Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne tematy nie związane ze sportem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne tematy nie związane ze sportem. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 grudnia 2020

Nie do końca o odchudzaniu cz. 13

 L-glutamina na jelita?

To kolejna substancja, które jest reklamowana wszędzie bez opamiętania. Przyznam, że sam mam co do niej mieszane uczucia. Wcale nie uważam jednoznacznie, by była zła i niekiedy jej suplementacja może być uzasadniona, ale bynajmniej nie jest cudownym lekiem na wszystko - szczególnie na jelita, czy cudownych środkiem do zdobycia masy. Tak w jednym jak i w drugim niekiedy może pomóc. Jeśli potrzebujemy więcej białka do manipulacji, o których pisałem wcześniej, to glutamina może być jednym z lepszych rozwiązań. Jak jednak się sprawia w walce o zdrowe jelita? Jeśli problem jest nieznaczny, to może pomóc. Natomiast jeśli masz częste biegunki lub zaparcia, to lepiej na tym etapie nie sięgać po glutaminę, bo tylko nasili dolegliwości.

sobota, 4 stycznia 2020

Medytacja i trening mentalny cz. 16


Akceptacja swojej złej strony
To kolejna bardzo ważna rzecz, którą trzeba zrozumieć i przepracować, a o której nie wspominają poradniki "taniej medytacji". Każdy z nas ma w sobie pokłady zła i okrucieństwa. O wiele większe niż chcielibyśmy kiedykolwiek przyznać. Jasne, że lepiej myśleć o sobie jak o nieskazitelnym bohaterze albo niewinnej ofierze. "Wszyscy inni to k... i złodzieje", ale nie ja. Znam przypadki mnóstwa osób znęcających się z radosnym uśmiechem nad słabszymi - fizycznie i psychicznie - i jednocześnie zachowujących jak najlepsze zdanie o swojej niewinności i wspaniałych przymiotach charakteru. Tymczasem w głębi jaźni każdego z nas drzemie prawdziwy SS-man znęcający się na ludźmi w obozie koncentracyjnym. Jeśli oburzasz się czytając te słowa i uważasz, że Ciebie nie dotyczą... czas się obudzić i przestać żyć w iluzji. Nim pójdę dalej jeszcze słowo o równouprawnieniu - nie jest tak, że mężczyźni są bardziej okrutni. Jesteśmy w tym równi. Kobiety również potrafią być okrutne i bezlitosne, choć zwykle z powodu mniejszej siły fizycznej, inaczej to wyrażają. To nie testosteron wyzwala najgorsze rzeczy, ale siły drzemiące w głębi każdego z nas.

sobota, 28 grudnia 2019

Medytacja i trening mentalny cz. 15


Zasypianie w czasie medytacji
Zasypianie w pewnych okolicznościach może być formą ucieczki od pogłębionego wglądu w siebie i w rzeczywistość. Człowiek wydaje się wypoczęty i rześki, a tu nagle zaraz po rozpoczęciu medytacji głowa opada i zapada się w nerwowy przerywany sen. Często, by temu zaradzić, zaleca się pozycję stojącą lub przynajmniej siedzenie bez oparcia z wyprostowanymi plecami. Nie zawsze to pomaga. Bywa tak, że trzeba przeczekać ten okres i mimo zasypiania nie przerywać praktyki regularnej medytacji. Rzecz jasna niekiedy przyczyna może być bardziej banalna i jest nią przemęczenie, brak odpowiedniej ilości snu itp. Wówczas warto przeznaczyć więcej czasu na wypoczynek i na sen.

niedziela, 22 grudnia 2019

Medytacja i trening mentalny cz. 14


Opis kolejnych etapów medytacji
6. Przeżycia archetypiczne
To głównie są zwykle wcześniejsze wcielenia w zwierzęta lub rośliny. Takie przeżycia nie muszą świadczyć o reinkarnacji. Mogą być po prostu formą wglądu w przeszłość. Subiektywną i w jakimś stopniu nieprawdziwą lub obiektywną - trudno to na dziś uczciwie stwierdzić. Na tym etapie można też doświadczać spotkania różnych bóstw, demonów czy innych bytów. Ich przebieg i forma, jak i to co się "objawia" jest zwykle powiązane z kulturą i religią w jakiej się wzrastało oraz z własnym światopoglądem. Jednak bywa i tak, że te doświadczenia przeczą zupełnie dotychczasowym poglądom.

niedziela, 8 grudnia 2019

Medytacja i trening mentalny cz. 11


Normalny stan - praktyka
Medytacja to nie zawsze wodotryski, najczęściej rutyna i poczucie tego, że się nie udaje. Jeśli ktoś chce praktykować medytację jako kolejny środek uspokajający i zapewniający błogostan, niech od razu przestanie. Niech przestanie czytać dalej i niech przestanie myśleć o medytacji. To jest proces. Ciężka i wyczerpująca praca. Dająca spokój, ale czasem też wpędzająca w paniczny lęk. Obecnie namnożyło się różnorakich guru i nauczycieli obiecujących tylko spokój i niesłychane odprężenie. To zwykli oszuści i naciągacze! Mnóstwo kursów, książek i wykładów, obiecuje relaks i uspokojenie już po kilku dniach czy tygodniach medytacji. Tak nie jest! Najgorsze co można zrobić to dać się zwieść takiej butelkowanej i zmacdonaldyzowanej duchowości.

wtorek, 3 września 2019

Kryzys męskości? cz. 3


Pradawni mężczyźni
Wyższy poziom testosteronu naszych przodków przekładał się też na większą siłę przy często o wiele niższej masie ciała. Czym jest godzina na siłowni w porównaniu z kilkunastoma godzinami ciężkiej pracy na roli? Nie mówię o współczesnych rolnikach wspomaganych całym parkiem maszynowym i zajmujących się głównie "szukaniem żony". Mówię o ciężkiej pracy na roli, w fabrykach, czy na budowach. O ciężkiej pracy drwali... Wielu z tych ludzi nie dojadało, a mimo to prezentowało o wiele lepszą formę niż współcześni mężczyźni i kobiety. Wprawdzie ludzie tacy rzadko kiedy dźwigali ciężary większe niż 80% CM, ale gdy już to robili to zadziwiali siłą.

niedziela, 25 sierpnia 2019

Kryzys męskości? cz. 1


Natura, kryzys i współczesna młodzież
Jak daleko sięga w tył pamięć ludzkości, zawsze ktoś ogłaszał, że oto nadszedł kryzys i totalny upadek. Zwykle upadek dotyczył obyczajów, moralności i religii, ale nie tylko. Już w starożytnych cywilizacjach narzekano na "współczesną młodzież". Nie inaczej jest obecnie. Oto mamy kryzys męskości, upadek moralności. schyłek cywilizacji chrześcijańskiej itd. Sam łapię się czasem na tym, że stwierdzam, iż kiedyś coś było lepsze. Niekiedy mam w tym rację, a niekiedy zapewne nie. Przy czym ważny jest jeden aspekt sprawy - większość ludzi uważa, że idealne i "naturalne" było to co pamięta ze swojego dzieciństwa. Pamięć w tym wypadku została poddana specyficznej obróbce i przekształceniom. Dzięki temu nie pamięta się, że wcale nie było tak idealnie. Stąd też biorą się dyrdymały o beztroskim dzieciństwie, jakby dzieci nie miały swoich problemów i zmartwień, ale to już odrębny temat.

sobota, 11 maja 2019

Przerwa na remont





Z racji, że od dnia 13-tego maja rozpoczyna się u mnie w mieszkaniu remont, nie będę miał czasu zajmować się blogiem. Nie będę też miał dostępu do internetu. Moja nieobecność nie powinna potrwać dłużej niż jakieś dwa tygodnie. Oczywiście zachęcam, by w tym czasie korzystać z zasobów bloga i pisać komentarze. Na ewentualne pytania odpowiem po powrocie. Przypominam też o moich opowiadaniach i wierszach na Diablim Zakątku oraz zamieszonych tam interpretacjach dźwiękowych w wykonaniu Redy.


środa, 17 kwietnia 2019

Czystek - "bez skutków ubocznych"!


"I trucizny, które zabijają od zdrowych ziół początek mają."
Przysłowie ludowe.


Rzetelna dezinformacja
To nie będzie kolejny artykuł wychwalający to modne ostatnio ziele. Wręcz przeciwnie. Mam zamiar poddać ostrej krytyce powielane w internecie i w wielu książkach brednie na jego temat. Czasem przeszukując zasoby netu pragniemy poznać różne opinie o czymś i wyrobić sobie swoje zdanie. Liczymy na rzetelną informację. Niestety "google", które kiedyś bez jakichkolwiek wytycznych kierowało do wszelakich treści i materiałów, teraz w imię bzdur typu "personalizacja wyników wyszukiwania" stało się strażnikiem poprawności politycznej i jedynej słusznej wizji świata. Innymi słowy nie dostaniesz już różnorodnych wyników wyszukiwania, a tylko takie "jakie powinieneś". Nie znaczy to, że nie daje nam ciągle za darmo wielu przydatnych narzędzi jak choćby platforma tego bloga, ale sam mechanizm wyszukiwania zdecydowanie się popsuł.

niedziela, 18 listopada 2018

Internetowi "badacze" i "naukowcy", czyli o manowcach zdobywania wiedzy cz. 9


Pozowanie na naukowca
Dobrze jest zamieszczać pod artykułem linki czy też pozycje bibliograficzne, z których się korzystało. Jednak doszło w tym względzie do daleko idącej przesady. Zresztą - bądźmy szczerzy, w wielu wypadkach jest to nic innego jak kolejny zabieg marketingowy. W pracach naukowych jest rzeczą konieczną podawanie źródeł, z których się korzystało lub prace do których się odwołuje. To nie oznacza, że tak musi wyglądać każda publikacja, która naukową nie jest. Sam zwykle nie zamieszczam podobnych danych z prostej przyczyny - moje artykuły nie są publikacjami naukowymi! Dzielę się swoim doświadczeniem, wiedzą i przemyśleniami. Często robię to z pamięci lub z notatek. Dzięki temu mogę opublikować kilka artykułów na miesiąc. Gdybym miał nadawać im formę naukową, byłoby ich zaledwie kilka na rok. No i byłyby w dużej mierze nieczytelne dla wielu osób. Nie każdy ma czas zgłębiać naukowe zawiłości danego tematu. Podaję tu pewne syntezy poparte moim doświadczeniem. Trochę się tego nazbierało przez 30 lat. Dobrze jeśli ktoś chce zgłębiać dalej jakieś zagadnienie. Wówczas może to co piszę potraktować jako inspirację i wskazówkę, gdzie szukać.

niedziela, 11 listopada 2018

Internetowi "badacze" i "naukowcy", czyli o manowcach zdobywania wiedzy cz. 8


Wpływ reklamy
Chyba większość z nas nawet nie zdaje sobie sprawy z wypaczeń myślenia, do jakiego dochodzi pod wpływem nachalnej i wszechobecnej reklamy. Nim to wyjaśnię, muszę najpierw opisać pewną ważną zależność. Chodzi o to, że to język jest tworzywem myśli, a nie myśl tworzywem języka. Małe dziecko nie zacznie myśleć dopóki nie opanuje jakiegoś minimalnego zasobu słów i pojęć. Często pokutuje przeświadczenie, że najpierw pojawia się myśl, a potem dopiero ubiera się ją w słowa. Tak nie jest. Myślimy w konkretnym języku. Nawet jeśli przyjąć, że np. matematyk zajmując się w swojej pracy myśli pojęciami matematycznymi a nie słowami, to przecież najpierw musiał się tych pojęć nauczyć i zrozumieć co oznaczają. To język - jaki by nie był - kształtuje nasze myślenie. Przed opanowaniem słownictwa są tylko uczucia i impulsy.

niedziela, 4 listopada 2018

Internetowi "badacze" i "naukowcy", czyli o manowcach zdobywania wiedzy cz. 7


Powierzchowna wiedza
Niewątpliwie jesteśmy obecnie zasypywani gradem informacji. Są to informacje o różnym charakterze, ale jednocześnie im jest ich więcej, tym też zwykle spada ich wartość. Kiedyś, by zapoznać się z jakimś tematem trzeba było przeczytać przynajmniej kilka książek. Dziś wystarczy kilka minut wyszukiwania w google lub w wikipedii. Dostaje się szybko dawkę wiedzy, lecz siłą rzeczy jest to dawka powierzchowna. Ta łatwość też sprzyja utrwalaniu się lenistwa umysłowego. Po co zgłębiać wiedzę, skoro mogę się dowiedzieć "wszystkiego" w kilka minut? Tak oto powstaje internetowy ekspert. Człowiek, który zna się na wszystkim. Zwykle bardzo powierzchownie, czyli tak naprawdę nie zna się wcale. Stare powiedzenie mówi, że człowiek, który przeczytał tylko jedną książkę jest bardziej niebezpieczny od tego, który nie czytał nic. Jego dzisiejsza wersja powinna mówić - najbardziej niebezpieczny jest ten kto czyta abstrakty, wyniki googla i wikipedię, a nie przeczytał żadnej książki.

piątek, 26 października 2018

Internetowi "badacze" i "naukowcy", czyli o manowcach zdobywania wiedzy cz. 6


Problem autorytetów, lęku przed ostracyzmem i lenistwa umysłowego
Często obecnie pomstuje się na bark autorytetów. Wg tego powszechnie przyjętego moralizatorskiego poglądu, ludzie - szczególnie młodzi - nie mają żadnych autorytetów i to sprawia, że schodzą na złą drogę lub przynajmniej przejawiają obojętność wobec problemów moralnych i społecznych. W moim odczuciu sprawa jest o wiele bardzie złożona. Zbyt wiele już wykreowano autorytetów, które okazały się niewiele warte. Nie wspominając już o tym, że podobne głosy o upadku autorytetów rozlegały się od zawsze i nie są niczym nowym. Często słyszałem, że nie szanuję żadnych autorytetów, co również nie jest prawdą. Miałem w życiu kilka autorytetów i niestety w większości ludzie ci okazali się mniej warci posłuchu, niż się na początku wydawało. Dość często pozowali na lepszych lub więcej wiedzących niż byli naprawdę. Im bardziej ktoś próbuje pozować na nieomylnego i im bardziej dba o swój autorytet - tym większą ostrożność zalecam w słuchaniu kogoś takiego. Warto niekiedy docenić, gdy człowiek umie się przyznać do niewiedzy w jakiejś dziedzinie.

piątek, 19 października 2018

Internetowi "badacze" i "naukowcy", czyli o manowcach zdobywania wiedzy cz. 5


Publikowanie prac naukowych
Proces publikacji prac naukowych również znacznie odbiega od powszechnych wyobrażeń. Naukowcy nie dostają pieniędzy za publikacje, tak jak autorzy książek. Czasami nawet muszą sami płacić za możliwość publikacji. Robią to albo z własnych pieniędzy, albo - i tak się dzieje najczęściej - z różnych grantów lub pieniędzy swojej uczelni. Płacąc za publikację łatwiej można zamieścić swoją pracę, ale też zwykle oznacza to publikację w czasopiśmie o gorszej renomie. Tam, gdzie płacić nie trzeba - czeka się długo. Od kilku miesięcy nawet do kilku lat. Praca zostaje wysłana do recenzentów, potem wraca do autora z zaleceniem poprawy ewentualnych błędów i dopiero dopuszcza się ją do publikacji.

sobota, 13 października 2018

Internetowi "badacze" i "naukowcy", czyli o manowcach zdobywania wiedzy cz. 4


Dobór danych i interpretacja badań
Teraz dochodzimy do interpretacji wyników, które też nie są wolne od różnych manipulacji. Szczególnie podatna jest na to statystyka. Można również pominąć niewygodne dane uznając je za nieistotne. Już sam dobór badanych osób, czy np. populacji może być bardzo tendencyjny. W badaniu diet nierzadko podaje się wyniki ankiet lub stosuje uogólnienia typu "warzywa i owoce", "tłuszcz" - tylko jaki? Jest ogromna różnica pomiędzy spożywaniem niskowęglowodanowych warzyw, a jedzeniu współczesnych przeładowanych cukrem owoców. Co nikomu jakoś nie przeszkadza twierdzić, że "owoce i warzywa są bardzo zdrowe". W badaniu szkodliwości tłuszczu często wykorzystuje się oleje roślinne i margaryny. Zresztą po bliższej analizie okazuje się, i tak wg zaleceń badaczy w takiej diecie więcej jest węglowodanów niż tłuszczu.

niedziela, 30 września 2018

Internetowi "badacze" i "naukowcy", czyli o manowcach zdobywania wiedzy cz. 2


Problem YouTube
You Tube ma niewątpliwie jedną poważną zaletę w zdobywania wiedzy o sporcie. Można na filmach zobaczyć ćwiczenia. Można porównać ich wykonanie lub samemu zamieść swoje filmy w celu oceny. Często napotykam na problem przekazania słowami opisu pewnych, szczególnie mniej znanych, form ćwiczeń. Pułapka polega na tym, że niestety sporo tu filmów ze złym i niepoprawnym wykonaniem, co może wprowadzać w błąd.

niedziela, 22 lipca 2018

Lekceważone przyczynki do zdrowia i do odchudzania cz. 4


Jeszcze trochę na temat snu
Napisano już o tym mnóstwo książek i artykułów. O ile w sprawach treningu czy żywienia można się spotkać z bardzo różnymi i najczęściej sprzecznymi opiniami, o tyle na temat roli snu w zasadzie wszyscy są zgodni. Czy w takim razie ma sens wracać do tego tematu? Myślę, że tak, bo nie wszystko do końca zostało powiedziane.

piątek, 13 lipca 2018

Lekceważone przyczynki do zdrowia i do odchudzania cz. 2


Moja przygoda z witaminą C
Momentem przełomowym był fakt natrafienia na kilka publikacji na temat roli witaminy C. Początkowo podszedłem do tego bardzo sceptycznie, bo przecież tyle już razy próbowałem różnych rzeczy i nie odczułem żadnej poprawy. Próbowałem ze zwykłymi tabletkami z apteki. Nawet, gdy się brało ich sporo tak, że w sumie miało to dać 1-2 gramy witaminy, nic nie pomogło. To mnie zniechęciło do całej sprawy. Jednak, gdy w pewnym momencie znowu miałem wylądować w szpitalu, spróbowałem jeszcze raz. Tym razem z witaminami z Olimpu. Takimi o zawartości 1 grama. I nagle odczułem poprawę. Uniknąłem szpitala. Biorąc 1 a potem 2 gramy tej formy witaminy C czułem się coraz lepiej. Stąd mój wniosek, który często powtarzam, że zwykłe witaminy z apteki nie działają. Nie są tym czy być mają. Nie wiem, czy ich forma jest inna, nie chcę tutaj wdawać się w dysputy biochemiczne, ale wiem, iż nie działają. Co więcej często do tych tabletek dodaje się sporo różnych szkodliwych substancji.

wtorek, 10 lipca 2018

Lekceważone przyczynki do zdrowia i do odchudzania cz. 1


Moja przygoda ze służbą zdrowia
Chciałbym zacząć ten artykuł od opowiedzenia mojej osobistej historii jednej z chorób, jakim niestety podlegam i podlegałem. Niektóre są wrodzone, a inne nabyte. W zasadzie unikam tutaj zbyt osobistych wypowiedzi, bo celem tego bloga jest propagowanie wiedzy, jaką udało mi się zdobyć przez ostatnie 30 lat. Jednak czasem warto zrobić wyjątek. Powodem jest fakt, że ciągle natrafiam na artykuły wyśmiewające zażywanie większych ilości witaminy C. Różni eksperci z bożej łaski krytykują takie podejście i tłumaczą, że "nigdy ludzie, nie przyjmowali takich ilości witaminy C". Jest to kłamstwo lub raczej półprawda. Jeszcze nasi dziadowie jedli dużo więcej naturalnych witamin, w tym witaminy C, niż współczesny człowiek. Owoce i warzywa miały jej więcej niż te, które teraz można kupić. Mniej w nich było fruktozy (w owocach), która też blokuje przyswajanie witaminy C. Jedzono sporo naturalnych kiszonek, a także mięso zwierząt karmionych bardziej naturalnie. O jajkach nie wspominając. Co więcej mniej było zanieczyszczeń środowiska, więc nie trzeba było aż tyle witaminy C, by zwalczyć nadmiar toksyn. Stąd właśnie potrzeba suplementacji witaminą C lub jak kto woli kwasem L-askorbinowym. Wiem, że niektórzy próbują dowodzić, że witamina C to nie tylko ten kwas, ale jak się na własnym przykładzie (w zasadzie także na przykładzie wielu znajomych) najważniejsza substancja czynna to właśnie kwas L-askorbinowy.

piątek, 20 kwietnia 2018

Reakcje na stres a motywacja cz. 3


Wyobraźnia

Neurolog Robert Sapolsky posługuje się w swoich publikacjach przykładem zebry. Wyobraźcie sobie zebrę uciekającą przez sawannę przed głodnym lwem. Dochodzi u niej do wszystkich reakcji stresowych, jakie jeszcze będę później szczegółowo opisywał. Organizm zostaje zmobilizowany do wysiłku, serce i płuca mocniej pracują. Jednocześnie ogranicza się mniej ważne w tej chwili procesy, jak np. te związane z prokreacją czy rośnięciem. Gdy zebrze uda się uciec i lew tego dnia zostanie bez obiadu, zwierzę jest szczęśliwe. Zatrzymuje się, skubie trawę i cały jego organizm szybko wraca do równowagi. Teraz na miejscu zebry postawcie człowieka. Może siebie? Oto udała się ucieczka przed drapieżnikiem. Czy większość ludzi odczuje ulgę? Być może ludzie pierwotni tak, ale nie współczesny człowiek. Zacznie pracować wyobraźnia: Co by było jakby jednak mnie dopadł? Co będzie następnym razem? Może już nie zdołam uciec? Itd. itp. w głowie pojawiają się setki różnych możliwych scenariuszy. Reakcja stresowa zamiast się zakończyć, trwa nadal.