sobota, 10 stycznia 2015
środa, 7 stycznia 2015
niedziela, 4 stycznia 2015
Kontrakt psychologiczny. Nieformalna strona zarządzania cz. 6
Mając w pamięci to
co zostało pozwiedzane na ten temat w poprzedniej części tego
cyklu, zatrzymajmy się jeszcze chwilę na sprawie temperamentów.
Niezależnie bowiem od tego, czy przyjmie się systematykę jednego z
bardziej współczesnych autorów, a więc Eysencka, Junga lub Le
Senne'a (w przeciwieństwie do bardzo przestarzałego systemu
Hipokratesa) należy pamiętać o tym, iż nie ma do końca czystych
typów charakterologicznych. Wyniki testów zawsze dają odpowiedź
przybliżoną.
Skoro jednak
ważniejsza wydaje się funkcja niż osobowość, to po co w ogóle
badać temperament kandydatów? Tak jak wcześniej zostało
nadmienione, często sposób pełnienia funkcji jest uwarunkowany
osobowością. Drugim ważnym argumentem przemawiającym za
zasadnością tych badań jest stwierdzona korelacja pomiędzy
temperamentem a nieformalnymi oczekiwaniami, czy wręcz doborem
stanowisk pracy. Na przykład choleryk będzie miał skłonności
przywódcze i zazwyczaj będzie oczekiwał szybkich awansów. Nie
znajdzie zadowolenia w oddawaniu się nużącej pracy organicznej, w
której trzeba długo czekać na wyniki. W przeciwieństwie do
apatyka czy sentymentalnego. Ten ostatni będzie unikał stanowisk
kierowniczych, gdyż zwykle nie potrafi radzić sobie z ludźmi i
nawiązywać szybko relacji. Inni go onieśmielają. Jego domeną
będzie systematyczne wykonywanie pracy w miarę w niewielkim zespole
lub nawet odosobnieniu. Za to pasjonat będzie umiał łączyć
systematykę pracy z zarządzaniem innymi, choć czasem jego forma
rządów może być nazbyt apodyktyczna i wymagająca. To tylko kilka
przykładów wybranych z typologii Le Senne'a. Po więcej informacji
odsyłam do bardziej szczegółowych publikacji.
To co ważne jest w
naszym rozważaniu to właśnie świadomość tych różnic w
oczekiwaniach u osób z poszczególnymi temperamentami. Tym samym
będą miały one nieco odmienną wizję kontraktu psychologicznego.
Sam fakt uświadomienia im pewnych cech poprzez testy może pomóc w
opanowaniu zbyt skrajnych zachowań.
Prócz wspomnianych
wyżej systemów, warto również zapoznać się z propozycją
Michaela Kritona, który dzieli ludzi na adaptatorów i innowatorów.
Przy czym daje do zrozumienia, że obie te postawy są skrajnymi
biegunami. Nikt z nas nie jest w czystej postaci ani jednym ani
drugim. Jednak zwykle przeważa jedna z tych tendencji. Adaptator
woli środowisko statyczne, w którym niewiele się zmienia i
wszystko jest uporządkowane. Lubi pracę organiczną. Natomiast
innowator czuje potrzebę zmian. Chce nieustannie wprowadzać coś
nowego, ulepszać i odkrywać. Jest z natury rewolucjonistą.
Ludzie o takich
postawach mają rzecz jasna odmienne oczekiwania wobec firmy, w
której pracują. Adaptator oczekuje stałości i ciągłości,
natomiast innowator liczy na to, że pracodawca umożliwi mu
wprowadzanie zmian i innowacji. Dobry przełożony potrafi tak
rozdzielać zadania, by każdy z nich znalazł właściwy sposób na
realizowanie tych oczekiwań. Dzięki temu można uniknąć wielu
niepotrzebnych napięć i rozczarowań.
Podobnego podziału
można dokonać wobec firm czy organizacji. Niektóre z nich mają
charakter bardziej adaptacyjny, a inne innowacyjny. Warto brać ten
fakt pod uwagę już w procesie rekrutacji i dobierać pracowników,
u których ta cecha pokrywa się z charakterem firmy. Niekiedy nie
dotyczy to całej organizacji, lecz poszczególnych jej działów i
odpowiedniego doboru personelu do nich.
Z powyższym
podziałem związany jest jeszcze inny, na który też warto zwrócić
uwagę. jednak nie należy tych podziałów utożsamiać i traktować
zamiennie. Postaram się bliżej wyjaśnić o co chodzi. Ów podział
dotyczy tzw. potrzeby struktury. To kolejne niedawno wprowadzone do
psychologii pojęcie. Dzieli ono ludzi na tych, którzy mają dosyć
duże zapotrzebowanie na poruszanie się w świecie uporządkowanych
- takim, w którym jasno są określone miejsca i funkcje dla
wszystkich oraz osoby, które nie przywiązują do tego wielkiej
wagi. Pewna dysharmonia, chaos, czy nawet nieporządek są przez nie
dopuszczalne i nie dezorientują ich w życiu. Dla pierwszej grupy
świat jest zbudowany na schemacie hierarchicznym, dla drugiej
zachodzą w nim liczne i chaotyczne interakcje. Podobnie, jak miało
to miejsce w przypadku adaptatorów i innowatorów, zdecydowanie nikt
z nas nie znajduje się na jednym ze skrajnych biegunów, lecz raczej
gdzieś na skali pomiędzy nimi.
Wspomniałem już,
że tych dwóch podziałów nie można utożsamiać. O ile bowiem
niemal każdy adaptator będzie miał wysoki poziom potrzeby
struktury, o tyle nie każdy innowator będzie jego zaprzeczeniem w
tym względzie. Można być innowatorem pragnącym zmian, a
jednocześnie mieć wysoce rozwiniętą potrzebę struktury i tej
potrzebie podporządkowywać swoją innowacyjność. W tym wypadku
oczekuje się od struktury (firmy/organizacji/przełożonego)
akceptacji własnych pomysłów i odpowiedniego wplecenia ich w
zastany porządek. Jest to więc swoista granica rewolucyjnych
zapędów dla niektórych innowatorów.
Kierując się
wynikami wielu badań i obserwacji możemy przyjąć, że większość
ludzi ceni sobie w jakimś stopniu trwałe struktury i tylko
nieliczni mogą funkcjonować z innym obrazem świata. Ta potrzeba
wyraża się poniekąd w religijności, w związkach rodzinnych, a
także w relacjach zawodowych. Tym samym można uznać, że potrzeba
struktury jest kolejnym ważnym elementem kontraktu psychologicznego
z pracodawcą. Pracownik oczekuje, że taką strukturę mu się
zapewni i przyporządkuje odpowiednie w niej miejsce, natomiast
pracodawca wymaga uszanowania struktury organizacji, jaką jest dana
firma. Tak więc do pewnego stopnia oczekiwania te się pokrywają.
Kiedy dzieje się inaczej?
cdn.
Źródła:
P. Mankin, C.
Cooper, Ch. Cox, Organizacja a kontrakt psychologiczny.
Zarządzanie ludźmi w pracy, tłum. G. Kranas PWN Warszawa 2000.
S.
P. Morreale, B. H. Spitzberg, J. K. Barge,
Komunikacja między
ludźmi: motywacja, wiedza i umiejętności,
tłum. P. Izdebski, A. Jaworska, D. Kobylińska, PWN Warszawa 2007.
wtorek, 30 grudnia 2014
Kontrakt psychologiczny. Nieformalna strona zarządzania cz. 5
Metody pozyskiwania
nowych pracowników ciągle się zmieniają i rozwijają. Pojawia się
coraz więcej koncepcji skutecznej rekrutacji oraz mnóstwo
przeróżnych testów. Niektóre są tworzone z myślą o konkretnych
stanowiskach, inne pozostają jedynie wyrazem panującej mody w
ramach samej psychologii pracy czy też zawirowań na rynku pracy.
Omówienie ich wszystkich wymagałoby osobnego i dość obszernego
opracowania. Dlatego też w tym miejscu nie będę się tym
szczegółowo zajmował. Wskażę tylko te aspekty, które
bezpośrednio wiążą się z omawianym tematem.
Kandydat na
pracownika przychodząc na pierwszą rozmowę w sprawie pracy, czy
też składając wymagane dokumenty, wchodzi w szczególną
interakcję. Może się ona zakończyć albo podjęciem pracy, czyli
pozytywnym przejściem całego procesu, albo też odrzuceniem w tym
procesie. Istnieje też trzecia możliwość, o której dość często
się zapomina. Sam pracownik może w czasie rekrutacji zrezygnować,
gdy już na tym wstępnym etapie uzna, iż przyszły pracodawca nie
daje szansy na spełnienie jego oczekiwań. Może również w tym
czasie dostać albo znaleźć inną, w jego odczuciu, bardziej
korzystną ofertę.
Wybrany sposób
rekrutacji oraz cały jej przebieg pozwalają zebrać informacje o
przyszłym pracowniku. O jego możliwościach oraz dotychczasowych
dokonaniach. Jednak nie tylko. Mówią również wiele kandydatowi o
samej firmie. Im więcej ma on wiedzy i doświadczenia, tym więcej
może z takiego procesu wywnioskować.
Im więcej ktoś
przeszedł podobnych procesów, tym większe ma doświadczenie i
orientuje się do czego dana procedura zmierza. Nie wolno też
zapominać, że testowane osoby bynajmniej nie dają odpowiedzi
jakich się od nich oczekuje. Trudno w tym wypadku mówić o
szczerości lub nieszczerości. Pracodawca stara się pozyskać
najlepszych ludzi do danej pracy, natomiast kandydaci starają się
zaprezentować właśnie jako ci najlepsi. Dlatego udzielają takich
odpowiedzi o jakich sądzą, iż będą najbardziej satysfakcjonujące
dla pracodawcy i pozwolą zdobyć im stanowisko w firmie. Próbują
więc zgadnąć to, czego oczekuje od nich pracodawca.
Przebieg procesu
rekrutacji może znacznie zmienić oczekiwania formalne i nieformalne
pracownika, który dostosowuje się do nowej sytuacji i przyjmuje
zaproponowane przez przyszłego pracodawcę warunki. Natomiast raczej
nic się nie zmieni, jeśli chodzi o oczekiwania pracodawcy. Chyba,
że mamy do czynienia z negocjacjami prowadzonymi z wysokiej klasy
specjalistą, którego firma pragnie pozyskać i dlatego też gotowa
jest pójść na pewne ustępstwa. Niekiedy nawet znaczne. Jednak
takie negocjacje są czymś zupełnie innym niż opisywany tu proces
rekrutacji. Z racji zaś, że dotyczą bardzo małego procenta
pracowników możemy je w tym miejscu zupełnie pominąć.
Wielu psychologów
uważa, że typ osobowości generuje określony rodzaj oczekiwań i
zachowań. Także w zakresie związanym z pracą zawodową. Dlatego
też w ostatnich latach podejmuje się wysiłek, by w ramach testów
wchodzących w skład procesu rekrutacji ustalić typ
charakterologiczny kandydata. Dzięki temu ma dojść do lepszego
dopasowania stanowiska dla poszczególnych pracowników lub też
wyszukania takiego, którego cechy charakteru i osobowości będą
bardziej nadawały się do określonego rodzaju pracy. Jednak sprawa
jest nieco bardziej skomplikowana, więc musimy przejrzeć się jej
pod różnymi kątami.
Mimo obiecujących
perspektyw związanych z tą teorią, okazało się, że
przygotowywane testy charakteryzują się niskim poziomem trafności.
Teoria sama w sobie nadal pozostaje interesująca, lecz wprowadzanie
jej w życie napotyka na szereg przeszkód. Dlaczego tak się dzieje?
By to dobrze zrozumieć musimy przeprowadzić proste ćwiczenie.
Zastanówmy się chwilę nad tym, jak opisali by nasz charakter
poszczególni nasi bliscy i znajomi. Czy w domu przy rodzinie
zachowujemy się tak samo, jak w towarzystwie przyjaciół na
nieoficjalnym przyjęciu? Czy nasze zachowanie wobec szefa jest takie
same jak wobec żony czy męża? Jasne, że nie. Niekiedy opinie na
nasz temat mogą być bardzo rozbieżne. Ta oczywista prawda w
rzeczywistości bardzo komplikuje cały proces rekrutacji. Zauważono
bowiem, że dana osoba zachowuje się inaczej w czasie samej
rekrutacji, a inaczej wówczas, gdy już ma pracę i oswoi się ze
środowiskiem. Niełatwo więc przeniknąć testami ową fasadę
„dobrego wrażenia”.
Tak więc okazało
się, iż to nie tylko cechy osobowości wpływają na zachowanie
człowieka, ale także funkcja, jaką sprawuje w odniesieniu do
danych ludzi, czy środowisk. Ten sam człowiek będzie inaczej
reagował jako ojciec, inaczej jako szef, inaczej jako podwładny,
inaczej jako przyjaciel, mąż itd. Niektórzy badacze wysuwają
nawet tezę, że funkcja ma większe znaczenie niźli sama osobowość.
Jednak wydaje się, że jest to zbyt daleko posunięte przesunięcie
akcentów. Bowiem różne osobowości będą różnie podchodziły do
pełnienie poszczególnych funkcji w swoim życiu, lecz jak widać
sprawa jest bardziej skomplikowana niż się to wstępnie wydawało i
poniekąd tłumaczy niską trafność prognozowania testów
osobowości.
Skoro tak się
rzeczy mają, to czemu firmy nadal stosują testy osobowości? Czy
dlatego, że liczą, iż z czasem staną się one bardziej adekwatnym
narzędziem do potrzeb pracodawcy? Częściowo tak, ale nie tylko.
Warto zdać sobie sprawę z faktu, że nawet niska trafność daje
korzyści w skali większej firmy. Są one wbrew pozorom i tak na
tyle duże, iż warto inwestować w podobne testy. Inaczej będzie w
przypadku małych firm. Dla nich inwestycja w tak złożony proces
rekrutacyjny nie będzie miała sensu i wygeneruje większe koszty
niż może przynieść korzyści. Musimy pamiętać, że im więcej
osób poddaje się naraz testom prowadzonym przez fachowców, tym
koszt rekrutacji w przeliczeniu na jednego kandydata jest niższy.
cdn.
Źródła:
P. Mankin, C.
Cooper, Ch. Cox, Organizacja a kontrakt psychologiczny.
Zarządzanie ludźmi w pracy, tłum. G. Kranas PWN Warszawa 2000.
S.
P. Morreale, B. H. Spitzberg, J. K. Barge,
Komunikacja między
ludźmi: motywacja, wiedza i umiejętności,
tłum. P. Izdebski, A. Jaworska, D. Kobylińska, PWN Warszawa 2007.
wtorek, 23 grudnia 2014
Życzenia
Jak co roku wszystkim Czytelnikom i
Sympatykom bloga oraz poglądów tu wyrażanych, życzę:
Wesołego karpia
Seksu na śniegu
Płonącej choinki
Na talerzu słoninki
a bardziej poważnie wszystkiego
najlepszego!
niedziela, 21 grudnia 2014
Kontrakt psychologiczny. Nieformalna strona zarządzania cz. 4
Przedstawiłem już
najważniejsze nieformalne oczekiwania pracownika. Teraz możemy
przejść do omówienia oczekiwań pracodawcy. Przy czym w wypadku
dużych firm chodzi tu bardziej o osobę bezpośredniego przełożonego
niż szefa całej firmy. Jednak z racji złożoności problematyki,
niekiedy pod pojęciem „pracodawcy' będziemy także rozumieli
firmę jako całość uosabianą przez zarząd. Na przykład wtedy,
gdy wprowadza się reorganizację i wzbudza tym określone reakcje
personelu.
Prócz tego co
definiuje umowa o pracę, a więc wykonywania konkretnych działań w
określonych godzinach, czy też w przypadku umów o dzieło – w
określonym terminie, każdy pracodawca oczekuje odpowiedniej dozy
szacunku. Przy czym należy zaznaczyć, że chodzi tu o właściwie
rozumiany szacunek wynikający ze stosunku pracy, a nie nadmiernie
wygórowane w tym względzie ambicje jakie wykazują niektórzy
ludzie. Dla tych ostatnich poczucie władzy staje się tak mocnym
narkotykiem, iż często żądają oznak szacunku przekraczających
zdrową miarę. W tym wypadku dochodzi już do naruszania kontraktu
psychologicznego przez przełożonego, a nie przez podwładnych.
Czynnikiem, który
pracownicy z różnych względów najbardziej lekceważą jest
lojalność wobec firmy. Lojalność rozumiana bardzo szeroko.
Teoretycznie, gdy się nad tym zastanowić, każdy wie, że nie
należy rozgłaszać negatywnych opinii o swoim miejscu pracy. W
praktyce nazbyt często się o tym zapomina i wręcz w wielu
rozmowach towarzyskich należy do dobrego tonu żalenie się na
przełożonego, warunki pracy itd. Tym samym buduje się negatywny
wizerunek firmy. Oceniając takie zjawisko negatywnie musimy jednak
zachować pewien dystans. Trudno niekiedy rozstrzygnąć
jednoznacznie na ile podobna postawa wynika z łamania kontraktu
psychologicznego przez samego pracodawcę. Niezbyt racjonalnym
sposobem zarządzania wzbudza się zazwyczaj niezadowolenie i
lekceważenie u podwładnych. Jeśli tak jest, to zachowanie
pracownika staje się bardziej zrozumiałe, choć nie zmienia to
faktu, iż nie powinien opowiadać wszystkim o swoich odczuciach, a
ograniczyć się jedynie do osób najbliższych, które mogą
udzielić mu psychicznego wsparcia. Innymi słowy, nie każde
wyjawianie negatywnych stron swojej pracy będzie od razu przejawem
nielojalności, jednak im częściej będzie się to robiło i im w
szerszym gronie, tym bardziej będzie nielojalne.
Rzecz jasna od razu
nasuwa się stwierdzenie, iż tego rodzaju problemy powinno się
rozstrzygać w firmie, ale każdy wie, że nie zawsze jest to
możliwe. Zazwyczaj przełożeni nie dopuszczają żadnej krytyki,
nawet tej konstruktywnej. Należy pamiętać, że tak szacunek, jak i
lojalność mają charakter dwustronny. Im bardziej przestrzega ich
jedna strona, tym zwykle także robi to druga. Przy czym pierwszy
krok w tym względzie należy do pracodawcy. Szanowani pracownicy
zwykle odpłacają się lojalnością.
Na tym etapie
naszych rozważań możemy wstępnie uznać listę nieformalnych
oczekiwań obu stron za zamkniętą. Jednak bynajmniej nie
wyczerpaliśmy przez to tematu. Teraz należy przyjrzeć się kilku
aspektom sprawy bardziej szczegółowo. Najpierw spójrzmy na proces
rekrutacji, czyli ten moment, w którym najczęściej pracodawca
(jego przedstawiciele) i ewentualny pracownik stykają się po raz
pierwszy bezpośrednio. W wypadku pracodawcy będzie to niemal zawsze
pierwszy kontakt. Chyba, że przyjmuje się kogoś kogo znało się
na płaszczyźnie towarzyskiej lub rodzinnej. Kandydat na pracownika
mógł jednak zetknąć się z firmą pośrednio na różne sposoby.
Poprzez jej produkty, informacje pozyskiwane z prasy czy internetu
(reklamy), jak również od znajomych.
Najczęściej
wybierając się na rozmowę rekrutacyjną pracownik stara się
zebrać jak najwięcej informacji o firmie, w której szuka
zatrudnienia. Próbuje też przewidzieć oczekiwania swojego
przyszłego pracodawcy. Tak te formalne, jak i nieformalne.
Zastanawia się jakie padną pytania w czasie rozmowy lub jakich
testów należy oczekiwać. Do tej sprawy jeszcze powrócę. Jeśli
to możliwe kandydat na pracownika próbuje poznać system
rekrutacyjny firmy tak, by móc pozytywnie przejść cały proces.
Samo ogłoszenie o
pracę i sposób jego sformułowania wiele mówi o firmie. Jest
wyrazem formalnych oczekiwań pracodawcy i ma pewien wpływ na
kształt oczekiwań kandydata. Niestety! Analiza ogłoszeń
pracodawców, jakie obecnie się pojawiają, wskazuje na dość
niepokojącą tendencję. Okazuje się, że ogłoszenia te są pisane
często zgodnie z modnym schematem i nie wyrażają realnych
oczekiwań związanych z danym stanowiskiem pracy. Stawiają też pod
dużym znakiem zapytania oczekiwania pracownika. O ile w innych
krajach wyraźnie pisze się o oferowanych zarobkach, u nas w kraju
mamy często do czynienia z tzw. mydleniem oczu. Zamiast prostej
informacji pisze się o młodym, dynamicznym zespole, interesującej
pracy i tym podobne banały, które ładnie brzmią, ale w
rzeczywistości pozbawione są treści, gdyż mogą oznaczać
wszystko i nic.
Trudno
jednoznacznie oceniać takie ogłoszenia, ale niewątpliwie i
niezelżenie od intencji ogłaszającego wprowadzają poważny zamęt
w oczekiwania potencjalnego pracownika. Już nie tylko te
nieformalne, ale nawet formalne, bo przecież podstawowym impulsem do
podjęcia starań o pracę jest zwykle chęć zarobienia na życie!
Jeśli przyszły pracodawca chce zdobyć lojalnych pracowników,
którzy będą go szanowali i poważnie traktowali, powinien się o
to zatroszczyć już na poziomie tworzenia ogłoszenia. Musi ono być
wyrazem jego własnego szacunku wobec potencjalnych pracowników i
zawierać tylko i wyłącznie przejrzyste informacje.
cdn.
Źródła:
P. Mankin, C.
Cooper, Ch. Cox, Organizacja a kontrakt psychologiczny.
Zarządzanie ludźmi w pracy, tłum. G. Kranas PWN Warszawa 2000.
S.
P. Morreale, B. H. Spitzberg, J. K. Barge,
Komunikacja między
ludźmi: motywacja, wiedza i umiejętności,
tłum. P. Izdebski, A. Jaworska, D. Kobylińska, PWN Warszawa 2007.
sobota, 20 grudnia 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)