Manipulacje
białkiem (i innymi makroskładnikami)
W
zasadzie możliwa jest manipulacja każdym z makroskładników.
Często zapewne spotykaliście się z tzw. Carb Cycling
rozpropagowanym przez Christiana Thibaudeau. Wielu chwali sobie tę
metodą twierdząc, że pozwala szybko budować masę mięśniową, a
jednocześnie nie obrastać tłuszczem. Widzę tu dwa problemy, które
raczej nastawiają mnie negatywnie do CC. Pierwsze to pokutujące od
ponad półwiecza przekonanie, że do budowy mięśni potrzebne są
duże ilości węglowodanów. Skąd to przekonanie? Ano z zakulisowej
kulturystyki. Buduje się szybko mięśnie łącząc hormon wzrostu,
hormony tarczycy, insulinę i testosteron. Przy takiej kombinacji
zewnętrznej podaży hormonów - trzeba jeść bardzo dużo
węglowodanów, by po prostu nie kopnąć w kalendarz (co i tak może
się zdarzyć). Wtedy rzeczywiście trudno się otłuścić, bo HGH
powoduje hiperglikemię, co zostaje zrównoważone poprzez podawanie
insuliny. Do tego dieta zakładająca duże dawki węglowodanów
jednocześnie ogranicza mocno tłuszcze. Wszak testosteron też
pochodzi ze strzykawki, więc nie jest potrzebne więcej tłuszczu do
jego syntezy. Przy wysokim spożyciu białka, jakiś inny
makroelement musi je równoważyć. No i z czegoś trzeba brać
energię do ciężkich treningów. Jednak dla naturala takie
podejście nic nie da. Jedyne co może zyskać to dodatkowe
centymetry w pasie... i nie będą to mięśnie brzucha.