czwartek, 6 czerwca 2013
Dyskusja o diecie i treningu
Tutaj można dyskutować niezobowiązująco o diecie i treningach. Myślę, że jeden taki post wystarczy i nie zginie nam po kilku miesiącach.
wtorek, 4 czerwca 2013
czwartek, 30 maja 2013
Metody treningu cz. 9
Kontrowersje wokół wysokich zakresów.
Wydaje
się, że kwestia wysokich zakresów jest dość
kontrowersyjna. Przede wszystkim dlatego, że obawy przed takimi
zakresami są konsekwencją zniechęcenia wobec treningów spod
znaku różowej sztangielki, czyli machania bez celu po
kilkanaście czy kilkadziesiąt razy. Jeśli jeszcze zobaczy się
wiosłowanie, albo to co ma za nie uchodzić, w takim wydaniu to
każdy kto trochę zna się na rzeczy musi uznać to za dość
idiotyczne.
Nic
tedy dziwnego, że ludzie typu Poliquin czy Thibadeau odsuwają rzecz
na indeks krytykując przy okazji wszelkie długie aeroby, cardio
itd. Choć w nieco starszych opracowaniach Thib jeszcze proponował
lekki wysiłek o stałej prędkości, jako dodatek na spalanie
tłuszczu. Zostawmy na razie ten problem, by zbytnio nie zaciemnił
nam całości. Tu skupiamy się na metodach treningu siłowego.
Cóż
więc mamy. Oto z jednej strony uznane sławy trenerskie promują
niskie zakresy, jako jedną słuszną drogę do uzyskania
odpowiedniej formy atletycznej – masy, siły, mocy itd. Z drugiej
mamy przekazy o metodzie Sandowa, czyli to co pokrótce
opisałem powyżej. No i mamy też krawędź medalu, czyli ludzi w
różowych slipkach, którzy pozornie ćwiczą tak, jak
Sandow i nic nie osiągają. Gdzie tkwi haczyk?
Korelacja z częstotliwością i z intensywnością.
Wszystko
bowiem zależy od odpowiedniej korelacji z częstotliwością i
intensywnością. Metoda Sandowa zakłada niską intensywność, ale
bardzo wysoką częstotliwość. To jedna z przyczyn, dla której
nie cieszy się obecnie uznaniem. Większość woli popisywać się
podnoszeniem dużych ciężarów niż skazywać na kpiny, gdy
będą robić serie z kilowymi hantlami. Winę więc ponosi tak nasze
ego, jak i presja społeczna.
Wysoka
częstotliwość zapewnia z czasem efekt kumulacji efektów
treningowych, zaś niska intensywność nie pozwala na nadmierne
przeciążenia CUN. Czym to się różni od tzw. treningu
kobiecego promowanego przez trenerów w różowych
slipkach obawiających się, że panie będą podnosić więcej niż
on? Niemal wszystkim. Podobieństwo jest tu złudne. Trening ma
miejsce dziennie, a nie 2 czy 3 razy w tygodniu. Skala powtórzeń
zmienia się stopniowo od niskiej do coraz wyższej, a nie wałkuje
się non stop zakresów 15 repsów.
Zaś
kluczem jest jeszcze jedno. Perfekcyjna technika i skupienie z
elementami mind muscle, w tych ćwiczeniach, gdzie to możliwe.
No
dobrze, ale co z tą siłą? Przecież, by dźwigać wielkie ciężary
trzeba dźwigać wielkie ciężary... na treningach.
czwartek, 16 maja 2013
poniedziałek, 13 maja 2013
Metody treningu cz. 8
Zupełne przeciwieństwo
Jeśli
chodzi o częstotliwość treningów i ich intensywność to na
zupełnie przeciwnym biegunie leży metoda Sandowa. Jest to
najstarsza opracowana metoda treningu kulturystycznego. Dziś
praktycznie zarzucona, głównie dlatego, iż wymaga wielkiej
cierpliwości i wytrwałości. My zaś żyjemy w świecie reklamy i
marketingu, które usiłują w nas wmówić, że wszystko
możemy mieć już dziś. Nie warto czekać. Nie stać Cię na coś?
Weź kredyt! Słynne hasto z telewizji: „Po co się męczyć...”.
Zamiast regularnie i wytrwale ćwiczyć, poszerzać swoją wiedzę –
kup nasz przyrząd i za miesiąc będziesz wyglądał, jak ludzie na
ekranie. Bzdury! System odchudzania portfeli działa znakomicie.
Żyjemy
w świecie tandety i blichtru. To co trzeba sobie raz na zawsze
uzmysłowić, to fakt, iż rzeczy naprawdę wartościowe wymagają
czasu i wysiłku. Nie można nic wartościowego osiągnąć szybko i
bez wysiłku. Weźmiesz kredyt? Staniesz się niewolnikiem banku na
długie lata! Kapusta rośnie szybko, dąb kilkanaście lat. Czym
wolisz być?
Na czym to polega?
Mógłbym
tak dalej, ale przecież nie oczekujecie tu eseju socjologicznego
tylko kilku informacji na temat metod treningu. Ten wstęp mimo
wszystko musiałem zamieścić, by przestrzec wszystkich, którzy
skłonni są nabierać się na hasła w stylu 13 kg czystej masy
mięśniowej w 3 miesiące. Kolejna bzdura.
Tego
typu twierdzenia są wynikiem wprowadzenia diet wysoko
węglowodanowych, na których faktycznie przybierano tyle, ale
80-90 procent to był tylko tłuszcz i woda. Naturalny trening bez
farmaceutycznego wspomagania nigdy nie da takich wyników.
Wbrew pozorom 13 kg czystej masy mięśniowej to bardzo dużo. Na
wypracowanie tego trzeba znacznie więcej czasu.
Na
czym więc polega metoda Sandowa i czego można się po niej
spodziewać? W tym miejscu nie będę omawiał poszczególnych
ćwiczeń, a zajmę się tylko - zgodnie z założeniem tego cyklu -
samą metodologią. Nadmienię jednak, że dobór ćwiczeń i
ich kolejność nie były najszczęśliwsze i w tym wypadku
należałoby pomyśleć o pewnych zmianach.
W
planie Sandowa ćwiczy się praktycznie codziennie i kluczem jest tu
stopniowa kumulacja wyników oraz powolne przyzwyczajanie
organizmu do coraz większych obciążeń. Ćwicząc w ten sposób
przez czas dłuższy nie da się nikomu zaimponować, bo ciężary są
niewielkie. To kolejny warunek. Zaczynamy z naprawdę lekkim
obciążeniem. Co kilka dni, a najczyściej raz na tydzień w
poszczególnych ćwiczeniach dodaje się po 2-3 powtórzenia.
Zaczyna się dajmy na to od 6 i tak dodaje, aż dojdzie się do
kilkudziesięciu, a nawet 100 repsów. Dopiero wówczas
zwiększamy nieznacznie obciążenie i zaczynamy cały proces od
nowa. Przy czym codziennie każde ćwiczenie jest wykonywane tylko w
jednej serii. Co w praktyce może nam dać takie podejście?
czwartek, 9 maja 2013
niedziela, 5 maja 2013
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
Postawa plażowa
W
ramach małego przerywnika od serii tekstów na temat metod
treningowych postanowiłem napisać coś co wydaje się proste i
oczywiste, ale często właśnie z tymi prostymi rzeczami mamy
największy kłopot. Więc być może komuś się to przyda, a ja nie
będę musiał powtarzać tego przy okazji każdego nowego dziennika
treningowego.
Tytuł
może sugerować, iż wydźwięk tego tekstu będzie ironiczny. Otóż
nie! Samo pojęcie postawy plażowej zaczerpnąłem od Christiania
Thibaudeau. Wbrew pozorom opanowanie tej postawy ma kluczowe
znaczenie dla całej kariery kulturystycznej, czy ogólnie
sportowej. Najlepiej opanować ją jeszcze nim zacznie się wykonywać
ćwiczenia złote. Postawa plażowa obowiązuje nas w większości
ćwiczeń. Są od niej tylko pewne nieliczne wyjątki. Np. nie można
robić podciągania z cały czas ściągniętymi łopatkami. Podobnie
będzie z wiosłowaniem. Tam musi dochodzić do wyraźnego ruchu
łopatek.
Innym
przykładem będą niektóre izolowane ćwiczenia na barki, w
których brodę opiera się o klatkę piersiową. Tyle o
przykładach odstępstw, by zbytnio nie zamieszać. Skupmy się teraz
na samej postawie.
Oto
jej elementy:
- nogi lekko rozstawione
- kolana skierowane w tę samą stronę co stopy
- brzuch napięty (napięty, a nie wciągnięty!)
- pośladki lekko spięte
- łopatki ściągnięte
- klata wypięta w przód
- głowa podniesiona, spojrzenie przed siebie
Powinniśmy
się nauczyć nie tylko przyjmować tę postawę w czasie ćwiczeń,
ale również na co dzień tak chodzić. Panie, które
narzekają na zbyt mały biust zobaczą, że już sama zmiana postawy
wizualnie powiększa im tę część ciała. Każdy człowiek dzięki
tej prostej sztuczce będzie wyglądał atrakcyjniej i zdrowiej.
Postawa
plażowa ma też niebagatelne znaczenie dla naszej psychiki. Biorąc
pod uwagę interakcje jakie zachodzą między ciałem, a psychiką
można stwierdzić, że zmniejsza się ryzyko popadnięcia w
depresję. Zatem?
sobota, 13 kwietnia 2013
Metody treningu cz. 7
Dante
Byłoby
jednak nieporozumieniem sprowadzać HIT tylko i wyłącznie do
wymienionych w poprzedniej części nazwisk. Nim pójdziemy
dalej przypomnijmy jeszcze przywołanego uprzednio Dantego. Jego
wersja tej metody jest nieco sensowniejsza i czasami może się
sprawdzić. Jednak nie u wszystkich i nie zawsze. Na pewno nie można
tak trenować na okrągło.
Tym
co sprawia, iż DogCrapp może dać lepsze efekty nawet u kulturysty
naturalnego jest przeplatanie poszczególnych ćwiczeń. Co
oznacza, że tylko co trzeci trening dany mięsień jest poddawany
temu samemu bodźcowi. To nieco odsuwa od nas możliwość
przetrenowania. Lecz całkowicie jej nie redukuje.
Na
plus można także policzyć Dantemu, iż nie popadł w skrajność
niskiej częstotliwości tak, jak Mentzer i jego naśladowcy. Kto
może spróbować czasowo tej metody? Ktoś kto odrobił
wcześniejsze lekcje, czyli etap ćwiczeń złotych, olimpijskich,
izolacji i ma za sobą przynajmniej z 6 lat uczciwego stażu.
Stuart McRobert
Podejście
MCRoberta jest w jednym punkcie styczne z tym, co na omawiany temat
pisał Poliquin. Nie można na okrągło ćwiczyć do upadku, choć
na krótką metę może to być znakomity bodziec
hipertroficzny. Na tym kończy się zbieżność z wujem Charlesem.
Wspomniany
autor proponuje więc wykonywać naprzemiennie 2 tygodnie trening do
upadku, potem 2 tygodnie lekko z dużym zapasem i tak na przemian. We
wnioskach na końcu artykułu wyjaśnię dlaczego nie jest to
rozwiązanie optymalne.
Inne sposoby intensyfikacji
Być
może należałoby tutaj napisać o często wprowadzanych metodach
większej intensyfikacji, jak myo reps, rest-pause, super slow, czy
pre-gatyga. Jednak są to odrębne metody, które w swoim
czasie postaram się szerzej omówić.
Wnioski
Jakie
wnioski możemy wyciągnąć z tych rozważań o HITcie? Przede
wszystkim takie, iż niebezpieczne jest popadanie w skrajności i
trzymanie się ich uparcie. Trening HIT ma swoją wartość wtedy,
gdy na przykład jest przeplatany treningami o wysokiej objętości,
które niejako przygotowują późniejszą kumulację
efektów, jakie można tą metodą uzyskać.
Nie
jest to metoda dla początkujących. Trzeba zdobyć pewną wiedzę i
doświadczenie, a przede wszystkim wyczucie własnego organizmu, by
po nią okazjonalnie sięgać. Przy czym kluczowe jest tu właśnie
słowo okazjonalnie. Trzymanie się dłużej niż kilka tygodni HIT-u
skończy się jeśli nie przetrenowaniem i gwałtownym spadkiem siły,
to na pewno rozczarowaniem.
Nie
jest to też dobra metoda na wypracowanie detalu, czy też wyrównanie
dysbalansu siłowego. Na to trzeba nieraz większej objętości i
sporej precyzji w doborze ćwiczeń. Tego nie załatwi się
zwyczajnym czasowym zmniejszeniem intensywności, zgodnie z
propozycją McRoberta.
Dlatego
też wszelkie twierdzenia, że to jedyna i najlepsza metoda treningu
dla prawdziwych twardzieli, możemy potraktować z przymrużeniem
oka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)