wtorek, 25 kwietnia 2017

Dieta - próba odpowiedzi na niektóre niejasności i wątpliwości cz. 2


Proporcje kwasów tłuszczowych i mania omega 3

Wychodząc więc od założenia, że tłuszcz jest zły i fałszując mnóstwo badań mających to potwierdzić, często też topiąc w takich badaniach mnóstwo pieniędzy, stanięto przed problemem. Skoro tak długo tłumaczono ludziom, że tłuszcz jest zły, skoro polecano go unikać, to jak teraz się z tego wycofać? Jak zrobić tak, by sponsorzy byli zadowoleni? Ano trzeba znaleźć jedną grupę kwasów tłuszczowych i uznać je za te dobre. Dzięki temu trochę poprawi się zdrowie, ale nie na tyle, by nie trzeba było korzystać w dużej mierze z leków. Padło na omega 3.

Czy faktycznie tłuszcze omega 3 są nam tak niezbędne? Oczywiście, ale nie aż w takich ilościach i w takiej formie, jak to się obecnie oficjalnie podaje. Trzeba tu dodać jeszcze jedną ważną rzecz. Wszyscy zwalczający kwasy tłuszczowe nasycone identyfikują je z mięsem i kompletnie ignorują fakt, że praktycznie w każdym mięsie około połowa tłuszczu to tak naprawdę kwasy jednonienasycone!
Każdy z nas potrzebuje wszystkich trzech rodzajów kwasów tłuszczowych. Równie dobrze można stwierdzić, że kwasy nasycone są niezbędne dla człowieka. Czemu zatem tylko omega 3 i jeden rodzaj omega 6? Ważne są proporcje, ale znowu mamy problem. Ktoś sobie gdzieś siadł - zdaje się, że dr Beradi i wymyślił proporcję 1-1-1. Czyli wszystkich rodzajów kwasów tłuszczowych - nasyconych, jednonienasyconych, wielonienasyconych - powinno być w diecie tyle samo. Ładnie to wygląda, ale jest kompletnie chybione. Takich proporcji nie da się uzyskać bez suplementacji... i już wiecie kto płacił za badania i wnioski! Niestety wielu dietetyków i nawet naturoterapeutów pochwyciło temat omega 3 i w dobrej wierze propaguje go w społeczeństwie.


Badania fundacji Price'a jak i wielu innych, często pomijanych obserwacji - pokazały, że u plemion zbieracko łowieckich, w których diecie dominuje tłuszcz, ilość spożywanych kwasów tłuszczowych omega 3 to ok. 7-10% całej puli tłuszczu. Dzięki takim proporcjom ludzie ci zachowują dobre zdrowie, a choroby serca praktycznie u nich nie występują. Wszystko się zmienia, gdy zaczną odżywiać się w sposób "cywilizowany". To jednak teraz zostawmy na boku.
Ważną kwestią w tym kontekście będzie źródło kwasów omega 3 (jak również kwasów omega 6 w postaci kwasu linolowego LA). Obecnie propaguje się na siłę wysokie spożycie kwasów tłuszczowych pochodzących z ryb, uznając, że te dla nas niezbędne frakcje to EPA i DHA. Niestety nie jest to do końca prawda. Wspomniałem już, że nie potrzebujemy dużej ilości kwasów tłuszczowych wielonienasyconych. Drugi problem polega na tym, że obecnie wszelkie produkty pochodzące z ryb są tak skażone, że ustępuje im pod tym względem każdy inny pokarm. Nie wierzcie w słynnego dzikiego łososia. Może jest on czasem jeszcze dziki, ale nie przeszkadza mu to w byciu przesiąkniętym metalami ciężkimi i innymi toksynami. Na tym problem się nie kończy. EPA i DHA łatwo przedawkować. Tak! W czasach, gdy Poliquin zaczął propagować spożycie omega 3 w dawkach kilkudziesięciu gram na dobę, zmienił się z czołowego trenera w taniego sprzedawcę dziadostwa! Nic tylko więcej kasy za wszelką cenę. Od tego czasu przestałem wierzyć w wielkie autorytety w branży sportowej czy zdrowotnej. Problem omega 3 i omega 6 opisuje w swojej książce Jerzy Zięba. Wskazując jednoznacznie na szkodliwość suplementacji EPA i DHA. Cóż z tego, jak nagle w swoim sklepie zaczyna sprzedawać EPA! Niby specjalnie czyszczone, ale co mi z tego... Dodam na marginesie, że w tym sklepie można znaleźć kila przydatnych rzeczy w postaci suplementów witaminowych, ale jak widać nikomu już nie można wierzyć na słowo. By też od razu uciąć wszelkie dywagacje. Popieram to co robi pan Zięba i wiele z jego poglądów, ale nie wszystkie. Chciałbym też, aby wykazał więcej konsekwencji.



Zakończmy jednak problem tłuszczów wielonienasyconych. Czy trzeba się nimi suplementować? Nie sądzę. Duże dawki EPA i DHA podwyższają ciśnienie. Nie wiem czy śmiać się czy płakać, gdy wszędzie wszyscy powtarzają, że tłuszcze tego typu ciśnienie obniżają. Tak - zwłaszcza, że rozrzedzają krew. W skrajnych wypadkach mogą doprowadzić do krwotoków czy nawet wylewu krwi do mózgu. Co więc mamy zrobić? Jeśli jesz odpowiednią ilość nasion chia czy też siemienia lnianego oraz pestek z dyni albo orzechów, masz pod tym względem wszystko co trzeba. Na pewno jest to lepsze niż picie jakiegokolwiek oleju. Takie nasiona to najbezpieczniejsze źródło wielonienasyconych kwasów tłuszczowych. W pewnych wypadkach terapeutycznych może okazać się pomocne suplementowanie kwasami ALA w tabletkach. Jednak większości osób nie jest to potrzebne.
Wiem jaki zarzut za chwilę padanie. Słaba konwersja ALA do EPA i DHA. To prawda, ale właśnie tak ma być. Organizm przetworzy sobie tyle ile trzeba i nic więcej. Nie ma więc ryzyka związanego ze zbyt dużą ilością tych kwasów tłuszczowych. Prócz tego resztę ALA organizm wykorzysta w inny sposób o czym już nie wspominają propagatorzy olejów z ryb.

7 komentarzy:

  1. Stefanie bardzo ciekawe rzeczy piszesz, czy mógłbyś polecić źródła z których czerpiesz wiedzę?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ze źródłami jest ten problem, że jest ich mnóstwo. Nigdy nie kieruję się poglądami jednego autora. Często też czytając jakąś książkę muszę sporo informacji na wstępie odrzucić, bo doświadczenie - w końcu siedzę w temacie 28 lat - ich nie potwierdza. Przerobiłem naprawdę wiele opcji i błądziłem nie raz. To także dotyczy obserwacji innych ludzi przez te lata, konsultacji itp.
    Jeśli z jakiejś publikacji wyciągnę kilka informacji to jest dobrze, ale jeśli ją polecę to zwykle ludzie myślą, że zgadzam się z całością poglądów autora, a tak jest rzadko.
    Jeśli pytasz wprost o źródła związane z omega 3 to w tekście jest wzmianka o książce Zięby, tam też znajdziesz odniesienie do różnych badań.
    Możesz też sięgnąć do materiałów fundacji Price'a.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli chodzi o proporcję tłuszczów. Załóżmy, że mamy w diecie 100g tłuszczów nasyconych. To jeśli omega 3 ma stanowić 7-10%, to biorąc pod uwagę takie nasiona lnu zawierające ~20g omega 3 i 5g omega6 /100g. Wystarczy, że zjemy do tych 100g nasyconych 50g (10g o3) nasion lnu dziennie i z proporcjami będzie w porządku? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgubiłeś w tych wyliczeniach jednonienasycone. Z czego liczysz ten tłuszcz, bo jeśli z mięsa to tam masz mniej więcej pół na pół nasycone i jednonienacycone. Wtedy tyle omega 3 będzie ok. No chyba, że głównym źródłem tłuszczu jest olej kokosowy. Wtedy faktycznie masz głównie nasycone.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, chodziło mi o tłuszcz z mięsa. Czyli 100g tłuszczów z mięsa (50/50 nasycone i jednonienasycone) plus do tego 50g nasion lnu (10g o3) i jest ok? :)

    Jeszcze pytanie odnośnie samych nasion lnu. Lepiej je w całości połykać, czy też rozgryzać najpierw?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej zmielić, w całości będą słabo przyswajalne.

      Usuń
  6. Tak będzie ok. To czy pogryziesz czy zmielisz to już jak wolisz. Raczej w całości nie połykaj.

    OdpowiedzUsuń