, a taka łopatka wieprzowa ma powiedzmy około 20 g białka na 100 i tłuszczu około 8-10 g na 100 g produktu. Choćbym nie wiem jak się starał to zawsze białka mam z 2 razy tyle co tłuszczu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczy się bilans dobowy, włącz do diety smalec, masło, orzechy, ziarna, awokado, jaja, wiórki kokosowe itp.
      Ja mam zawsze więcej tłuszczy niż białka :) Z tłuszczem jest chyba najprościej, dlatego nawet koncerny wymyśliły tylko białko, carbo, gainery a tłuszczy w proszku nima :)

      Usuń
    2. Nie wiem czy pijesz kawę z masłem ale jeśli nie to zacznij, dla mnie nie ma prostszego sposobu na podbicie tłuszczu niż 50g masła w kawie (~40g tłuszczu) z powiedzmy 160g potrzebnego na dobę. 5 jajek na maśle i masz kolejne ~50g. 300g karkówki i kolejne 30g. Razem 120g bez specjalnego siłowania się z wciskaniem tłuszczu. Dojedz jakimiś orzechami, innymi posiłkami, nabiałem i po robocie :)

      Usuń
    3. No nie wiem w każdym razie muszę wreszcie kupić wagę kuchenną:) To nie takie łatwe zrobić 200 g białka i 200-300 gramów tłuszczu zwłaszcza że kawy nie piję bo nie lubię, na orzechy mam ciężkie uczulenie i nawet najmniejsza ilość powoduje u mnie straszny ból brzucha, smalec tylko do smażenia bo łyżką jak jogurtu go nie zjem, to samo masło.Także dieta wysoko tłuszczowa nie jest raczej dla mnie:)

      Usuń
    4. Tłuszcz się zwiększa powoli a obniża węglowodany. Jak całe życie nie jadłeś dużo tłuszczu to jasne, że będziesz musiał się przystosować. To trawa. Organizm musi się przystosować.

      Usuń
    5. Ale w jakim sensie przystosować? Mi nie chodziło o to że ja źle reaguję na taką dietę, wręcz przeciwnie:), tylko że ciężko utrzymać poziom tłuszczu taki nawet na poziomie białka a o wyższym nie mówiąc. To chyba bardziej kwestia tego czy ktoś lubi tak jeść i takie jedzenie mu smakuje. Najtłustsze mięso jakie jestem w stanie zjeść to jakieś mięso mielone z biedronki, które ma 18g białka i 15 g tłuszczu, czy jakoś tak. to wciąż mało. Zawsze będę miał tak że tłuszczu będzie te 20 do 50 g mniej niż białka. A zazwyczaj ja różnica wynosi więcej niż połowę ilości spożytego białka, bo nie będę jadł w kółko tego samego mięsa.Także tak to u mnie jest.

      Usuń
    6. Wartości nie muszą być na 100% idealnie wymierzone co do grama. Akurat mięso mielone z biedronki bym sobie darował. Nie wiadomo co tam jest. Jak kupisz łopatkę nawet też w biedronce, to niby masz w tabelach te same wartości, ale osobiście sądzę, że obecnie jest tam nieco więcej tłuszczu a mniej białka niż podają te tabele. Tak więc jest ok.
      Jesteś uczulony na orzechy, ale ciągle jeszcze masz do dyspozycji np. migdały, pestki z dyni, siemię lniane, nasiona chia. Więc nie ma się czym aż tak bardzo przejmować.

      Usuń
  42. Wczoraj pierwszy raz od pół roku jadłem chleb :) z tego przepisu: https://paleosmak.pl/chleb-paleo-z-warzyw-niskoweglowodanowy/
    przybliżone makro na 100g B:7,5g W:2,1g T:21g
    W smaku całkiem fajny, sporo tłuszczy i prawie bez węgli

    OdpowiedzUsuń
  43. Chciałbym poruszyć kwestię słuchania muzyki na siłowni. Stefan zalecał ćwiczyć w ciszy i też tak się staram, może nie ze względu na samo zalecenie, bardziej chodzi o gówniane utwory które są puszczane na mojej siłowni.
    Tylko czy aby na pewno muzyka przeszkadza? Ostatnio zgrałem kilka filmowych soundtracków i mam wrażenie, że jest wręcz odwrotnie - rzekłbym, "podnoszą morale", szczególnie w tych ostatnich seriach i repsach, działają jak kop adrenaliny. Jakie są wasze doświadczenia w tej materii?
    Ostatnio poszło 4x100 w MC i powiem wam szczerze, że 3 reps by nie wszedł gdyby nie skupienie sie własnie nie tyle na ciężarze co na https://www.youtube.com/watch?v=NQXVzg2PiZw :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej starej siłowni można było samemu ustawiać radio i jak nikogo nie było to wyłączałem. Efekt jest bardzo ciekawy, moim zdaniem niesamowicie wzrasta skupienie, jakoś inaczej czuje się dane ćwiczenie, mogę nawet powiedzieć, że wczuwałem się w pracę mięśni, bardzo ciekawe doświadczenie. Kwestia jest też taka czy to zawsze dobre i bezpieczne wykonywać powtórzenia, których bez takich bodźców by nie wyszły? Niestety w obecnej siłowni "wali" na okrągło i nie da się z tym nic zrobić bo 99% ludzi bez tego nie wyobraża sobie treningu.

      Usuń
    2. Muzyka wydaje się "pomagać" do momentu, aż nie nauczymy się czerpać z ciszy, to dla mnie jakby wyższy level skupienia i warto nauczyć się osiągać ten stan.
      Niestety nie zawsze mi się to udaje, czasem po prostu myśli między seriami zaczynają gdzieś błądzić i jak już wiem, że na tym treningu nie będzie korzyści z bycia w ciszy(szczególnie jak dużo rzeczy z zewnątrz rozprasza), to również sięgam po jakąś energetyczną muzę.

      Usuń
  44. Cześć, mam dość nietypowe pytanie. Czy to możliwe, że przez częsty seks staję się bardzo rozdrażniony, łatwo się denerwuję, jestem podejrzliwy i ogólnie dość przygnębiony? Od jakiegoś czasu zacząłem to obserwować, na początku po jest świetnie, człowiek jest zrelaksowany i odprężony, a potem staję się tykającą bombą i mam wrażenie, że wszyscy dookoła chcą mi wbić nóż w plecy.
    Rzecz jasna podejrzewam wahania hormonów, tylko czy to aby normalne? Najgorsze jest to, że libido mam w sumie spore, tzn. przez częste stosunki mam wrażenie, że jest ono większe niż normalnie, jak przykładowo mam 3-4 dniowy "post", ale jednoczesnie po tych kilku dniach staję się bardziej spokojny, stonowany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bez powodu, ktoś kiedyś wymyślił wstrzemięźliwość w sporcie zawodowym :)
      Po stosunku mocno spada testosteron a podnosi się kortyzol o ile dobrze pamiętam... reakcja niby normalna, ale raczej nie powinno to trwać zbyt długo i dawać, aż tak silnej odpowiedzi emocjonalnej.

      Usuń
    2. Rzekomo ta wstrzemięźliwość nie jest nic warta, bo organizm i tak wszystko sam reguluje. Ale martwi mnie właśnie ta "odpowiedź emocjonalna", bo na co dzień jestem pozytywnym człowiekiem, otwartym i przyjaznym, a nagle wszystko obraca się o 180 stopni i poniekąd nie wiem jak z tym sobie radzić, bo to dla mnie całkiem nowe uczucie.

      Usuń
  45. To raczej nadmierna wstrzemięźliwość powoduje rozdrażnienie. Dlatego to stosowano, by zawodnicy wykazywali większą agresję. W moim odczuciu nie jest to dobra droga. Nierozdrażnienie to brak skupienia itd.
    Tutaj raczej szukałbym innych powodów niż sama częstotliwość seksu. Być może ta zbieżność jest tylko przypadkowa. Trudno powiedzieć co, bo przyczyn może być naprawdę dużo. W naszym życiu występuje mnóstwo czynników stresogennych. Zadowolenie z seksu powinno raczej zmniejszać napięcie psychiczne niźli je zwiększać.

    OdpowiedzUsuń
  46. Przychodzi do mnie skinny-fat pytając o jakieś rady odnośnie diety i ćwiczeń, powiedziałem, żeby przez trzy dni co do joty liczył to co je i podesłał makro. Rzecz jasna zaczęło się, że lubi czasem coś tłustego zjeść itd. i to przez to.
    Jak zapewne zgadniecie, taki 70 kg chłopak nie ćwicząc jadł dokładnie 50 g białka dziennie, 60 g tłuszczów i 220-230 g węglowodanów, z czego 3/4 to cukry proste typu sos słodko-kwaśny itd.
    I teraz pomyśleć sobie, że większość ludzi ma takie mniemanie, że wyglądają jak wyglądają bo lubią sobie raz na miesiąc zjeść karkówkę z grilla ale to, że codziennie, zupełnie nieświadomie wpychają w siebie tony węglowodanów (bez urazy, >200 g u osoby niećwiczącej z kiepskich źródeł to koszmarnie spora ilość).
    Czytam jednocześnie Ravnskova i jego książkę o cholesterorze i nie mogę się nadziwić - w jaki sposób możemy mówić o problemach z nim związanych, skoro w Polsce szczególnie od bardzo dawna nie je się tłusto? Nikt już nie smaży na smalcu, ludzie upodobali sobie drób, no czasami schabowego, prawdopodobnie nadal większość używa margaryny zamiast masła. To już nie korelacja, to jawne i podtrzymywane przez "autorytety", w tym lekarzy, kłamstwo. Najgorsze jest to, że z korelacji zaczęto tworzyć związku przyczynowo-skutkowe i najwyraźniej kierując się naciąganiem faktów niektórzy wyjaśniają w jaki dokładnie sposób spożywane tłuszcze zwierzęce i cholesterol wpływają na poziom cholesterolu, miażdżycę czy zawały serca.

    PS. Stefan, masz jakieś źródło zmian norm poziomu cholesterolu na przestrzeni lat? To dobry argument w dyskusji ale chcę sprawdzić jak faktycznie te zmiany wyglądały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I teraz pomyśl jeszcze o tym, że możesz wmówić 95% ludzi wszystko co chcesz przy pomocy wiedzy psychologicznej, potwierdzić to "naukowo" i potem w "prawdziwie demokratycznym" społeczeństwie pozwolić ludziom zagłosować tak, żeby sami sobie odebrali wolność :) Jak dla mnie to bardzo cyniczne i w tym cyniczne PIĘKNE!

      Usuń
  47. W necie jest sporo odniesień do tego tematu. Choćby to http://www.cholesterol.pl/ w tekście jest wspomniana książka Ratha, tam o ile kojarzę też powinno być o normach.

    OdpowiedzUsuń
  48. Może zrobilibyśmy jakiś temat o naturalnych wspomagaczach testosteronu i odblokowaniu receptorów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie niegłupi pomysł. Zebrać wszystko w jednym miejscu. Bo można zauważyć, że te pytania raz po raz powracają.

      Usuń
  49. Produkcja oleju kokosowego. Hmm, jak to dla Was wygląda?

    https://youtu.be/360PLFW0zk0

    OdpowiedzUsuń
  50. Witam. Przyszło ciepło, czas iść do pracy fizycznej. W związku z tym moje pytanie. Wychodzę do pracy o 6. Piję kawę z masłem, o 10.00 przerwa, jem jajeczka ugotowane rano. Kolejna przerwa o 14.00 i tu moje pytanie: co zabieracie ze sobą do pracy, jakie pomysły, co można przygotować dzień wcześniej. Wygodnie i szybo. Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upiecz sobie mięso 1xtyd, później codziennie krój sobie to do pracy, do tego trochę masła, trochę sera żółtego + marchewka/pietruszka - ja tak robię.

      Usuń
    2. Ok, fajny pomysł. A źródła węglowodanów w ciągu takiego dnia pracy jak u Ciebie wyglądają?
      Jakie mięso polecasz piec najlepiej?

      Usuń
    3. Ad.1 tak jak napisałem zjadam tylko jedną marchewkę albo pietruszkę ok. 14. Tak przy obiedzie ok. 17-18 wygląda to tak:
      - brokuły/brukselka/kalafior - 200g/d
      - ziemniak - 100g/d
      - kapusta kiszona - 100-200g/d
      - pestki dyni - 25g/d
      - nasiona chia - 25g/d
      - płatki drożdżowe - 5-10g/d
      - orzech włoski - 20g/d
      Ad. 2 Mi najbardziej podchodzi wieprzowina. Próbuj wszystkiego po trochu, nie można jeść cały czas tego samego. Mi smakuje karkówka, szynka, boczek, schab rzadko (mięsko dobre w smaku ale chude bardzo). Ja robię sobie takie kanapki z plastrów mięsa pomiędzy którymi mam masło.

      Usuń
    4. Czyli widzę warzywa wjeżdżają dopiero po pracy. Pytam ponieważ zależy mi żeby mieć co zjeść, mieć siłę a do tego robić to wieczorem ponieważ wstaję po 5 rano i szkoda czasu marnować rano na gotowanie.

      Usuń
    5. Nic nie stoi na przeszkodzie żebyś sobie ugotował brokuła wieczorem i zabrał go do pracy, to czy go zjesz w pracy czy po pracy raczej nie ma większego znaczenia, po prostu warto każdego dnia spożywać jakieś warzywa z naciskiem na zielone. Do pracy też można sobie zrobić moskole, którym tutaj poświęcił oddzielny wpis na blogu, taka alternatywa dla chleba powiedzmy.

      Usuń
  51. właśnie, zapomniałem o moskalach. Masz gdzies może link do moskalów tych z bloga?

    OdpowiedzUsuń
  52. http://dziedzictwosandowa.blogspot.com/2014/09/moskole-czyli-sposob-na-kanapki-bez-maki.html

    Nie zapominajcie też o podrobach, jako źródłu nie tylko białka i tłuszczu, ale wielu witamin.

    OdpowiedzUsuń
  53. https://www.facebook.com/MTSSfanpage/videos/451932255170972/
    Czy to jakiś żart?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba kupować, żeby móc robić perfect squat :)

      Usuń
  54. https://onalubi.pl/rak/mcdonalds-kurczak-ktory-powinien-zostac-zakazany/

    OdpowiedzUsuń
  55. Tu wersja oryginalna http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2010/11/08/do-you-have-any-idea-of-the-chemicals-used-in-fast-food-chicken.aspx

    OdpowiedzUsuń
  56. A czy ktoś z Was ogląda może i czyta rzeczy tego Pana?
    https://www.facebook.com/hubertczerniak15
    od wczoraj zagłębiam się w jego materiały, chyba ma "zdrowe: podejscie.

    OdpowiedzUsuń
  57. Od jakiegoś czasu budzę się regularnie bez budzika po godzinie 5. Mimo, ze budzik jest ustawiony na 6.40. Czuje się wyspany i ciężko mi ponownie zasnąć. Chodzę spac między 22.00, a 22.40. Czy to znaczy, ze sen wyregulowany i lepiej kłaść się po 23 żeby dosypic do 6?

    OdpowiedzUsuń
  58. Jeśli potem jesteś w dobrej formie cały dzień, to te 7 godzin może być wystarczające. Możesz po prostu zaczynać dzień od 5. Coś poczytać rano, albo poćwiczyć :) Ewentualnie przesunąć, tak jak napisałeś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy wstawanie o 5 rano nie będzie rzutować na wydzielanie testosteronu?

      Usuń
    2. Jak będziesz się tym tak przejmować to pewnie tak. Serio, skupianie się na takich szczegółach to jak dla mnie gruba przesada.

      Usuń
    3. Ty się nie przejmujesz, a ja owszem. Jeżeli nie masz nic wartościowego do napisania to sobie oszczędź. Bo chyba oczywistym jest, że skoro poruszyłem taki temat to mnie to interesuje.

      Usuń
    4. Kolego, ale to było bardzo wartościowe. Stres i nadmierne przejmowanie się byle czym obniża poziom testosteronu. Jak zaczniesz przejmować się każdym drobnym aspektem - szczególnie na taki, na który wpływu nie masz - to testosteron szybko ci opadnie. Nie popadaj w paranoję jak niektórzy z bardzo dziwnych stronek, bo zaczniesz się zaraz zastanawiać czy fale kosmiczne nie wpływają na twoje wyniki siłowy, a stąd prosta droga do chodzenia w aluminiowej czapeczce i wierzenia, że dostaniesz na starość godziwą emeryturę.

      Usuń
    5. Najkrócej: wstawałem przez kilkanaście lat o 5 do pracy, w weekendy jeszcze wcześniej by dojechać na studia i jakoś mi to testosteronu nie podcięło :)
      Ten stres na prawdę może bardziej zaszkodzić. Liczy się też regularność. Jeśli wstajesz w miarę regularnie o tej 5 a nie raz o 5 a raz o 12, to nie ma problemu.

      Usuń
  59. Mam pytania natury dietetycznej:
    1. Często zaleca się nie spożywać jednocześnie ogórków i witaminy C, bo askorbinaza. Ale czy aby na pewno askorbinaza aż tak wpływa na przyswajanie witaminy C, tzn. czy ilości zawarte w dwóch-trzech kiszonych czy jednym zielonym są na tyle spore?
    2. Obecne sklepowe mleko jest odradzane - UHT, pasteryzacja. Ale coraz częściej widzę mleko typu "mikrofiltrowane, pasteryzacja w 74 st. C" itp. Czy to coś zmienia? Takie mleko jest lepsze? Z tego co wiem, w procesie sterylizacji UHT niszczona jest laktaza, enzym w mleku, który wspomaga trawienie laktozy, stąd mogą się brać problemy po spożywaniu mleka. Czy z mikrofiltracją jest podobnie? Nie ukrywam, lubię mleko, nie mam skąd brać naturalnego, ale obawiam się, że może mnie zalewać tłuszczem, chociaż co do problemów żołądkowych to nigdy po mleku nie miałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety każde mleko, które jest standaryzowane, jest jednocześnie homogenizowane.
      Ja ze sklepowych kupuję tylko jedno mleko Pątnicy. Do tej pory nie spotkałem się z innym, które by było niestandaryzowane. Niestety nie we wszystkich sklepach można je dostać.

      Usuń
    2. 1. Wpływa. 2-3 godziny odstępu.
      2. Jest to wg mnie mniejsze zło nić UHT i tak do tego podchodź. Homogenizacja to też niestety osobny problem.

      Usuń
  60. Stefan, mam pytanie odnośnie częstotliwości treningu.
    Zauważyłem że niezbyt ciężki codzienny trening bardzo dobrze pobudza układ nerwowy. Inaczej mój organizm reaguje na trening co drugi dzień. Ten dzień przerwy pomiędzy lekkimi treningami powoduje "rozleniwienie" pobudzonego układu nerwowego i powrót do stanu wyjściowego. W związku z tym zastanawia mnie czy właśnie leki trening codzienny (w każdym dniu inne ćwiczenie) pozwoli na niższą częstotliwość danego ćwiczenia poprzez ciągłe utrzymywanie całościowego pobudzenia CUN ? Do tej pory myślałem że aby uzyskać mniejszą częstotliwość danego ćwiczenia trzeba go wykonać z taką intensywnością i objętością aby "wystarczyło" do następnego takiego samego treningu. Efekt zawsze był taki że po jednym lub dwóch treningach następowało załamanie we wszystkich ćwiczeniach.Ze względu na pewne swoje schorzenia kręgosłupa nie mogę wykonywać tych samych ćwiczeń codziennie (co najlepiej na mnie działa). FBW co drugi dzień lub typowy split działa na mnie marnie niezależnie od schematu i objętości. Dlatego zastanawiam się nad zmniejszeniem częstotliwości wykonywania poszczególnych ćwiczeń bez znacznego zwiększania ich intensywności dzięki codziennym treningom. Będę wdzięczny za radę.
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  61. To jest bardzo interesujący temat. Tylko nie da się go omówić w kilku słowach w komentarzu. W dużym skrócie i uproszczeniu:
    - rzecz się rozbija o równowagę neuroprzekaźników, głównie serotoniny, dopaminy oraz noradrenaliny. Ich poziom się waha i proporcje u poszczególnych osób mogą być różne.
    - ma to wpływ na zachowanie, jak i na treningi
    - w niektórych układach właśnie przerwa zamiast działa regeneracyjnie powoduje ospałość CUN
    - dlatego to co napisałeś jak najbardziej ma sens, dobrze, że to wychwyciłeś. Zawsze kluczem do sukcesu jest samoobeserwacja
    - możesz to rozwiązać tak, że wprowadzasz więcej ćwiczeń, które atakują te same łańcuchy kinematyczne z dużą częstotliwością ale częstotliwość samych ćwiczeń w planie jest niska np. raz przysiad, raz przysiad przedni, raz overhead squat itd. albo na górę raz dipsy, raz wyciskanie w skosie dodatnim, raz wycisk w ujemnym itp.
    To są ogólniki. Nie wiem o co dokładnie chodzi z Twoim kręgosłupem, więc nie kieruj się wymienionymi ćwiczeniami, ale ogólnie przedstawioną ideą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odpowiedź. Problem w moim przypadku z kręgosłupem objawia się tym że po kilku dniach codziennego treningu drążka i dipsów zaczyna mnie mocno boleć kręgosłup szyjny. Kiedy mam dzień przerwy pomiędzy treningami nie odczuwam aż tak dużych dolegliwości.

      Usuń
    2. Warto ten kręgosłup dokładnie przebadać. Jeśli pracujesz przy kompie to dobrze co jakiś czas robić ćwiczenia rozluźniające szyję.

      Usuń
    3. Jest przebadany. Zmiany zwyrodnieniowe.

      Usuń
    4. Coś konkretnego zalecili, czy na zasadzie "tak już będzie"?

      Usuń
    5. Na zasadzie "tak już będzie". Osobiście dodatkowo obstawiam u siebie starą kontuzję "zdobytą" przy wyciskaniu na skosie dodatnim oraz to że pracuję przy komputerze. Może się to skończyć tak że jednak będę musiał trenować co drugi dzień.
      W takim przypadku jaki schemat mógłbyś zaproponować aby pobudzenie nerwowe nie wygasało przez dzień wolny, wiedząc że zbyt duża intensywność dzieła na mnie raczej hamująco.

      Usuń
    6. Najlepiej byłoby poszukać jakiegoś fizjo i mimo wszystko popracować na tym kręgosłupem. Przyznam, że w tym obszarze trudno coś zmienić, ale jednak bym próbował.
      Na początek zaproponuję taki prosty trik - w czasie robienia dipsów opuść głowę i opieraj brodę na klatce piersiowej. W podciąganiu jest trudniej. Tu da się tak robić gdzieś do połowy ruchu, u góry już nie. Mimo to ta połowa z brodą na klatce zawsze coś da. Przy wolnym tempie dasz radę to kontrolować.
      No i pomiędzy zawsze możesz robić różne formy wiosłowań czy przenoszeń.

      Usuń
    7. Dziękuję.Będę próbował.

      Usuń
  62. Cześć, śledzę bloga od jakiegoś czasu i chciałabym zacząć trenować razem z Wami. Dietę stopniowo reguluję. Mam dostęp do drążka, gryfu z obciążeniem, stojaków, ławeczki z możliwości ćwiczenia prostowania nóg. Czy mogłabym poprosić Cię Stefanie o jakiś plan na początek na 3-5 dni? Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  63. Witam.
    Najlepiej byłoby założyć dziennik, ocenić technikę ćwiczeń. Wtedy wiadomo co byłoby Ci dokładnie potrzebne. Dobrze, gdybyś zaczęła od FAQ, bo często nowym osobom trzeba tłumaczyć rzeczy, które tam już są wyjaśnione.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na chwile obecna nie chciałabym zaśmiecać bloga swoim dziennikiem. Chwile mi zajmie poprawne opanowanie techniki złotych ćwiczeń. Ale chciałabym to oprzeć na jakimś konkretnym planie ze znikomymi ciężarami. Po to by zacząć wyrabiać u siebie nawyk trenowania. Czy mogłabym prosić o plan na 3-5 dni?

      Usuń
  64. Kłopot w tym, że jak nie widzę techniki to nie wiem dokładnie co jest potrzebne :) Myślę, że na początek 3 dni wystarczą. Mniej więcej coś takiego:
    d1. przysiad rampa x 3, podciąganie 3 serie na 50-70% możliwości, czyli jeśli dajesz radę się podciągać np 3-4 razy to 3 serie po 2.
    d2. MC rampa x 2, pompki na takiej samej zasadzie jak podciąganie
    d3. przysiad rampa x 5, podciąganie jak w d1.

    Plan w zasadzie banalny, ale bez opanowania techniki tych ćwiczeń nie ma sensu iść dalej. I tak szybko zobaczysz zmiany.

    OdpowiedzUsuń
  65. Stefan (i inni), co sądzisz o propagowanych przez Jerzego Ziębę głodówkach? Nawet o tych jednodniowych? Ma to jakieś istotne zalety, czy raczej wady (szczególnie w przypadku osób ćwiczących) będą przeważały? Sam Pan Zięba ma zapędy ku stosowaniu głodówek jako leku na raka, rzekomo organizm zaczyna "pożerać" nowotwór, ale to równie logiczne jak teoria bilansu kalorycznego, tzn. wydaje się sensowna na pierwszy rzut oka, ale wiemy jak jest w rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
  66. O głodówkach będzie też sporo niebawem w którejś z kolejnych części. Krótko: więcej wad niż zalet. Nie oznacza to, że zawsze są złe, ale to jest raczej ostateczność i nie zgadzam się z promowaniem ich jako czegoś dobrego dla wszystkich.
    Akurat Zięba nie twierdzi, że głodówka to sposób na raka. Za bardzo uprościłeś sprawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Tak myślałem, zrobiłem sobie "głodówkę" dzień po tym, jak trochę niezdrowo pojadłem i przyznam szczerze, że ulga w żołądku zapanowała dopiero jak zjadłem typowy posiłek. Chociaż kwestia usuwania rakotwórczych komórek mnie zaintrygowała, uprościłem zaś dlatego, że i Pan Zięba to upraszcza - i to jest coś, co u tego Pana nie trawię, powoływanie się na badania, ale "szczegóły w jego książce", do tego szczypta "amerykańscy naukowcy odkryli" i "mechanizmu nie będę wyjaśniał" sugeruje, że mamy do czynienia z demagogiem.

      Usuń
    2. Mimo wszystko to demagogia w dobrej sprawie :) Choć faktycznie pewne uproszczenia w jego wydaniu są niebezpieczne. Np. przy leczeniu raka dużymi dawkami witamin pojawia się coś takiego jak "kryzys ozdrowieńczy", który sam w sobie może pacjenta zabić. Trzeba o tym wiedzieć, a u Zięby nie ma słowa. Bardziej tematu zgłębiać nie będę, bo nie czuję się ekspertem od leczenia raka.

      Usuń
  67. http://motywatordietetyczny.pl/2017/07/14-wskazowek-co-jesc-a-czego-nie-jesc-sprawdz-czy-nie-tyjesz-od-tych-produktow/

    Pod koniec ciekawa informacja o związku niewysypiania się z zachciankami na słodkie.

    OdpowiedzUsuń
  68. Stefanie, warto zainwestować w MSM i przyjmować wraz z witaminą C? Jakie pozytywne skutki może przynieść takie połączenie względem suplementowania samego kwasu l-askorbinowego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MSM to siarka organiczna, jeżeli nie masz niedoborów tego pierwiastka, lub schorzeń gdzie mogłaby pomóc, to zdecydowanie nie warto. Siarka jest niemal we wszystkim, zarówno w warzywach jak i w mięsie, ogólnie im mniej przetworzone produkty, im bardziej surowe, tym więcej siarki przyswoi organizm.

      Usuń
    2. Tu się nie zgodzę. Teoretycznie jest, ale sporo tracimy przy obróbce. Suplementacja z 3-4 gramami na dobę w połączeniu z wit. C daje bardzo ciekawe efekty. Poza wpływem na skórę, stawy itd. o czym sporo się pisze w necie - poprawia regenerację i znacznie zmniejsza DOMSy.

      Usuń
    3. Dziękuję za odpowiedź Stefanie. Tak właśnie myślałem, że warto się tym zainteresować. :)

      Usuń
    4. Wtrącę się jeszcze ja do tej dyskusji. Czy jeżeli moi rodzice spożywają pszenice i żywią się jak każdy polak czyli źle, pracują ciężko na wsi i puchną im stoy czy nadgarstki lub bolą kolana to kuracja MSM może pomóc?

      Usuń
    5. Witamina C i MSM łagodzą wiele, ale nie wyeliminują wszystkich skutków złego żywienia. Czy akurat tu pomogą trudno powiedzieć, bo nie wiadomo co dokładnie jest przyczyną. Wiadomo, że pszenica źle działa na stawy. Taka sytuacja jak przedstawiasz, to tak jakby na przemian walić się młotkiem po kolanie, potem je leczyć, by znowu w nie walić młotkiem.

      Usuń
  69. Chciałbym wrócić ponownie do tematu motywacji i ogólnie "motta" które może nam pomóc się ukierunkować w życiu. Może niektórzy z was pamiętają, że mam wydrukowane i powieszone w mojej siłowni lekko sparafrazowane słowa Stefana:
    1. "Motywacja nie ma nic wspólnego z emocjonalnymi uniesieniami. Jest jasno sprecyzowanym stanem woli."
    "Motywacja wynika z dalekosiężnego wykalkulowanego celu, a nie z chwilowych uniesień emocjonalnych. Bez systematycznej, często wieloletniej pracy nad sobą – niczego nie ma."

    2. "Nie ma drogi na skróty. Większość ludzi niczego nie osiąga, nie dlatego, że nie zna jakichś tam sekretów, ale dlatego, że tak naprawdę żyje z dnia na dzień i nic nie robi. Nie uczy się, nie weryfikuje swoich poglądów i wiedzy."

    Teraz czytając o treningu autogennym Schulza (tutaj na dziedzictwie) poprzez komentarze trafiłem na archiwum boga HGH i wsiąkłem :) link poniżej:
    http://web.archive.org/web/20110222183633/http://hgh.net.pl:80/

    Trafiłem tam na słowa, które nadają się na kolejną kartkę do powieszenia:

    "Moment, w którym uznamy, że już wiemy wszystko i nie robimy żadnych błędów jest chwilą, w której przestajemy się rozwijać."
    Myślę, ze to dobre motto dla nas wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  70. Czy słyszał ktoś o diecie Dąbrowskiej tj. odżywianiu się samymi warzywami i owocami cały miesiąc? Wiem, ze to idiotyzm. Co myślicie? Nie wiem jakich argumentów użyć by odwieść od niej moja dziewczynę.

    OdpowiedzUsuń
  71. A ja nie wiem czy to idiotyzm, mój brat był na tym przez ponad miesiąc, schudł bardzo, ale po całym protokole (i jak mówił, także w trakcie) poprawiło mu się zdrowie (robił badania, więc sugeruje się wynikami) ale także samopoczucie. Jadł głównie zielone warzywa, a owoców niewiele, głównie jabłka i kiwi

    OdpowiedzUsuń
  72. Czy w takim wypadku badania przed stosowaniem tego "oczyszczania" były zle?
    Wydaje mi się, ze pytaniem jest kwestia męczenia organizmu. Czy jest sens katować go cukrami przez miesiąc? Czy ta poprawa stanu zdrowia to nie placebo albo chwilowy stan przejściowy trwający 3 dni?

    OdpowiedzUsuń
  73. Diety oparte o warzywa i niektóre owoce, a dokładniej soki ze świeżych warzyw mogą być przydatne, jako pomoc w leczeniu niektórych chorób np. nowotworów. Tu choćby chodzi o Gersona. Przy okazji opisywania diety Gersona pomija się niewygodny fakt, że obok z soków warzyw zalecał też sok z surowej wątroby. Do tego spore dawki wit. C i kilka innych rzeczy. Są to wszystko protokoły lecznicze. Robienie tego, bo tak mi się wydaje - nie ma sensu. No i jest w tym jeszcze jeden haczy. Warzywa powinny być wysokiej jakości, a nie to co kupuje się w markecie. To samo owoce. W tym układzie cukru wcale aż tak dużo nie ma. Nie je się nic innego po to, by enzymy z tych surowych porządnych warzyw organizm mógł spożytkować do mobilizacji układu odpornościowego.

    Mathem też ma sporo racji. Jak ktoś się już zdecyduje na taką dietę, to by wyjść na osobę konsekwentną i wiedzącą co robi - sam siebie przekonuje, że czuje się lepiej. Nie bez znaczenia jest również to, że wówczas nie je słodyczy, zbóż, frytek na mieście itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że co do wyników to dużo daje właśnie wyrzucenie syfu z diety, a nie samo przejście na warzywa i owoce. Stąd poprawa stanu zdrowia. Jakby to ktoś ciągnął dłużej to już tak różowo by nie było.

      Usuń
  74. Mój brat wybrał taką dietę jako wsparcie w walce z boreliozą. Już od dłuższego czasu mocno ograniczył cukry proste, nie je na mieście, je sporo warzyw, głównie z zaufanego źródła a nie z lidla (tak tak wiem, że zaraz będzie argument że nawet ten certyfikowany eko rolnik to pewnie oszust i naciągacz :P). W diecie Dąbrowskiej mój brat pił akurat niewiele soków, były to głównie surowe warzywa w postaci surówek, czy sałatek, do tego kiszonki, ale też gulasze, lecza, bigos, gęste zupy, kremy itp itd.
    Nie wiem gdzie w tym jakieś katowanie cukrami, proponuje sobie przejrzeć wartości odżywcze i zawartość węglowodanów w kapuście, cukinii, papryce, brokułach, kalafiorze, no normalnie cukrzyca murowana :P, no ale rozumiem Mathem, że "nie znam się to się wypowiem" :P
    A jeśli chodzi o badania to robi regularnie co miesiąc od paru lat więc ma porównanie.
    Jak widać nie zawsze taka "głodówka" musi czynić spustoszenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. XD luzuj gumę w spodniach. Pisząc o cukrach miałem na myśli tylko i wyłącznie owoce. Bo doskonale wiem jak to wyglada w przypadku warzyw. A co do owoców to już wiele razy było powiedziane, ze z witamin maja niewiele, za to ilość cukrów w nich występujących wzrosła drastycznie. Nie chce Cię obrażać ani negować pozytywnych odczuć Twojego brata. Bogu dzięki, ze znalazł ścieżkę dla siebie i czerpie z tego korzyści ;)

      Usuń
  75. Czy avocado z serem białym to dobry pomysł na posiłek? (czasami tak jadam po treningu)

    OdpowiedzUsuń
  76. Czemu nie, oczywiście jeżeli ten ser jest jakiś dobrej jakości.
    Sam często, nawet bardzo robię sobie posiłki gdzie mieszam tłusty twaróg, avokado lub banan, nasiona chia, kakao, wiórki kokosowe, masło. Ogólnie wszystko co mam. Mega mi smakuje.
    Dodam też, że jestem ze wsi więc bardzo często jem ser podpuszczkowy, ozywiście własnej roboty od szczęśliwej krówki.

    OdpowiedzUsuń
  77. Chciałem też powiedzieć, że od jakiegoś czasu to każdej wody którą pije dodaje szczyptę soli himalajskiej. Wydaje mi się, że dzięki temu mogę wypić więcej ale o wiele mniej chodzę siku. Więc stwierdzam na własnej osobie, że takie nawadnianie działa i to dobrze. Tak mi się wydaje.

    OdpowiedzUsuń
  78. Tekst dla wszystkich zniechęconych, którzy usłyszeli od lekarza, że tak już będzie.
    https://wolnemedia.net/w-poszukiwaniu-eliksiru-mlodosci-1/

    OdpowiedzUsuń
  79. Co polecacie na testosteron oprócz korzenia pokrzywy i ashwagandy? Zamierzam brać każdą roślinkę przez 4-5 tygodni. Co o tym sądzicie?

    OdpowiedzUsuń
  80. Stefan polecał kozieradkę, ja polecam jeszcze mace

    Stefanie, co myślisz o takiej formie podciągania, oczywiście chodzi mi o chwyt, nie technikę prezentowaną przez tego pana:
    https://www.youtube.com/watch?v=EmFhRTkpsHg ?

    OdpowiedzUsuń
  81. Niby można, ale tak naprawdę bardzo skraca zakres ruchu. Weź rączki ze starego expandera. Takie drewniano-metalowe. Kup linkę stalową i zaciski do niej np. w castoramie. Związujesz te rączki linką i odpowiednio zabezpieczasz zaciskami. Przekładasz przez drążek i łapiesz z dwu stron. Masz wąski neutral. Podciągasz się tak, by u góry odchylić cały korpus w tył i dotknąć klatką drążka. Ot i cały patent! Taka forma najmocniej rozszerza najszersze. Jest też najbezpieczniejsza, jeśli ktoś jest po kontuzji rotatorów.

    OdpowiedzUsuń
  82. W tym filmiku spodobało mi się to że w trakcie wąskiego podciągania angażują się mocno zębate, przy podciąganiu wąskim chwytem neutralnym też będą?

    OdpowiedzUsuń
  83. Tak naprawdę w wielu ćwiczeniach się angażują. Np. w dipsach. Rzecz w tym, że trzeba osiągnąć już odpowiedni poziom intensywności, by to naprawdę poczuć. Trzeba też nisko zejść z BF, by je uwidocznić. Tak więc w wąskim jaki opisałem też pracują.

    OdpowiedzUsuń
  84. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  85. Drogi Stefanie, pod jednym z artów dot. diety pojawił się komentarz, aby ewentualne węgle w postaci ziemniaków jeść przynajmniej 2h przed treningiem.

    1. Rozumiem, że węglowodany nie powinny znajdować się w oknie 2h przed lub po treningu, zgadza się?

    2. Analogicznie jak sprawa ma się z warzywami? Jeśli z pewnych przyczyn zdecyduje się na posiłek "po treningowy" (bo np. spieszę się do pracy) to czy w tym posiłku mogą/powinny znajdować się warzywa?

    3. Czy metoda jedzenia smalcu/masła przed i po treningu ma nadal odniesienie w rzeczywistości?

    OdpowiedzUsuń
  86. 1. W zasadzie tak.
    2. Jeśli to są warzywa zielone z małą zawartością węglowodanów to można zjeść. Np. mięso i warzywa, albo jajka i warzywa.
    3. Ma. Jeśli ćwiczysz rano to tak. Tak samo, jeśli masz problemy z poziomem cukru. To jest pewna opcja pomocnicza, ale nie znaczy, że konieczna dla wszystkich. Skoro i tak jesz normalny posiłek po treningu, bo idziesz potem do pracy, to nie musisz już jeść do tego dodatkowo tłuszczu. Natomiast przed to już zależy. Jeśli masz uregulowany metabolizm, nie masz nagłych spadków cukru to nie musisz.

    OdpowiedzUsuń
  87. Stefan, co o tym sądzisz?

    "Jeśli począwszy od Glikolizy zaczynamy rozbijać jedną molekułę GLUKOZY, potem przez cykl krebsa, potem FOSFORYLACJĘ OKSYDATYWNĄ (w angielskim ETC - electron transport chain), tam jeszcze zostają jakieś atomy wodoru, ETC je znów "zaciąga" i daje nam:
    38 ATP.
    To "waży" 456KCAL, ale proces pozyskania tego ATP zużywa aż 686KCAL, więc jest efektywny tak w 66%, 34% spiernicza jako ciepło.
    WOLNE KWASY TŁUSZCZOWE - #smalce na keto
    1. Najpierw trzeba je "zmobilizować" czyli trzeba je związać z jakimś "transporterem", do tego służy łączenie koenzymu A z grupą acylową przez proces TIOKINAZY (od grupy tiolowej), wtedy mamy acylokoenzymem A. Produkt: #smalco_acyl_CoA
    2. Potem trzeba taki "zmobiliozowany" kwas tłuszczowy wywalić z przytulnego "łóżeczka" (cytoplazmy), żeby się SPALIŁO! Czyli do reaktora! Reaktory w ludzkich komórkach to mitochondira, a sam ruszt pieca nazywamy "macierzą". Więc wywalamy "mobilnego" tłuszcza do pieca na ruszt! Za łopatę służy tam Karnityna.
    3. Teraz spalamy - beta oksydacja.
    Więc do pieca wjechał nasz kwas tłuszczowy ze swoim "mobilizatorem". Wyobraź sobie teraz przekrój ślimaka, taką spiralkę, jak coś wrzucisz, to będzie musiało zrobić 7 kółek, od początku do końca spiralki. Na każdym okrążeniu "urwiemy" kawełeczek naszego #Smalco_acyl_coa - 2 atomy węgla, oczywiście
    - zależy jaki kwas, tyle okrążeń będzie, 7 kółeczek, czyli 16 atomów węgla to będzie kwas pamitynowy - mięsko, serki, masełko, nutella, jakbyśmy wzięli sobie dłuższy kwas tłuszczowy, np. takie stearynowy z mięska czerwonego, to byłoby już 8 kółeczek i 18 atomów węgle - co przekłada się na więcej energii!
    Co "zostało" z naszych okrążeń wpada ponownie do cyklu krebsa, gdzie znowu jest "mielone" na energię i tak kończymy z naszym kwasem tłuszczowym, który dał nam:
    131ATP, ale "mobilizacja" kosztowała nas 2ATP, więc mam 129ATP. Tłuszcz który miałby 20 atomów węgla dałbym nam 163ATP!
    OK. Ile spalililiśmy?
    1 mol to taki duży zbiór cząstek lub molekuł, dla przykładu:
    ATP to 12kcal/mol, potrzeba okolo 167 moli ATP aby dostarczyć 2000kcal
    1 mol glukozy daje 456kcal, potrzeba było 686kcal żeby ją spalić.
    1 mol kwasu tłuszczowego daje 1548kcal, potrzeba 2550 kcal, żeby ją spalić, więc jest to proces efektywny w: 60%.
    40% jest wydalane jako ciepło.
    W glukozie 34% jest wydalane jako ciepło.
    Teraz już wiesz, dlaczego zaadaptowane osoby na dietach tłuszczowych "mogą" jeść więcej i dlaczego na ketozie / low carb łatwiej schudnąć. Te 6% w przypadku takiej kaloryki - ROBI RÓŻNICĘ"

    "i to też jest odpowiedzią "dlaczego ciężko budować masę na ketozie" albo dlaczego ja uważam to za "kurewsko nieefektywne". Już pomijając kwestię, że glikogen na ketozie regeneruje się o wiele dłużej, niż na węglach."

    "Generalnie system nie polega tylko na przeliczaniu kcal-do atp, bo z tego na adaptacji wychodziłoby, że masz 130-140atp z molekuły kwasu tłuszczowego do 30-35 z glukozy, ale do tego dochodzi waga molowa i ile realnie spalasz kcal z glukozy, a ile z tłuszczu na adaptacji.

    Jeśli już ktoś jest zwolennikiem high-fat, to celowałbym z węglami w okres około-treningowy, gdzie jest wzmożona sensytyzacja na insulinę, oraz / lub na wieczory. Sam stosowałem ketozę z powodzeniem, ale z konkretnego powodu - zasypiałem po śniadaniu białkowo-węglowodanowym, więc musiałem zlikwidować insulinooporność.

    Generalnie nie znam nikogo, kto na stricte ketozie robi masę mięśniową z kulturystów."

    OdpowiedzUsuń
  88. Kamil, a gdzie w tym wszystkim sekrecją hormonów anabolicznych? Przecież wszyscy dokładnie wiemy, że rośnie sie od hormonów i wcale nie trzeba dużo jeść. Uważasz, że 6% różnicy na produkcji energii robi taką mega różnicę? Jesli robisz typową masę z 3literowych forum to pewnie tak. Jak chcesz sie otłuścić to lepiej na glukozie. Na tłuszczowce masz wyższy testosteron, na bialku na noc HW. To chyba lepsze niż 6% więcej energii ze spalania glukozy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naturalny poziom hormonów ma niewiele wspólnego z przyrostem masy mięśniowej. Jak nie wbijesz przynajmniej 500 enanthatu co 5 dni,i z 10 I.U hormonu wzrostu to podbicie potreningowe tych hormonów ci gówno da.Tym bardziej że max przez pół godziny osiągniesz może maksymalną fizjologiczną granicę, a to dużo za krótko i dużo za mało aby organizm to poczuł i jakoś spożytkował.Generalnie nie mam nic przeciwko diecie paleo/low carb(nazywajcie to jak chcecie), ale nie myślcie że te podniesienie się teścia i HGH na tej diecie ma jakikolwiek działanie anaboliczne.

      Usuń
    2. Skoro podniesienie adrenaliny na kilka sekund potrafi podgrzać temperaturę ciała o kilka stopni, zwiększyć wydolność o kilkaset procent, siłę i szybkość do granic możliwości, to aż strach się zastanawiać ile dobrego dla mięśni robi taki podniesiony testosteron i hormon wzrostu przez całe pół godziny :)

      Usuń
  89. "Generalnie nie znam nikogo, kto na stricte ketozie robi masę mięśniową z kulturystów." - no to facet rzeczywiście się zna, że hej :) Jest takich cała masa. To jest podejście typu - jak ja czegoś nie widziałem to tego nie ma :)
    Tłumaczyłem też milion razy, że kalorie nie są wyznacznikiem niczego w żywym organizmie. Wytwarzane ciepło też czasem jest potrzebne. Np. zimą. Wydajność metaboliczna różnych ludzi jest różna. Sporo tu np. zależy od tarczycy, jak i gęstości krwi. Nawet spożyty alkohol jest przetwarzany na ciepło, dlatego więcej się go spożywa w krajach, gdzie jest bardzo zimno. To, jak organizm radzi sobie z tłuszczem czy glukozą, zależy w dużej mierze od wydajności poszczególnych szlaków metabolicznych. Tak naprawdę nie powinienem już odpowiadać w ogóle na to pytanie, bo od tego są ostatnie artykuły, a tu ciągle tylko węglowodany, kalorie i krasnoludki.

    OdpowiedzUsuń
  90. " Sam stosowałem ketozę z powodzeniem, ale z konkretnego powodu - zasypiałem po śniadaniu białkowo-węglowodanowym, więc musiałem zlikwidować insulinooporność." - czyli co? Takie high carb dobre, ale gość doprowadził się do insulinooporności? Wreszcie gość nie ma najmniejszego pojęcia o tym czym jest ketoza.

    OdpowiedzUsuń
  91. Druga część:
    http://tnr.neon24.pl/post/139302,w-poszukiwaniu-eliksiru-mlodosci-cz-2
    To jest dużo ciekawsze niż bełkot ekspertów z pewnych for.

    OdpowiedzUsuń
  92. Bardziej skupiłem się na kwestii sensytyzacji na insulinę. Bo jeśli po treningu to mięśnie stają się bardziej wrażliwe na działanie insuliny, a przynajmniej tak to zrozumiałem, to czy insulina nie jest bardziej anaboliczna niż inne hormony?

    OdpowiedzUsuń
  93. Dzień dobry!
    Kolega poradził mi, żebym skontaktował się i napisał o problemie właśnie Tobie, Stefanie. Chodzi o ból w kręgosłupie, w odcinku lędźwiowym. Problem ten dotyczy wielu osób i zapewne jest bezpośrednio powiązany z aktywnością fizyczną. Mój kolega bardzo Cię pochwalił, bo po Twoich radach doprowadził się do stanu użyteczności, a nawet nabrał więcej krzepy i energii.
    Wszelka okazana pomoc przez radę i dobre słowo pilnie potrzebna. Za pochylenie się nad problemem z góry bardzo dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  94. Tylko, że to za mało informacji, by cokolwiek stwierdzić. Miałeś robione jakieś badania, konsultacje z lekarzem, fizjoterapeutą? Może rtg kręgosłupa? W jakich sytuacjach pojawia się ból?

    OdpowiedzUsuń
  95. Zazwyczaj jest to ciągły ból,który zaczyna się od momentu niezbyt ciężkiego nawet wysiłku, a najbardziej odczuwalny zdaje się podczas siedzenia. Miałem konsultacje. Stanęło na tym, że przepuklina międzykręgowa i czeka mnie rehabilitacja, na którą nie było mnie stać, zapisać mogłem się w NFZ na następny rok, a to był czerwiec. I tak po kilku końskich dawkach sterydu i ketonalu ból ustąpił, a ja z wraz z czasem podejmowałem się zadań co raz bardziej siłowych(zaczynając od takich, do których nie potrzeba siły). Teraz wykonuję pracę, w której muszę się wysilać i prężyć, a ból po roku powrócił.

    OdpowiedzUsuń
  96. Na początek proponuję zrobić kilka rzeczy:
    - przeprosty leżąc wg metody MacKenzie - tu bardzo ostrożnie, zacząć od przeprostów w oparciu na łokciach i obserwować czy ból się po takim ćwiczeniu zmniejsza czy się nasila, ale dać temu szansę przynajmniej przez tydzień dziennie po kilka minut. Jeśli będzie gorzej po tygodniu to przestać, jak będzie lepiej to próbować pogłębić poprzez podparcie na prostych rękach
    - ćwiczenie statycznego napinania rdzenia, można to robić wszędzie w wolnej chwili, jedyny warunek to postawa stojąca, mocno ściskasz pośladki tak jakbyś musiał zahamować potrzebę naturalną i napinasz - nie wciągasz ale napinasz - mięśnie brzucha. Tu bez ograniczeń, im częściej tym lepiej.
    - leżenie w wannie w ciepłej wodzie tak, by kręgosłup był wyprostowany, nogi można oprzeć na górze wanny - też bez ograniczeń
    - suplementacja magnezem, by wyrównać poziom do wapnia - najlepiej zrobić sobie oliwka magnezową z chlorku magnezu lub sypać do kąpieli - można połączyć z tym leżeniem w ciepłej wodzie
    - suplementacja witaminą C, a dokładniej kwas L-askorbinowy najlepiej ze stanlabu, apteczna witamina C jest droga i nie działa, do tego MSM na początek po 1 gramie każdego, potem stopniowo zwiększać dawkę, sprawdza się dobrze brane razem.

    OdpowiedzUsuń
  97. Po zaledwie jednym dniu ćwiczenia przeprostu już czuję poprawę, zobaczymy jak dalej, jednak w tym miejscu chciałbym Ci bardzo podziękować!

    OdpowiedzUsuń